Już w podstawówce doszła do mnie fama, że życie na studiach można podsumować cytatem z bajki:
"Jedzą, piją, lulki palą,
Tańce, hulanka, swawola;
Ledwie karczmy nie rozwalą,
Cha cha, chi chi, hejza, hola!"
Ów stereotyp można jednak włożyć jedynie między...bajki.
Nie jest różowo, bo jak poradzić sobie z wojującym z całym światem sekretariatem, 'deweloperami';), permanentnym brakiem środków do życia, powszechnie zwanych złotówkami, czy obsługą ksera. Postrach budzą też wyrazy: kolokwium, ćwiczenia, projekty, egzamin. Co zrobić aby po 3, 5 latach (teoretycznie), wykrzyknąć mając za sobą czystą kartotekę w zakładzie psychiatrycznym, "Veni, vidi, vici".
Im więcej wiemy tym lepiej. Tutaj nie ma przesady. Pytamy gdzie się da. Wszystkich bierzemy na języki i pod włos. Googlujemy, aktywizujemy się na forach, korzystamy z FB i NK, a co? Bierzemy udział w Drzwiach Otwartych, bratamy się wstępnie na obozach integracyjnych. Gdy już mamy porządną bazę danych, nie załamujemy się, podchodzimy z dystansem-prawda leży gdzieś po środku.
Przeciętny student wybiera swoją uczelnię jak najdalej od pieleszy. Jako że, wcześniej, czy później musimy oddać się w objęcia Morfeusza istotne jest znalezienie lokalu, gdzie poczujemy się jak w domu. Skreślamy dworce i namiot. Pozostają nam zazwyczaj dwie opcje, albo szwedzki stół we wszystkim, czyli akademik, albo 'apartament' na wolnym rynku, czyli stancja. Aby dokonać jedynie słusznego wyboru musimy spojrzeć w głąb siebie i w kieszeń, z naciskiem na to drugie. Typ hedonistyczny, towarzyski będzie się czuł w akademiku jak karp w wannie, natomiast charyzmatyczny samotnik, typ latarnika będzie bardziej optował za skorzystaniem z ogłoszeń o wynajmie. Trzecia droga, to "na waleta", ale ile można? Co by nie było, poszukiwanie własnego "M1", to wędrówka Odyseusza.
Jak zapewnić sobie te 2000 kalorii dziennie? Nie jest to bułka z masłem i niektórym się to nie udaje. Bo jak tu znaleźć drobne na żywność skoro pieniądze ze sponsoringu-mama, wydawane są na artykułu pierwszej potrzeby, czyli browar, fajki i ksero. Stosowane są różne techniki. Parytetu tu raczej nie ma. Wdrażany jest sposób na sępa. Wystarczy wyszczerzyć zęby do jakiejś anielicy, która się odchudza (99 procent) i ma paczkę z domu i już można uruchamiać enzymy trawienne. Inną możliwością jest zrzuta. Każdy przynosi to co ma i powstaje, powiedzmy gulasz. Co poniektórzy wyruszają na przygodę życia do Biedronki i zaopatrują się w hicior astronautów, czyli zupki chińskie.
Byleby się nie ruszało, brzmi motto.
Dobry student to...pracujący student. Korzyści są wymierne. Mamy kieszonkowe, np. na laptoka, zdobywamy doświadczenie zawodowe jakże ważne w walce korporacyjnych szczurów (CV nabiera kształtów) i nawiązujemy znajomości..
Polecam.
Nos w książce 24 godziny na dobę i tak na okrągło przez 5 lat,czemu nie, jeśli tylko chcesz.Pytam jednak po co? Mnie ta perspektywa nie zachęca.Pokażcie mi pracodawcę, który pyta o to, jak długo siedziałeś nad książkami, ile ich wyryłeś na blachę. Szczerze wątpię, to raczej nikogo nie interesuje, liczy się to, co Ty sam potrafisz zrobić. Student powinien przede wszystkim pozostać CZŁOWIEKIEM, aby się nie okazało, że mając 25 lat i mgr przed nazwiskiem jest tak naprawdę ,,starym" i zgorzkniałym tetrykiem, zdanym tylko na siebie, bo wszyscy się od niego odwrócili.
Na MilionPorad.pl znajdziesz sprawdzone porady, dodane, skomentowane i ocenione przez innych Internautów. Mamy nadzieję że znajdziesz tu pomoc jakiej potrzebujesz i zrewanżujesz się, umieszczając własne porady dla innych :)
Aktualności
01 lutego 2012 Zmieniamy się dla Was :) Wprowadziliśmy z dniem dzisiejszym kilka zmian w layoucie portalu, aby łatwiej było odnaleźć najbardziej wartościowe porady. Mamy nadzieję, że portal jest teraz czytelniejszy i łatwiej się Wam będzie po nim poruszać.