Długie trasy są raczej niebezpieczne: są monotonne i nudne, więc trzeba dobrze się do nich przygotować, by nie zasnąć za kierownicą i w całości dojechać na miejsce.
Gdy w grę wchodzi ponad 1000-kilometrowa podróż, naprawdę warto mieć kierowcę na zmianę. I najlepiej nie zmieniać się w połowie dystansu, tylko co parę godzin.
Różne są strategie kierowców na częstotliwość postojów, ale na pewno należy je regularnie robić - np. co 3 godziny. Gdy ogarnia Cię senność, absolutnie nie wahaj się: postój i krótka, np. godzinna, drzemka pozwolą Ci odzyskać siły. Nie odkładaj tego na następny postój. I oczywiście koniecznie wyśpij się dzień przed jazdą!
Proste ćwiczenia fizyczne - pajacyki, przysiady, pompki, bieg dookoła parkingu - w połączeniu ze "świeżym" powietrzem poprawią krążenie i dotlenią Ci mózg :) Do tego zmniejszasz szanse na bóle różnych części ciała od jednostannej pozycji za kółkiem.
Różnego typu dopalacze niestety nie działają na wszystkich, a jak działają to często na krótką metę z jeszcze gorszym efektem "po". To znaczy że po godzinie ożywienia ogarnie Cię jeszcze większa senność.
Wbrew pozorom głośna i ostra muzyka tylko Cię zmęczy: po godzinie czy dwóch będziesz ogłuszony i przymulony, dodaj do tego hałas samochodu przy większej prędkości - spadek koncentracji gotowy. Co jakiś czas muzykę w ogóle warto na chwilę wyłączyć.
Ważne, żeby nie zagrzać za bardzo w kabinie - działa to usypiająco, z kolei zbyt niska temperatura powoduje duży dyskomfort jazdy, co też nie jest korzystne. Warto uchylić okno, by zapewnić sobie lepszą cyrkulację powietrza.
Jedną z lepszych strategii jest rozmowa - oczywiście nie przez cały czas, bo się nie da :) Ale w sytuacjach krytycznych rozmowa zdecydowanie ożywia, a rozmówcy pozwala szybko się zorientować, kiedy kierowca "traci swoje właściwości" i potrzebny jest postój lub zmiana. Zamiast rozmowy można też śpiewać, szczególnie gdy jedzie się samemu :D