/
Reklamy AdLeader wyłączone.
  Porady na każdy temat
 
 

We Dwoje

1
PORADA

Nieśmiały chłopak ....;/

Hej ! Od kilku miesięcy podoba mi się chłopak z mojej szkoły, rok młodszy. Najpierw śmiałam się z tego, ale teraz mi na prawdę zależy. Nie rozmawiałam z nim nigdy. Dodam, że jestem niesmiała i on też wydaje się być nieśmiały. Od kilku tygodni patrzymy na siebie, a on stwarza sytuację , żeby być sam na sam , ale nigdy nie zagadał...Dałam mu karteczkę, zeby zaczekał pod planem i dał mi swój numer. Widziałam, że on czekał, ale ja stchórzyłam....Kiedy wróciłam do domu chciałam go bardzo przeprosić i załatwiłam jego numer tel od jego kolezanki. Juz w szkole wysłałam mu przeprosiny, ale on nic. Dodam, że tylko jego koledzy się dziwnie patrzyli i sie śmiali... A on dalej sobie taki sam siedział.... Już w domu kolejny raz wysłałam mu smsa że przepraszam a on: za co? Pisał, jakby w ogóle mnie nie kojarzył.... Pomyslałam, że to jego koledzy, bo nie znają żadnych szczegółow ani nic.... Ktoś z tego numeru najpierw pisał że nie czekał bo odczytał to dopiero w domu a później że go chyba z kimś pomyliłam...i żebym nie piasała juz....I ja w końcu nie wiem czy to jest on czy nie on ! Nawet nie mam do niego żadnego kontaktu, poprostu nic!!! Nie wiem , czy on naprawdę mnie nie kojarzy a ja sobie cos ubzdurałam, czy to jego koledzy..... Pomóżcie mi to jakoś z głową załatwić !! Dodam, że teraz mam właśnie ferie i nawet nie mam gdzie go spotkac , bo mieszkamy w innych miejscowościach!!! Proszę o jakis mądry osąd tej dziwnej sytuacji ....Prosze, bo zwariuję .....
6
PORAD

On- "z wyższej półki"

Moim największym problemem jest moja niska samoocena i to że, czuję się 'gorsza' on niego. Od dłuższego czasu koleguję się z pewnym chłopakiem. Chodzimy do tego samego liceum, spotykamy się czasami na przerwach tak po prostu. Zaprosił mnie na studniówkę (która odbędzie się w styczniu), byłam nawet na jego 18-nastce w listopadzie. Widzę jak patrzy na mnie, uśmiecha się, rozmawia ze mną, zawsze pierwszy się odezwie, napisze- nie tak jak każdy inny kolega. Każdy mi mówi, że to widać gołym okiem, że on chce czegoś więcej niż tylko zwykłą przyjaźń. Jest synem nauczyciela, dobrze się uczy, jest przystojny, dobrze wychowany, romantyk ale i facet z jajami, miły, z poczuciem humoru, zawsze zauważa, gdy u mnie coś nie tak i robi wszystko żeby poprawić mi humor- po prostu facet marzenie. I tu pojawia się problem.. też bym chciała 'coś' z nim, bo podoba mi się i jest na prawdę fajny, tylko cholerna ambicja.. (jeśli mogę tak powiedzieć): nie mam tyle osiągnięć naukowych, nie chodzę na konkursy, nie wiem wielu rzeczy, nie mam konkretnego hobby/zajęcia itd. Prawda dobrze się uczę, jestem ładna, miła, ale czuję, że mu nie dorównuje. Nie wiem jeszcze co chciałabym w życiu robić, a on ma plany- wybiera się na studia prawnicze. Czuję się po prostu gorsza. I ciężko mi z tym, bo za każdym razem jak się widzimy, to cały czas o tym myślę, że nie zasługuję na niego, nie mam żadnych szans, że jego rodzice chcieliby żeby ich syn miał lepszą dziewczynę- super wykształconą, z planami na przyszłość, ambicjami. Nie wiem co robić...
2
PORADY

Chłopak i mama - najwięksi wrogowie

Hej. Aż sama się sobie dziwię, że przychodzę tutaj ze swoim problemem, ale naprawdę nie wiem, co mam robić, a nikt nie może mi obiektywnie doradzić. Otóż chodzi o to, że moja mama i mój chłopak stali się swoimi największymi wrogami. Dodam, że ja mam 17 lat, a on 23. Wszystko zaczęło się od momentu, gdy moja mama dowiedziała się, że poszłam z nim do łóżka. Przyznaję, że trochę ją rozumiem ze względu na okoliczności – zrobiliśmy to pod jej nieobecność (skłamałam, że nie było go tego dnia w domu) po 2 tygodniach znajomości. Wiem, że to mało i zrozumiałe jest, że moja mama się martwi – w końcu sam fakt, że nie jestem dziewicą musiał być dla niej dużym szokiem. Ja sama nie żałuję swojej decyzji, bo od tamtego momentu minęło kilka miesięcy i nadal jestem szczęśliwa z tym facetem. Mama nie kryła swojego rozczarowania i z miejsca znienawidziła X – mówiła, że ją oszukaliśmy robiąc to w jej domu, który potraktowaliśmy jak motel, że się nie szanuje oraz że z miejsca X stracił w jej oczach, bo nawet nie dał się polubić, tylko od razu przespał się z jej córką. Cała ta sytuacja dla naszego związku z X była dużym ciosem przez utrudnienia, jakie robiła mi mama – X nie mógł przychodzić do mnie do domu, a godziny spotkań były ściśle ustalone. Dla faceta w jego wieku musiało to śmiesznie wyglądać, przyznam, że było mi wstyd. Spotykaliśmy się jednak nadal i zdarzyło nam się zatracić w miejscu niekoniecznie intymnym, bo na plaży. Moja mama dowiedziała się o tym – manipulowała mną, podejrzewam nawet, że czytała archiwum rozmów z X. Łatwo się domyślić jakie miała o mnie w tym momencie zdanie. Znowu jednak po burzy wyszło słońce i pozwoliła X do mnie przychodzić. Wszystko było w miarę w porządku do tego momentu. Moja mama ni stąd ni zowąd zażądała, że mam iść do ginekologa – zgodziłam się, bo zarówno X i ja uważaliśmy, że tak będzie bardziej odpowiedzialnie. Mama poskreślała na każdym kroku, że okazji stwarzać mi nie będzie – a wielokrotnie jej mówiłam, że zależy mi jedynie, żeby zaakceptowała X, nie chciałam wybierać między nimi. Ciągle nie jest w stanie pojąć faktu, że jestem gotowa to robić – a ja naprawdę kocham X i pragnę jego bliskości. Kiedy był u mnie ostatnio, mama przyszła do nas na rozmowę, która zepsuła wszystko – zakomunikowała, że dopóki nie zacznę brać środków antykoncepcyjnych mam zakaz widywania się z X, na co on ostro zareagował. Wchodził mojej mamie w zdanie i przerywał, często unikając konkretnych odpowiedzi, odpowiadając pytaniem na pytanie. Z jednej strony jest tak jak mówi moja mama – zachował się niekulturalnie i tylko pogorszył ich relację, a z drugiej go rozumiem – bo wmawiała mu, że jemu zależy tylko na seksie i że mnie nie szanuje, to wszystko bardzo bolało. Jesteśmy razem już kilka miesięcy i potrafimy robić wiele fajnych rzeczy i rozmawiać na różne tematy – a moja mama wciąż uważa, że seks to główny motyw tego związku. Powiedziała też, że jeśli zaszłabym w ciążę to X by mnie zostawił i że robię błąd będąc z nim. Ponadto uważa, że mnie wykorzystuje, a wszystko przez to, że kilka razy mu postawiłam kilka rzeczy – on mi też, więc czy to taki problem? On sam był załamany tym zakazem i nie chciał odpuścić, lecz za moją namową uległ i stwierdziliśmy, że jakoś damy radę wytrzymać ten miesiąc, chociaż sama się zastanawiam jak temu podołam. Chciałam się was poradzić i zapytać co mogę zrobić, aby moja mama i X się polubili lub chociaż zaakceptowali? Oboje mają różne zdania na pewne tematy i skrajnie odmienne osobowości. On się naraził na początku i moja mama patrzy teraz na niego przez taki pryzmat. Chciałabym móc wierzyć, że się ułoży i to kwestia czasu, ale powoli tracę nadzieję. Proszę o pomoc.
2
PORADY

Skomplikowany facet

Witam! Potrzebuję z kimś pogadać. Czasami dobrze opowiedzieć swoją historię postronnym osobom. Znam pewnego chłopaka. Mamy wspólnych znajomych i często widujemy się na imprezach. Już prawie od roku każdą imprezę spędzamy razem. On mnie zaczepia, ciągnie na imprezę, podrywa, mówi słodkie słówka. Ciągnęło się to przez jakiś czas, aż w końcu zaproponowałam kiedyś spotkanie we dwoje. Było sympaycznie, fajnie nam się rozmawiało, pocałował mnie, ale zasugerował związek bez zobowiązań. Trochę mnie zamurowało. Stwierdziłam już wtedy, że to koniec. Ale wpadłam po uszy. Wiadomo jak to jest. Chęć spotkania się z tą osobą jest silniejsza. Spotkałam go potem na następnej imprezie po dwóch miesiącach, kiedy wróciliśmy na uczelnię. Znowu zostaliśmy sami, impreza się skończyła, a on nie miał jak wrócić do domu i spał u mnie. Sprawy potoczyły się w stronę spraw łóżkowych. Ale on nie chciał iść na całość, nie chciał żebym żałowała i przytulił mnie i poszliśmy spać. Odgarniał mi włosy, całował na pożegnanie. Mówił, że jestem piękna, zasnęliśmy wtuleni w siebie. Tak romantycznie. Potem napisałam do niego smsa, miał przyjechać, ale niby coś mu wypadło, Następnym razem on zaprponował wspólne wyjście, ale nei doszło do skutku, bo musiałam wyjechać z miasta. Ostatni niestety znowu wylądował u mnie i znowu nie wykorzystał sytuacji do końca. Było jeszcze bardziej słodko i romantycznie. "kochanie", przytulanie, całowanie. Wtedy jest fajnie, ale kiedy widzimy się na wspólnych imprezach on się nie odezwie, dopóki trochę nie będzie wcięty. To takie dziecinne. Nie wiem czy nic nie czuje, czy to przytulanie i romantyczne gesty są przez niego wymuszone, bo czuje sie w obowiazku, zeby tak sie zachowywac. Nie mam pojecia. Niby chcial seksu, a wcale z tego nie korzysta. Dla mnie to dobrze, ale daje mi to nadzieje, na to, ze moze cos czuje. To typowy imprezowicz. chyba nigdy nie mial dziewczyny. I nawet w sprawach lozkowych jest nieporadny. wiem,z e boi sie zobowiazan i lancuszka. ale ja nie moge sie uwolnic od mysli na jego temat. za bardzo mnie to dreczy. A te romantyczne gesty nie pozwalaja mi zapomniec. NIe wiem co o tym sadzic. Obiecuje sobie, ze teraz to juz koniec. Skoro po tym wszystkim nie potrafi normalnie sie do mnie odezwac, bo nie wiem, wstydzi sie, czy ma mnie az tak w dupie? niech ktos sie wypowie na ten temat. pozdrawiam.
1
PORADA

Strach o.....

Poznałam mojego aktualnego przyjaciela jakieś pół roku temu . Był świeżo po rozstaniu z dziewczyną, z która spędził 2 lata swojego życia. Na początku było normalnie wiedziałam w jakim jest stanie emocjonalnym więc cieszyłam się zwyczajną znajomością. W połowie października zaczęłam się w nim chyba zakochiwać , Cała ta jego troska , poczucie bezpieczeństwa o mnie etc...hueh...Wyciągnęłam to na wierzch, powiedziałam mu że nie wiem co się ze mną dzieje, nie wiem czy się do niego przywiązałam czy zakochałam , naprawdę nie wiem. nie doszłam jeszcze do tego punktu, w którym mogę to powiedzieć na 100%. Powiedział że bałby się ze mną być ze względu na moją impulsywność, na to że go zranię - jestem lekko nerwowa aczkolwiek bardzo się hamuje- szczególnie przy nim. On jest mega spokojnym człowiekiem, bardzo stonowanym. I jeśli chodzi o przyjaźń po tej rozmowie nic się nie zmieniło, dalej gadamy z sobą codziennie, i spotykamy się średnio raz na tydzień. Mogę dzwonić po północy i wiem że się na mnie nie wkurzy. Wiem że on nadal cierpi po rozstaniu ze swoją była dziewczyną (on z nią zerwał). Chciałabym spróbować z nim być , ale boję się czekać. I nie wiem czy jest an co czekać . Chętnie zrobiłabym sobie przerwę od tej znajomości ale boję się że jak wrócę to go stracę. Nie chce stracić przyjaciela. Chcę tylko by to co we mnie siedziało zniknęło. Wiem- heh pobożne życzenie. Jeśli zniknie będę mogła się z nim przyjaźnić bez strachu i bólu. Nie wiem czy dać mu czas. Proszę nie piszcie że już dawno powinien wziąć się w garść bo minęło pół roku od jego rozstania z dziewczyną , każdy z nas cierpi inaczej, ja z mojego ostatniego i pierwszego związku wychodziłam przez rok. Na samą myśl że on znajdzie inną wpadam w płacz. Boję się że stracę wspaniałego przyjaciela. Poradzono mi abym poczekała do stycznia... jeśli on nie ruszy na przód z naszą znajomością- dać sobie spokój. W sensie przestać się łudzić ze coś z tego wyjdzie.Tyle że dzień za dniem mija a ja się boję coraz bardziej że czekam na nic. Nie w chodzi w grę zerwanie znajomości. Nazwijcie mnie masochistką ale życie dało mi poznać wspaniałą osobę. Nie chce jej stracić.
1
PORADA

Jak zwrócić na siebie jego uwagę !??? pomóżcie prosze !

Od dłuższego czasu bardzo podoba mi się pewien chłopak ... znam go juz bardzo długo ale kiedy się poznaliśmy to i on i ja byliśmy w związkach .Mieliśmy ze sobą kontakt ale tylko jako kolega koleżanka i nic więcej . Ale po jakimś czasie on rozstał się z dziewczyną ... i mój związek też się rozpadł... i kontakt troszkę nam sie polepszył ... częsciej zaczeliśmy ze soba pisać... on wiedział ,że mi się podoba bo to szło zauważyć... Ale on bardzo przeżywał rozstanie z tą dziewczyną chociaż wcale nie był z nią aż tak długo może z poł roku... Kiedyś przez przypadek weszliśmy na ten temat nie wyszło to z mojej strony ani cnic tak tylko pisaliśmy ,i on wyraził się jasno ,że na razie nie szuka dziewczyny ponieważ nie chce nikogo wykorzystywać ,żeby zapomnieć o tamtej a w nic nowego na razienie jest w stanmie się zaangażować...Moim zdaniem sam fakt ,że nie poleciał od razu do innej już dobrze o nim świadczy dlatego uważam ,że to super chłopak i tak strasznie mi się podoba... Ale niestety to wszystko nie jest takie proste bo jego zachowanie w pewnym momencie stało msię dla mnie nie zrozumiale .Zaproponował mi kiedyś m,żebym poszła z nim na wesele... oczywiście zgodziłam się.. ale i tak niestety nie poszliśmy bo coś tam się wydarzyło w jego rodzinie ... nie wnikałam co..;/ Kilka razy spotkalimśy się na jakiejś imprezie ... na jedna nawet pojechaliśmy razemz moją kumpelą ja on i jego kolega .. było bardzo fajnie zachowywali się obaj super...zabrałam mu wtedy czapkez daszkiem do domu ;) i tak sobie ją trzymałam ;) i w któryś weekend zadzwonil do mneie czy pojade z nim na dyskoteke bo jego kolega jedzie z laską aon nie chce sam ... no więc się zgodziła. i pojechałam bylo bardzo przyjemnie faj nie się zachowywał.. i zapytałam go czy nie poszedłby ze mną na studniówkę.. Bo pomyślałam skoro on mnie poprosił na wesele to ja jego chyba też mogę.. . i odpowiedział mi na to tak" zobaczymy jak się to rozegra " a ja zapytałam ale co ? a on się uśmiechnął i nic nie odpowiedział... i na tym się temat urwał... No więc w sobote byliśmy na dyskotece a w poniedzialek przyjechał . napisał do mnie kiedy my oddam czapkę ;) a ja ,że nie wiem ... i jak mam mu ją oddać ,a on ,że przyjedzie po nia .. a ja zapytałam czy tylko po czapke a on ,że tak ;D ale potem opis na gg był "a może i nie " i jak sie spotkaliśmy to kupił mi lizaka za to ,ze mu czapkę oddałam xD też było bardzo przyjemne spotkanie i w końcu się zgdził iść ze mną na tą studniówkę... i wtedy jak się widzieliśmy .. to zaproponował nmastępne spotkanie ... ale niestety cos mu niby wypadło i nie przyjechał.. i jakoś przstalismy sie widywać i pisanie już nie jest takie jak kiedyś.. Jak tak dawał coś z siebie pisał chciał sie spotkać.. to myślałam ,że już apomniał o tamtej ale teraz to już sama nie wiem .. pogubilam się w tym no niby na studniówkę ze mną idzie ale to dopiero w styczniu .. a przeciez nie powiem mu wprost co się z nim dzieje i ,że mi na nim zależy .. bo wyszłbym na głupią... pewnie jeszcze na nie jednej imprezie sie spotkamy jak zwrócic na siebie jego uwagę ,żeby w końcu dał cos z siebie ? prosze pomóżcie ..
1
PORADA

Spodobać się chłopakowi i nie przesadzić?

No to będę miała dużo pisania: Znaliśmy się od dziecka. Gdy miałam jakieś 7 lat, często odwiedzałam kuzynów i on tam przebywał. (Nie pamiętam tego, ale wiem z opowiadań starszych kuzynów.) Pewnie dlatego pamiętam, jak się nazywa i jak wygląda. I nic poza tym. Mieszkamy na jednej wsi, jakieś 1,5 km od siebie. Zawsze uważałam, że jest ładny, ale teraz to normalnie się w nim zakochałam : D. On ma 17 lat, ja 14, nie chodzimy do tej samej szkoły (ja gimnazjum, a on-nie wiem). Ostatnio krótko gadałam z nim gdzieś z 5 lat temu, jak szłam do 4 klasy. Widuję go tylko w kościele, ostatnio we wszystkich świętych. Cały czas się na niego patrzę (w oczy), a on w moją stronę i mam wrażenie, że na mnie. Jak ja kocham jego spojrzenie... < 3 . No i przejdę do rzeczy: on jest ministrantem, a w sobotę organizowana jest dyskoteka właśnie przez nich (i przez księdza). Zapraszane są "wszystkie dziewczyny", ja też idę ze znajomymi. No i mam wielką nadzieję, że on będzie. No i 1. pytanie: jak mu się spodobać? Jak zwrócić na siebie uwagę, żeby ze mną zatańczył? No i jeszcze jedna sprawa: nie znam jego charakteru, kocham jego wygląd, a raczej spojrzenie i oczy... Wiem, że wygląd się zmienia i nie można go kochać... No i pytanko: jeśli nie będzie na dyskotece, to...? Mogę zdobyć jego numer tel. (gg, nk, fejsa nie ma), ale przecież nie zadzwonię do niego/nie napiszę esa, to tak głupio, jak z nim nie gadam... To jak mam mu się spodobać? Dziękuję za samo przeczytanie! ;*
1
PORADA

Co mam dalej robic?

Znam się z nim 5 lat (ja mam 20 on 24) wiem, wiem wcześnie zaczęłam ale wydawało mi się ze to jest właśnie on, (do tej pory nie wiem co myśleć)..czuły, szalony zawsze wiedział co zrobić by sprawić mi radość chodziłam z nim 4 lata i się rozstałam, ponieważ mnie ograniczał jestem osoba która lubi imprezować spotykać się z innymi ludźmi.. a on w pełni mi na to nie pozwalał strasznie był o mnie zazdrosny, robił mi awantury jak z kimś innym pisałam, nie patrzył ze mam tez inne obowiązki tylko czepiał się ze na pierwszym miejscu stawiam moją rodzinę a nie jego. Czułam się jak w klatce więc postanowiłam to zakończyć. Rozstaliśmy się w zeszłe wakacje, on bardzo to przeżywał, ja chciałam zostać przyjaciółmi on zerwał ze mną wszystkie kontakty traktował jak powietrze cyt,,tak będzie dla nas lepiej’’ … ze mnie to spłynęło jak po kaczce, bo uważałam ze w końcu się uwolniłam i mogę robić to co chce, czułam mieszane uczucia, ale pretensje skierowane ze strony jego mamy przekonały mnie ze dobrze zrobiłam… zaczęłam imprezować poznawać ludzi chłopaków, których traktowałam jak kandydatów na chłopaka, spotykałam się z nimi, całowałam, (ale nic więcej),lecz to nie było to.. (wszystkich porównywałam do tego z którym zerwałam) wiem ze nigdy bym z nimi nie mogła być jako para(różnica charakterów itp.) Teraz są moimi najlepszymi kumplami z którymi mogę konie kraść, i oni wiedzą ze nie maja na co więcej liczyć, układ koleżeński i koniec :) Byłam sama wiec znalazłam sobie towarzyszy do wspólnych wypadów oni zawsze mieli dla mnie czas, był to Krzysiek i Grześ (kolega mojego byłego), dopiero z nimi dowiedziałam się co to znaczy dobrze się bawić, oni tez wiedzieli ze na nic więcej nie mogą liczyć (za duża różnica wieku). lecz wiadomo jak przyjaciele są ma się co robić, jest dobrze a jak nikt nie miał czasu zostawałam sama… i wtedy nachodziły mnie myśli czy dobrze zrobiłam.. raz miałam z kimś wyjść raz nie… czegoś mi jednak brakowało, może właśnie tej osoby która byłaby zawsze przy mnie.. pod koniec wakacji pojechałam na dyskotekę i spotkałam tam byłego i wszystkie wspomnienia wróciły… bawiliśmy się razem.. na następny dzień spotkaliśmy.. z dnia na dzień było co raz lepiej.. postanowiliśmy spróbować jeszcze raz, on obiecał ze się wszystko zmieni ze da mi więcej luzu i nie Bedzie taki zazdrosny, ze jeśli będę chciała spotkać się z kumplami czy jechać na imprezę on nie będzie się o to czepiać(ja mu też tego nie broniłam, ponieważ tyle miało się zmienić) …ja miałam zerwać kontakt z Grześkiem (ponieważ były myślał ze go zostawiłam właśnie dla Grześka, mimo ze tak nie było) zrobiłam tak jak chciał…wszystko układało się super, lecz gdy pojechał do sanatorium a ja po miesiącu siedzenia sama postanowiłam jechać na imprezę rozerwać się, zabrałam ze sobą mojego pierwszego chłopaka( jeśli można to nazwać wtedy chodzeniem) i jego siostrę z przyszłym mężem, z ta paczką znam się dłużej niż z tym obecnym chłopakiem… wszystko było ok. dopóki nie wrócił i nie zrobił mi awantury jak ja mogłam sama jechać ( mimo ze pojechałam ze znajomymi) ze go to brzydzi ze laska sama jeździ po dyskotekach bo to ze byłam z nimi to dla niego nic nie znaczy bo on ich nie zna. Ja jednak nie czułam się winna ponieważ miało się coś zmienić, a sam mi na to wcześniej pozwolił.poźniej były pretensje o kolegów cyt.,, co to za koledzy z którymi się całowałas’’, lecz później przestał o nich się czepiać, sprawa ucichła pojechaliśmy na wspólne wakacje było bajecznie gdyby nie jego mama która ciągle do niego wydzwaniała i to mnie drażniło…. Zawsze odbierałam go jak maminsynka, lecz przecież z tym można żyć. Byliśmy razem na weselu u mojej rodziny tam pokazywał znów swoja zazdrość gdy rozmawiałam z przyjacielem mojego kuzyna, który robił tam zdjęcia. Ostatnio odezwał się jakiś koleś który mieszka kilka set km dalej wymieniłam z nim może kilka zdań, a mój to widział bo wszedł na moje konto i znów była awantura. Coraz częściej zaczęły nachodzić mnie myśli co dalej robić czy może zakończyć czy dalej z nim być, lecz bałam się cokolwiek zrobić bo nie chciałam znów wyjść na ta najgorszą, nie chciałam nikogo ranić, żeby jego rodzice znów mieli do mnie pretensji, szkoda mi jest tych 5 lat spędzonych razem bo wiadomo był gorsze jak i lepsze dni, jednak czuje ze czegoś mi tu w tym związku brakuje, ale trudno mi określić czego. Może to przyzwyczajenie a może brak mi w nim takiego przyjaciela, jakim był na samym początku i gdy zeszliśmy się 2 raz.. wczoraj postanowiliśmy to rozwiązać bo on nie może patrzeć jak ja się męczę, bo ja bałam się cokolwiek zrobić, odezwać że jest mi źle bo według niego przecież wszystko jest ok… kocham go i boje się rozstania ze znów zacznie traktować mnie jak powietrze, ja chce zostać przyjaciółmi i utrzymywać z nim kontakty lecz mu taki układ niezbyt pasuje. Co mam robić pomóżcie??
1
PORADA

Jak go przkonać do siebie !?? pomózcie proszę piszcie !!

Od dwóch lat podoba mi się pewien chlopak nasze relacje były czysto koleżeńskie ... aż do momentu kiedy on rozstał się z dziewczyną... trochę czasu minęło ... ochłonął po tym wszystkim... zaczęliśmy troszkę więcej ze sobą pisać... ale teraz nie rozumiem jego zachowania /.. on nie nalezy do takich facetów którzy bawią się dziewczynami itd... to jest raczejchłopak który je szanuje itd... kiedyś w sobote zadzwonił do mnie czypojade z nim na dyskoteke .. bo kolega bierze dziewczyne a on nie chce jechać sam więc ja się zgodziłam....i pojechałam było bardzo miło... zapytałam go czy pójdzie ze mną na studniówkę... to mi odpowiedział zobaczymy jak się to wszystko rozegra a jak ja zapytałam co to się tylko uśmiechnął... i nic nie odpowiedział.. Potem w poniedziałek przyjechal... po swoją czapkę którą mu kiedys zabrałam... zapytałam go czy tylko o czapke jedzie on mi pisał na gg ,że tak ;D ale potem ustawił opis "a może i nie" gdy przyjechał był bardzo miły itd...tak jakby mu zaczynało zależeć... i nawet zaproponował następne spotkanie w niedziele ... ale przez cały tydzień się nie odezwał.. do piero w piątek .,.. ale i tak się nie spotkaliśmy ... nie rozumiemjeg zachowania wcale .. ale na studniówke zgodził się iść ze mna... o co mu chodzi ?? jak mam to wszystko rozumieć?? jak się o niego starać czy w ogóle jest sens??? on się zachowuje jakby raz chciał a raz nie ... jak mu pokazać ,że wart spróbować?? ,że nie jestem taka jak inne ,że go zostawie jak jego była... jak zrobić tak ,żeby on sam do tego doszedł i dałk coś z siebie ??? proszę pomóżcie !!!
3
PORADY

Problem z Dziewczyną.

Witam mam jak dla mnie poważny problem ;( . Najlepiej postaram się opowiedzieć wszystko w skrócie . Mam 18 lat jestem z Dziewczyną (Lat 17) od 7 miesięcy ,zakochałem się w niej na amen ,jak nigdy w żadnej innej .Przez pierwsze 3 miesiące układało nam się bardzo dobrze ,wręcz idealnie , niestety po 3 miesiącach mieliśmy parę lekkich ,ale to banalnych sprzeczek trwających góra 10-15 minut. W 5 miesiąc naszego związku dowiedziałem się ,że ona pisze ze swoim byłym ,zobaczyłem jak piszą ,po treści ich wiadomości wywnioskowałem ,iż dalej jest w nim zakochana , do tego pisali ze sobą znów (przy mnie) normalnie sms-y , uśmiechnięte buźki , buziaczki itd .Ja zerwałem kontakt ze swoją byłą dziewczyną na jej prośbę i ona też miała to zrobić ,czego niestety nie uczyniła :( . Pokłóciła się ze mną , zerwała na 2 tygodnie , powiedziała ,że nie kocha mnie tak jak jego . Po 2 tygodniach wróciła do mnie , powiedziała ,że Kocha mnie na zabój i nie może żyć beze mnie i więcej do niego się nie odezwie , dodatkowo dała mi list ,który jak się okazało pisała wspólnie ze swoim byłym ,wszystkie moje wady , dostosowałem się do tego listu ,dałem jej więcej luzu , swobody ,nie okazywałem już ,aż tak swojej zazdrości. Wczoraj odwiedziłem ją w domu , włączyła komputer i patrze na jej komputerze włączyło się drugie gadu-gadu z innym numerem . Nadeszła po chwili nowa wiadomość ,jak się okazało od jej byłego chłopaka, zajrzałem w archiwum , a tu niespodzianka , okazuje się ,że mnie okłamała i pisała z nim od dawna . Wyczytałem w jej archiwum ,że pisała z nim o mnie ,że po tym jak ze mną zerwała na 2 tygodnie się lekko zmieniłem ,a potem znów byłem taki jak wcześniej . Ja naprawdę się zmieniłem , ustąpywałem jej w każdym kroku , robiła to co chciała. Mój jedyny wymóg był taki ,aby nie utrzymywała kontaktu ze swoim byłym , ponieważ by mnie z nim najpewniej zdradziła o ile jeszcze tego nie zrobiła . Widząc to bardzo się zdenerwowałem , siedziałem jak osłupiały i następnie bez słowa wyszedłem , pytając się kogo bardziej kocha. Ona na to odpowiedziała ,że jak coś jemu zrobię ,to ze mną zrywa . Błagam was o pomoc, bo już w moim dość trudnym życiu nie mam siły jej stracić i nie wiem co teraz zrobić ;( .
2
PORADY

Zagmatwana sprawa

Czesc... Słuchajcie.. Mamy chłopaka X i Y.. Pan X zaczyna zachowywac się dziwnie miło, przyjaźnie w stosunku do mnie. Wyraźnie próbuje mnie poderwac różnymi tanimi żarcikami.. Ja, jako dziewczyna, która nigdy nie miała chłopaka czuje się lekko zmieszana, bardzo chce poczuc bliskosc drugiej osoby, lecz z góry zakładam, że to nie bedzie ten chłopak. I właśnie tutaj zaczyna się głowny problem.. Pan X ma kolege- pana Y. Pan Y wcześniej był traktowany przeze mnie jak powietrze, ale nie że go źle traktowałam, po prostu go nie znałam, więc jakby dla mnie nie istniał. Nagle jednak zaczął mnie przekonywac o tym że pan X bardzo mnie lubi i czemu niby bym miała nie spróbowac, przeciez nie mam nic do stracenia.. Jeszcze wtedy wszystko było normalnie... Ale wiadomo, przez to, że pan Y przekonywał mnie i przekonywał zaczelismy wiecej ze soba rozmawiac. Odryłam, że mamy dużo wspólnych tematów, lubimy te same rzeczy, podobnie reagujemy na różne sytuacje.. I właśnie wtedy zaczęłam chyba coś czuc do pana Y. Pan X po wielu usilnych próbach zaimponowania mi w końcu sobie odpuścił, więc miałam o jeden kłopot mniej. Za to pan Y zaczął mnie intrygowac.. Widziałam jak często na mnie spogląda, a gdy ja spojrzałam szybko odwracał wzrok, czasami zdarzało się, że puścił mi oczko.. Nie wiem, czy to tylko moje uczucie do niego sprawia, że wydaje mi sie ze on równiez cos do mnie czuje czy naprawde tak jest. Ale własnie... Ja jestem bardzo nieśmiała jeśli chodzi o chłopaków.. nigdy jeszcze nie miałam zadnego z powodu tego ze strasznie sie ich wstydze i mam kompleksy, które wcale mi nie pomagaja przełamac sie. Opisze jeszcze zachowanie pana Y zeby bardziej naswietlic sytuacje. A wiec pan Y, kurcze nasuwa mi sie tylko słowo kochany.. Próbuje pocieszyc mnie jak widzi ze cos mi nie wychodzi, pomaga mi, czasami zagaduje zupełnie bez sensu, aż sama nie wiem o co chodzi..Gdy mowi zawsze spoglada mi w oczy i robi to tak, ze az po całym ciele przechodza mi dreszcze. Pierwszy raz w zyciu czuje, że to ten chłopak z którym chciałabym byc. Czasami marze o tym żeby mnie przytulił, zeby poczuc jego bliskosc, zapach.. Ale wiem , że ja nigdy nie odważe się żeby mu powiedziec co do niego czuje.. I tutaj własnie nasuwa sie moje pytanie, co mam zrobic, zeby nie mowiac tego pokazac mu ze bardzo mi na nim zalezy, tylko jakos nie tak bardzo nachalnie, nie chce zeby myslał ze jestem jakaś desperatka, tym bardziej ze nie wiem czy on podziela moje uczucia...
2
PORADY

Jak go przekonać ,żeby poszedł ze mna na studniówkę ? pomocy !!

Pomóżcie błagam was . mam problem kocham bardzo pewnego chlopaka różnie między nami było od dwoch lat jestem nim zainteresowana ale on wtedy był zajęty a teraz rozstał się z dziewczyną i na razie boi sie kolejnych związków.... między nami relacje były rożne .. wczesniej łączyły nas relacje czysto kol.eżenskie w ostatnim czasie troszkę cześciej ze sobą pislaiśmy i spotykaliśmy w weekendy... pewnego razu poprosił mnie ,zebym poszła z nim na wesele zgodziłam się ... ale i tak wkońcu nie poszliśmy bo miał niestety miał jakies prpblemy w rodzinie a teraz ja poprosiłam go ,żeby pszedł ze mną na studniówke najperw powiedział ,że go zaskoczyłam i się zastanowi .... ale ostanio mi powiedzial ,że nie może ze mną p.ójść ale nie wqiem dlaczego...;/ powiedział ,mi ,że nie może i od tamtej pory jakoś dziwnie się zachowuje..;.;/ jest taki obojętny itd... latam za nim już długo staram się jak tylko mogę ... nie potarfię mu powiedzieć w prost ,że batdzo mi na nim zależy itd chociaz pewnie już się powoli zaczął domyślać ... jak go przekonać do Ciebie jak mu udowodnić ,że mi naparawde na nim zależy .. i jak go przekonąc na tą studniówke ... myśle ,że moglibymy się zbliżyć na niej jezeli by ze mną poszedł.. ale jak go do tego namówić.? on mówi ,że na razie nie chce związków itd... ale już troszkę czau minęlo... od jego rozstania z dziewczyną więc chyba mogłby spróbować czegoś nowego... on mówie ,że się nie potrafi jak na razie zaangażować w nwy związek bo pewnie boi się ,że potem znowu będzie cierpiał... ;/ ale mi naprawde na nim bardzo zależ tylko jak mu to teraz pokażać .. tylko błagam nie pisze mi o szczerej rozmowie z nim bo nie zrobie tego poniewaz boje się ... ,że wyjde na głupią..;/ i ,że całkiem sie ode mnie odwróci bo się wystraszy a ni nie piszcie mi o przyjaźni bo to nie o to mi chodzi ja chce,żeby on sam doszedł do wniosku ,że może warto spróbować... jak mam to zrobić błagam pomocy !!!!!!!!!!
2
PORADY

Dlaczego to tak bardzo boli????

Cześć,Mieszkam z chłopakiem od około roku z nim i jego rodzicami (razem jesteśmy ponad 4lata),Zawsze tego chciałam,marzyłam o tym był tym moim wymarzonym .Wszyscy dookoła zawsze byli przeciwko i tak naprawdę do tej pory jestem tą ,,najgorsza,,jednak ja żyłam w przekonaniu że to się zmieni że mnie poznają,polubią jednak tak się nie stało....Jest coraz gorzej i zastanawiam się czemu to tak zabolało ostatnio przecież i tak wiedziałam że nikt mnie tu nie chce.Jestem osobą spokojną,troszkę zamknięta w sobie pracuje,uczę się. Już opisuje o co chodzi.Ten mój jedyny na weselu u swojego brata upił się i kazał mi się wynosić stwierdził że jestem ,,tą najgorszą dodam więcej wiedźmą,,wiele przykrych słów usłyszałam od niego przy całej rodzinie olewał mnie i nie chciał się bawić.Dodam że jest dobrym chłopakiem i nigdy takie sytuacje się nie powtarzały zawsze uważałam że Nasz związek jest najlepszy...Czyżbym się pomyliła???Kocham go bardzo ta cała sytuacja mnie bardzo mocno zabolała nie potrafię nawet tego opisać;((((((((((((((Coś się w Nas zmieniło on jest stanowczy niezgodny a ja nieustępliwa teraz.Jesteśmy zaręczeni w przyszłym roku planujemy ślub a ja zaczynam mnieć wątpliwości...Czasami mam ochotę się wynieść i zostawić wszystko w tyle jednak po chwili zaczynam się zastanawiać czy dam sobie rade przecież go Kocham...Mój świat się powoli wali jak malutki domek z kart co robić w takiej sytuacji???Jak się zachować????Przecież to jest takie trudne...Pomocy!
3
PORADY

Walczyć czy dać odejść?

hmn..jestem beznadziejnie zakochana w pewnym kolesiu..to juz trwa 2 lataa;/ .Otóż 3 lata temu poznałam pewnego kolesia..nie był ideałem lekko przy kości ale z charakteru bił wszytkich facetów na głowe...był miły , kochany, itd hmn ..byłam wtedy dosyć mloda chcialm imprezować, nie byłam nigdy z nikim... zraniłam go..po roku zrozumilam ze on był inny i moge spróbować sie w nim zakochać. napisałm..wszytklo było oki.. kochał mnie nadal..alee...zmienił się, schudnoł , szpanował przed kolegami, momentami mnie to wkurzało ale sie zakochałam!!! przy mnie był taki jak kiedyś.Obiecał że nigdy mnie nie zrani i byłam tego pewna. I oczywiście jak zawsze zepsułam wszytko..mma swój honor i czasmi mnie ponosi, pokłocilismy sie na osttanim spotkaniu chcialam nim wszytko wyjasnic ale byłam za bardzo honorowa i odeszlam poprostu.na nastepny dzień napisał mi że lepiej zebś my sie rozstali tak bedzie lepiej , ze nie zasluguje na mnie, ze tylko by mnie ranił , że jest beznadziejny itd i nadodatek kawalek od siebie mieszkamy.Powiedział że mnie kocha ale dla mnie bedzie lepiej jak sie rozstaniemy bo zasługuje na kogoś lepszego, nie dam mi nawet dojsc do słowa, usunoł z z gg. DWA DNI POZNIJ DOSTAŁAM ESEMESA ŻE MNIE KOCHA ODPISAŁAM MU TO SAMO..JUŻ NIC NIE NAPISAŁ.i tak sie zerwał nasz kontakt... ale prez ten caly czas widzialm jego opisy na gg . wiedzialam ze jeszcze mysli o mnie.Minoł rok..kolejny a ja nadal myślalamm..o nim chialam to jakos naprawić, chociaz sie zaprzyjaznic.. akimlbo co kolwiek dlatego po roku i pod wplywem alkoholu napisałam do niego.. i znowu sie zaczeło..wszytko bylo dobrze pisał że mnie kocha, że teskni i wogole..że byłam dla niego wszystkim i czy kiedykolwiek mu wybacze.po paru dniach coś mu sie odmieniło napisał ze daleko mieszkam. jakies 1,50 godizny od niego.i że lepiej sie zaprzyjaznic, ale jakk!!!! jak ja go kochamm!!! hmnn... po jakis 2 miesiącach zobaczyłam że zwiazał sie z jakś dziewczyna na facebooku zmienił status na związek.. załamałam się..nadodatek ta dziewczyna ma 16 blatt gówniaraa;/ może chciał zapomnieć i dlatego...jak z nim pisałam..spotykalam sie z jednym gosciem..probowalam ..sie odkochac nicc;/ myślalam tylko o nim..dlatego zerwałam z tamtymm..;/ nie wiem co robićć!!!!! powinnam zapomnieć wiemm..ale wiem tez jkabym sie spotkała z nim a nie przez gg gadała..było by inaczej wtedy przynajmiej mogla bym mu pokazac jak bardzo mi zalezy;/ !!! doradzciee!!!
2
PORADY

Skomplikowana sytuacja

Witam Mam dość skomplikowaną sytuację. Poznałem dziewczynę mojego bliskiego kuzyna. Są ze sobą ponad rok. Zaprzyjaźniliśmy się ze sobą w bardzo szybkim tempie. W ciągu tygodnia dowiedzieliśmy się o sobie prawie wszystkiego co najważniejsze, rzeczy których nikt o nas nie wie. Na początku nie myślałem, że sytuacja się tak potoczy. Po niedługim czasie wyznaliśmy sobie miłość. Ona mieszka jakieś 30 km ode mnie i gdy w czasie wakacji przyjechałem na działkę do tego własnie kuzyna umówiliśmy się na spotkanie po prostu, żeby pogadać. I wtedy wszystko się zaczęło. Na początku było niewinnie, przytulaliśmy się i to wszystko. Na drugi dzień był pierwszy pocałunek. Gdy byliśmy sami, było tak dobrze i oboje byliśmy szczęśliwi. Niestety gdy widziałem jak mój kuzyn ją dotyka wszystko we mnie wrzało, robiłem się smutny markotny co do mnie jest nie podobne. Wszystko było by może i dobrze gdyby nie to, że niecały tydzień później zbliżyliśmy się prawie ostatecznie do siebie, o mały włos doszło by do stosunku. Jednak opanowaliśmy się w ostatniej chwili, bo nie chcieliśmy żeby ktoś nas przyłapał. Szybko się ubraliśmy i udawaliśmy, że wszystko jest ok. To przeważyło szalę i zacząłem naciskać, żeby dokonała wyboru. Mówiła, że chce ze mną być i chciała, ale potem powiedziała, że musiała wrócić do realnego świata i wybrała kuzyna. To był dla mnie straszny cios. Tak strasznie ją kocham, tyle się wydarzyło w ciągu miesiąca. Pytałem się dlaczego tak wybrała. Powiedziała, że kocha bardziej obecnego chłopaka, ale ja wiem też, że boi się reakcji rodziny gdyby wybrała mnie. Mówiłem jej, że pomogę i przejdziemy przez to razem, że jestem w stanie poświecić zdanie na mój temat rodziny, ale ona nie chce. Niestety musiałem wrócić do domu i znowu jesteśmy daleko od siebie, choć nadal utrzymujemy bliski kontakt. Piszemy całe dnie i dzwonimy do siebie. Nadal się kochamy ale to mi nie wystarcza. Cały czas myślę o niej, od poranku do późnej nocy. Śni mi się codziennie. Nie mogę się pozbierać po tym wszystkim i mówię jej żeby była ze mną. Gdy pisze, że się spotyka z kuzynem od razu łapię doła. To nie jest jakieś zauroczenie. Kocham ją na zabój i przy niej poznałem czym jest prawdziwe szczęście. Jeszcze nigdy się nie czułem tak jak przy niej. Ona choć też mnie mocno kocha, lecz po tym wszystkim chce wrócić do przyjaźni, a ja nie potrafię bo chcę ponad wszystko być z nią. Nie wiem co robić, pomóżcie.
3
PORADY

Olana przez chlopaka

witam. mam 18 lat. miałam chłopaka w swoim wieku byliśmy 2 lata. przez 1 rok było idealnie... przez 2 niestety nie.. ciągłe kłótnie.. żadnych normalnych rozmów.. ja ciągle oczywiście płakałam a on ? on po kłótniach szedł i się bawił.. olewał mnie nie raz.. wszystko zaczęło się od tego ze jak to 18 lat .. imprezy koledzy picie.. i tak się stało że mnie olewał.. zawsze mu wybaczałam wszystko bo kochałam go bardzo mocno i nadal kocham.. aż zaczął się horror..nagle potrzebował kolegów wolał ich niż mnie.. wolał iść na trening nawet w nasza rocznice.. zaczął mnie rzucać o łóżko jak się zdenerwował jak wychodziłam po niego pod sam dom to krzyczał na mnie, jak płakałam nie umiał mnie obronić przed innymi.. spóźniał się ciągle.. a słowa to był kolejny koszmar typu : -"świnia jesteś, egoistka jesteś, pierd*, poje**" itp .. pomimo to wybaczałam... na imprezach razem byliśmy to potrafił powiedzieć jedz do domu bo ja chce się napije.. i tak wybaczyłam... aż pewnego razu pokłóciliśmy się jak zwykle o szczegół .. a on mnie olał .. ja myślałam ze on w domu siedzi przemyślą jak ja., a nawet obiecał ze jak się pokłócimy to bd siedział w domu.. i pojechał sobie na noc na domki.. po tym spotkałam się z nim i przepraszał ze więcej tak nie zrobi.. powiedziałam ze to ostatnia szansa i więcej już nie bd.. jeszcze mały błąd.. i jak zwykle dobrze kochanie postaram się... po tej szansy usłyszałam słowa "o ty szm** mała, o ty chu**".. aż w końcu szczyt wszystkiego - spadła mi taka butelka u niego w domu a on ze za to wypłacę się dobrym sex em... szczyt wszystkiego zostawiłam go.. nie jestem z nim już miesiąc.. o tym wszystkim ryczałam calutki do teraz plącze.. najgorsze jest to ze obiecał ze po rozstaniu nie bd mógł spojrzeć na inne dziewczyny nie bd miał inna.. ale jak zwykle słowa na wiatr jak te w których mówił ze się zmieni.. i nie bd tak do mnie mówił... nie usłyszałam żadnych przeprosin.. mimo ze jego wina.. jeszcze po tym wszystkim mówił ze przyjedzie od mnie i powie jaka to ja wredna się rodzę w domu :/ i ze jestem głupia itp :/ nie ja powiedziałam takich rzeczy.. i ja go nie olewałam dla kolegów i piwa... dochodząc do setna sprawy.. 2 lata.. dla mnie to dużo.. już się wyryczałam już prawie zapomniałam.. najgorsze jest to ze chodzimy razem do szkoły.. co ja mam w ogóle robić? zobaczę go i się rozkleję... nie wiem co mam robić.. ii jak zapomnieć. proszę o rade. pisałam szybko wiec proszę nie patrzcie na błędy
1
PORADA

POMOZCIE NIE WIEM CO ROBIC !:((

Mam przyjaciela powiedzmy ze pana "g";(w ktorym sie bujam D) z ktorym siee ostatnio poklocilam ale sie pogodzilismy.Napisal mi ze mnie "z klasy to najbardziej lubi mnie i nawet coraz bardziej" tam paru kolegow nie bede pisala juz jakich i Poklocilam sie z taka moja dawna pprzyjaciolka ktora o wszystko byla zazdrosna...;/ Teraz ja sie kumpluje z kolezanka inna ;PP bylysmy ostatnio we 3 na oazie tam ise pogodzilysmy ale ja jej teraz i tak nie lubie bo z ta co sie poklocilam to sie z nia jeszzce taka jedna kumplowala i ta tez byla poklocona z nami ale sie z nia pogodilam i wszystko mi nagadala co mowila no i mowila ze wtedy dopiero jak miala tam goraczke to wtedy do niej przyszlysmy laskawie ;/;/;/ wszystko powiedzialam panu g ;d o tym co sie tam wydarzylo. no i mowil ze on jej nie lubi po tym jak sie obrazila na nas .. Czasem jak z nim pisalam to mi pisal ze nei chce mu ise pisac oc mam o tym myslec ??A np. dzis potem mial status Poggadaj ze mna a mial wczesniej z/w to nie iwem czy nie chce mu sie ze na gadac czy co ;(( Tez jeszcze wczeniej chyba 2 lata temu Przyjaznilam sie z moja kolezanka ktora teraz chodzi z moim przyjacielem tym ktorym sie bujam chlopakiem. Wtedy jeszcze sie przyjaznilysmy ale teraaz ja sie na nia obrazilam w pewnym sensie bo odbila mi chlopaka i jeszcze na dodatek byla taka sytauacja ze prosila mnie zebym jej powiedziala w kim sie bujam ..;( -Powiedzialam jej ze sie bujam w nim od 4 kl. a ona juz po 2 tygodniach jest z nim no moim zdaniem to nie byla przyjaciolka.. Nawet mi nie powiedziala ze cos czuje do niego tylko po 2 tyg mi mowi ze z nim chodzi ;/;/ Troche bylo mi smutno ..;( Nadal jest ja mu to nawet powedzialam ze sie w nim bujam .. Troche tego duzo xdd I ona jest teraz w innym gimnazjum.. I zarywa wogule do innych chlopakow ja ciagle zbieram dowody i mu pokazuje ale nie mam wciaz zdjec i on nie chce mi uwierzyc ..... NIE iwem kompletnie co robic wszyscy mowia zebym zapomniala a to sie nie da ;(( Prosze pomozcie ;**;]
4
PORADY

Problem z zaborczością w stosunku do partnera

Witam! jestem ze swoim partnerem od trzech lat, znamy się siedem. Zawsze byliśmy przyjaciółmi, możemy o wszystkim porozmawiać. Mój chłopak jest szalenie towarzyski - ma wiele znajomych, ja znacznie mniej - tylko grupkę najlepszych przyjaciół. Jednak od roku rozmawiamy o pewnym problemie i niestety żadnych konkretnych rozwiązań nie mamy. Mój chłopak ma dużo koleżanek, spotyka się z nimi regularnie, sam na sam, poznaje też nowe dziewczyny - chodzą do kina, do restauracji itd. Z jednej strony wiem że mnie nie zdradza, spotkania są o charakterze stricte koleżeńskim... Kiedy myślę o tym na spokojnie chcę żebyśmy mieli wolność i satysfakcjonujące życie towarzyskie. Od ponad roku jednak, bardzo mnie to złości i smuci. Nie akceptuję tego że spotyka się z innymi kobietami, skoro jest w związku. Próbowałam zaciskać zęby i nic nie mówić, ale w którymś momencie wybucham. Nie chcę być zaborczym tyranem, ale nie czuję się szczęśliwa, ani kochana, gdy mój partner widuje się z innymi. Ostatnio zaproponowałam, że będę chodzić z nim na takie spotkania, to nie będę się czuła jak piąte koło u wozu i będę mniej zazdrosna. Nie był zadowolony, twierdząc ze nie byłoby swobodnie, że niektórych koleżanek nie polubiłabym, albo on w końcu miałby tego dość. Boję się że w końcu się rozstaniemy, bo zbyt się różnimy, jednak nie chcemy rezygnować z tej relacji. Co powinniśmy zrobić, abyśmy oboje mogli być szczęśliwi?
4
PORADY

Chorobliwa zazdrosc

Witam! jestem z chłopakiem już 2 lata i odkąd zaczęliśmy się spotykać robię mu afery o to że pisze ze swoja koleżanka z którą zna się od szkoły podstawowej. Kontroluje mu telefon, emaila, itd. Czasami przesadzam i zdaje sobie z tego sprawę zaczynam ostro wyzywać te dziewczyny jak i mojego chłopaka. Mój chłopak rozmawia ze mną i tłumaczy ale sposób jaki to robi...mówi że on mnie nie kontroluje bo mi ufa że dla niego liczy się to że powiem mu kocham cię przytulę go że on nie zaprząta sobie głowy tym czy zdradzam go bo dopóki on się nie dowie to nie zrobi mi żadnej awantury o to ze rozmawiam czy pisze smsy z kolega. Twierdzi że przez te moje kontrole naruszam jego prywatność i nawet jeśli powie mi że pisał z koleżanką o tym czy o tamtym to ja i tak będę się dąsać.Ja już sama nie wiem może te ciągłe moje podejrzenia wzięły się stąd iż w poprzednim związku ja zdradzałam i będąc teraz w nowym boję się że karta się odwróci! Chce zaznaczyć jeszcze to że mój chłopak jest naprawdę przystojny i jak sam mówi wie że podoba się dziewczynom. Rozmawiając wie która ma na niego ochotę czasami mówi że chciałby trójkącik ale tylko ze mną i z jakąś fajną laską że sam by nic z nie zrobił mówi że dla mnie odmawiał seksu z fajnymi dupami które same dawały mu znaki bo chciałbyć wobec mnie lojalny.Ale jak on tak mówi to we mnie aż krew się gotuje wtedy mam jeszcze większe podejrzenia i każdą dziewczynę ładną próbuję niszczyć wzrokiem! proszę o pomoc
3
PORADY

Chłopak jest zazdrosny o przyjaciela, co moge zrobic?

Mam 26 lat, 3 dzieci i moje życie to ciągłe problemy.. Po pierwsze wcale nie mogę dogadać się z moim chłopakiem, planowaliśmy ślub, mieliśmy już ustalona datę- 10 września 2011. Jednak wszystkie plany legły w gruzach, jest on zazdrosny o mojego przyjaciela. Prawda jest taka że przyjaciel mnie lepiej rozumie od niego. Pociesza kiedy jest mi smutno, wspiera kiedy maluchy są chore itd., po prostu anioł nie człowiek.. Pawła poznałam 5 lat temu na studiach, oboje wtedy mieszkaliśmy w Poznaniu i układało nam się na naprawdę dobrze, było cudownie- wyjazdy nad morze, wspólne spacery, nasze pierwsze wspólne mieszkanie  Jakoś pod koniec 2008 roku powiedziałam mu że jestem w ciąży, cieszył się, troszczył się o mnie, był cały czas przy mnie. Jednak w lutym wpadłam w depresję, byłam kompletnie do niczego, wszyscy próbowali mnie pocieszać jednak bez skutku, oczywiście leczyłam się ale wiele to nie pomagało. Dopiero gdy w lipcu 2009 urodziłam córeczkę to znowu odzyskałam chęć do życia, mała dawała tyle radości. Paweł tez oczywiście cieszył się, byliśmy wspaniałą rodziną, do czasu.. Do grudnia 2010, kiedy to coraz częściej musiałam wyjeżdżać do taty do Warszawy( są z mamą po rozwodzie), Pawłowi się to nie podobało, po kilku takich wyjazdach zostawił mnie i Zuzie. Dopiero jak w marcu 2010, Zuzia zachorowała to przepraszał za wszystko, mówił, że przerosło go to wszystko, żebyśmy zaczęli wszystko od nowa. Dałam mu szansę ze względu na Zuzie. On chciał mieć jeszcze jedno dziecko, zgodziłam się, znowu było wszystko ok. Aha, zapomniałam dodać, że przyjaciela poznałam jakieś 2 miesiące po urodzeniu Zuzi. Po jakimś czasie zaszłam w ciąże, sprzedaliśmy mieszkanie w Poznaniu, wzieliśmy kredyt, pomogli nam rodzice i kupiliśmy domek pod Warszawą, aby być bliżej taty. Gdy dowiedzieliśmy się, że pod sercem noszę 2 dzieci to zarówno byliśmy szczęśliwi i przerażeni czy damy rade, fizycznie, psychicznie i finansowo. Na dodatek w ciąży źle się czułam, prawie cały czas byłam w szpitalu. Paweł cały czas musiał zajmować się Zuzią, widziałam że chwilami nie było mu to na rękę, ale nigdy nic nie powiedział. Zaczęliśmy się kłócić o pieniądze, co za ile kupować dla bliźniaków. On był zdania aby kupić trochę droższe ale lepsze, ładniejsze, ja byłam innego zdania wolałam zaoszczędzić te kilkanaście złotych i potem w zamian za to kupić coś innego, bo jakie znaczenie ma dla małych dzieci czy będą miały wózek za 900 zł czy za 1250 zł, który różnił się kolorem, i kształtem… Tak też było w kwestii innych sprawach.. Lekarze znaleźli przyczynę mego złego samopoczucia, okazało się że mam nowotwór!! Załamałam się, lekarze nie dawali szans że z dziećmi będzie ok., jedni mówili że maluch urodzą się martwe, inni że będą chore.. Wyobraźcie sobie co musi czuć wtedy matka… Urodziłam w listopadzie 2010, pod koniec 7 miesiąca, dzieci urodziły się chore, mówili ze to cud ze przeżyły. Nieprzespane noce, płacz depresja…. Po 3 miesiącach Amelka i Kubuś byli już w domu z nami, jednak ciągle chorowali, ja musiałam chodzić po lekarzach również z sobą, w tym czasie oddaliliśmy się jakoś z Pawłem, przyjaciel mnie pocieszał… Gdy maluchy już trochę przestały chorować Paweł stwierdził ze jest zazdrosny o Mariusza, mojego przyjaciela… Porozmawialiśmy, było ok., ale on teraz znowu jest zazdrosny, a ja usłyszałam od onkologa że nie wiele czasu mi pozostało. Chcę wziąć ten ślub jak najszybciej aby Paweł nie miał problemów po mojej śmierci z opieką nad dziećmi, z mieszkaniem itd… Jest naprawdę ciężko. Nawet największemu wrogowi nie życzę tego co przeszłam. Pzdr, Maja. PISZCIE RÓWNIEŻ NA GG: 28693966
2
PORADY

Którego wybrać

Kręcę z dwoma chłopakami i nie wiem którego wybrać. Są oni od siebie o 180 stopni inni. Z jednym spotykam się ostatnio prawie dzień w dzień, przyjeżdża do mnie i w ogóle, z drugim natomiast nie za bardzo, tylko jeśli jadę do mojej przyjaciółki a jego kuzynki. Pierwszy miał już dziewczyny, poznałam go jak chodzil z jedną ale i tak do mnie zaczął zarywać ale kontakt się urwał miedzy nami, on z tamtą zerwał i od tego czasu około pół roku piszemy ze sobą i spotykamy się najczęściej na imprezach ale ostatnimi czasy zaczęliśmy u mnie w domu, gdy byliśmy sami bardzo zbliżyliśmy się od siebie, były pieszczoty, pocałunki. Moja przyjaciółka nie przepada za nim, ponieważ mówi, że jest cwaniakiem i kobieciarzem. Kiedyś dopóki nie kręciliśmy tak bardziej owszem całował się co imprezę z inna, ja mu się nie dałam nigdy pocałować jako jedyna ale teraz już przestał całować się z innymi na imprezie jest zawsze cały czas przy mnie, cwaniaczkiem tez jest ale tylko przy kumplach bo przy mnie jest całkowicie inny, miły, uprzejmy, czuły... Natomiast drugi chłopak, kuzyn mojej przyjaciółki jest nieśmiały co do uczuć, nie miał nigdy dziewczyny, zawsze mówił, ze on dziewczyny nie chce mieć, bo mu tylko będzie marudzić, mówi tak cały czas lecz od czasu kiedy mnie poznał wszyscy mówią, że się zmienił i ze widać ze ma coś do mnie, wracając ostatnio do domu trzymaliśmy się za rękę i w ogóle i wszyscy mówią, ze on ma coś do mnie. On jest spokojny w porównaniu do tego pierwszego, ten drugi gdzie chce to mnie zawiezie, bo ma juz prawko ona ma 20 lat a ten pierwszy 18 teraz będzie miał ja natomiast będę miała niedługo 16. Nie wiem czy ten drugi nie jest za spokojny jak dla mnie, bo mówią, ze on taki spokojny a ja taka szalona. Proszę pomóżcie
3
PORADY

Ten drugi i co dalej?

witam:) chcialam z kims pogadac bo jestem w toche chorej sytuacji... od ponad 3 lat jestem w stalym zwiazku. jednak juz dawno zorietowalam sie ze to nie jest milosc, jednak nie odeszlam bo panicznie boje sie utraty poczucia bezpieczenstwa. w ubiegle wakacje kiedy zostawalam sama popoludniami (on pracowal) czesto wychodzilam na swoja ulie by pogadac ze znajomymi i wtedy wszystko sie zaczelo. stary znajomy nagle zaczol inaczej na mnie patrzec i przy kazdej okazji zagadywac pozniej wrecz zalecal sie ja z usmiechem obracalam wszystko w zart potem znikł, nie wiedzialam co sie z nim stalo. po miesiacu znalazlam go na portalu internetowym i zaczelam korespondencje, pod pretekstem zapytania czy jego propozycja wspolnego wyjscia na piwo jest aktualna. z czasem bylam coraz odwazniejszaspotykalismy sie gdy zjezdzal z pracy raz na kilka miesiecy malo nie oszalalam ze szczescia. kolejne spotkanie bylo w pokoju hot. bylo przecudownie choc nie mialam dla njego zbyt wiele czasu. w pewnym momencie pozbylam sie naszysz ubran a to co sie stalo wybilo mnie calkiem z rownowagi... zapytala czy jestem pewna a po chwili powiedziala ze nie chce mi tego zrobic.. nastepne spotkanie mialo byc w 1 dzien swiat jednak nie udalo mi sie urwac z domu.nastepnego dnia prosilam o spotkanie ale on stwierdzil ze nie moze bo ma kogos. od tamtej pory raczej nie utrzymywalismy kontaktu nie chcialam sie nazucac 8 marca znow go zobaczylam kiedy wychodzilam do szkoly szedl jakies 20 metrow przede mna kiedy mnie zobaczyl cofnol sie i zapytal co u mnie szybko odpowiedzialam zeby jak najszybciej sie ulotnic bo mialam lzy w oczach milam wrazenie ze chcial potrzymac rozmowe zreszta mysle ze ta jego dziewczyna nie jest prawdziwa. nie mam pojecia co robic blagam pomozcie mi ja go kocham
4
PORADY

Co się dzieje?

jestem od roku i 3 miesięcy z pewnych chłopakiem. Odkąd się zobaczyliśmy, zakochalismy się w sobie bez pamięci. Zawsze bylismy nierozłączni... On jest rozsądny, z dobrej rodziny, uczuciowy nawet za bardzo, z duuuuużym poczuciem humoru, ma 18 lat... ja mam 19 i jestem wyrozumiała, opiekuńcza, nie kłamie i właśnie najbardziej co cenie między ludźmi jest szczerość a szczególnie w związkach... Lecz w jednym jest problem, nie umiem kontrolować swoich uczuć. Jak się nieraz kłócimy to w pewnym momencie nie mam siły i odchodze a on tego nie znosi, albo jak coś się między nami takiego dzieje to ja chcę zawsze się usunąć i go zostawiam ale nigdy w twarz lecz przez smsy bo nie miałabym sił patrzeć w jego oczy. wiem że to jest przykre, bo ja nie chciałabym być tak traktowana ale ja prubuje to zmienić a szczególnie po ostatnim razie:(... po ostatnim razie jak się pokłociliśmy nie rozmawialiśmy ze sobą przez 2 dni potem go zaprosiłam, pogodziliśmy się i kochaliśmy, on mówił że mnie kocha i już nigdy nie zostawi i wydawało się szczere... Wieczorem kiedy wyszliśmy razem zostawił mnie i powiedział że juz nie czuje tego co kiedyś... Że jak go wtedy zostawiłam to się przestraszył i po prostu nie daje rady... Ale żeśmy porozmawiali i było wszystko ok... Na drugi dzień już znowu było wszystko inaczej... Nie dawałam rady patrzeć jak był nieobecny a szczególnie że nie widziałam jak mnie kocha, zostaliśmy przyjaciółmi... Po tygodniu poprosił mnie o spotkanie i poprosił żebyśmy byli razem, ja się zgodziłam i tym razem było szczere... spotykamy się już od 5 dni powiedział mi że jak się zostawiliśmy to smsował z inną ale to tylko przyjaciółka i nawet nie jest piękna bo sprawdzałam na facebooku:D ja jestem z nim szczęsliwa i on chyba też ale coś jednak się zmieniła, i to jest właśnie ten powód dla którego pisze pomóżcie mi nie mam się do kogo zwrócic... Zawsze dużo rozmawialiśmy zawsze chcieliśmy być blisko siebie lecz teraz jest inaczej... mało co piszemy, dzwonimy, a jak się widzimy jest całkiem inaczej... rozmawiamy o codzienności... nie jest już tak spontanicznie jak bylo... mówi że mnie kocha i mysle że tak jest ale ja nie wiem co się dzieje może to ja jestem za bardzo zestresowana albo za bardzo się boje albo naprawde coś jest nie tak... prosze... co mam robić... jak mam ratować to co trace:(??
4
PORADY

Od pewnego czasu czuję się zwyczajnie olewany...

Witam. Zacznę od początku. Mam 20 lat a moja dziewczyna 21, jesteśmy razem od pół roku. Bardzo ją kocham i czułem się bardzo szczęśliwy w związku, ale do czasu. Od jakiś trzech tygodni moja dziewczyna nie ma dla mnie wogle czasu. Wynika to z tego, że zaczęła nam się sesja na studiach i ona non-stop musi się uczyć. Wszystko by było w porządku, ale nawet gdy się już spotkamy w tygodniu to ona i tak ma dla mnie tylko godzinę czasu bo musi wracać na swój ulubiony serial do domu. Jestem wszystko w stanie zrozumieć, nauka, sesja itp. Ale to, że ona chce wracać do domu bo grają film w telewizji to już mnie trochę porusza. Ostatnio byliśmy razem w kinie, ale ja czułem się tak jakbyśmy tam poszli tylko po to aby coś "odbębnić" po skończonym seansie oczywiście musiała wracać do domu bo musiała się uczyć. Szczerze powiedziawszy siedziałem chyba pół godziny na ławce bo naprawdę chciało mi się już płakać. Od tego czasu staram się ją zaprosić do mnie domu chociaż na tą godzinkę lub dwie, oczywiście odpowiedź jest jasna. Czuję się podle, od tych trzech tygodni targają mną takie emocje, że ledwo jestem zdolny w miejscu wysiedzieć. Brakuje mi takiego zwykłego romantyzmu w naszym związku. Czasami jak się postaram to piszę do niej takie długie wiadomości, w stylu "bardzo Cię kocham mój kotku" itp. W odpowiedzi dostaję coś w stylu "Idziesz już spać". Dokładnie zero uczuć.Nie chcę aby ona do mnie pisała non-stop, kocham Cię mój skarbeczku itp. Bo to bez sensu, ale raz na jakiś czas to by nie zaszkodziło gdyby coś miłego do mnie napisała. Ostatnio jak byliśmy na spacerze (oczywiście krótkim) nawet nie mogłem jej do domu odprowadzić bo ona chciała się przejść po sklepach. Oczywiście ja nie moglem z nią iść nie wiedzieć czemu. Nie wiem co zrobić aby zrozumiała jak bardzo ją kocham, jakim wielkim uczuciem ją darze. Jest to moja pierwsza dziewczyna której mogę powiedzieć prosto w twarz KOCHAM CIĘ i wiem, że nie oszukuję jej ani siebie. Jeszcze z nią o tym nie rozmawiałem. Nie wiem jak się zabrać za rozmowę aby nie poczuła się tym urażona, że mam do niej same pretensje. Ale wiem, że jak nic z tym nie zrobię to nic się nie zmieni. Proszę o poradę. Z góry dziękuję i przepraszam za tak rozbudowany post :)
4
PORADY

Lokatorka

W październiku wprowadziła się nowa współlokatorka. Zamieszkała w jednym pokoju ze swoją koleżanka, która wprowadziła się już na początku wakacji. Mieszka jeszcze z nami jedna dziewczyna, starsza o kilka lat. Jakoś tak się złożyło że lepszy kontakt chwyciłem z rówieśniczkami z za ściany. Dlatego też sporą część wolnego czasu spędzałem właśnie u nich. Około 2 tygodni temu, prawie wylądowałem w łóżku z nowa lokatorką. Wstyd się przyznać że nie zauważyłem tego wcześniej ale dopiero w tedy uświadomiłem sobie że ona jednak czuje do mnie coś więcej. Rozmawialiśmy szczerze, i niestety spotkała się z odrzuceniem z mej strony. Starałem się nie szukać w śrud lokatorek swojej nowej dziewczyny, i zaistniała sytuaja strasznie mnie zmieszała. Może piszę jak kobieta, ale tak było, przez tydzien nie wiedziałem co mam w ogole myslec. Ona jest naprawdze przyzwoitą, porządną kobieta, dogadujemy się, lubie ją, lecz ja nie czuje jak to sie mowi "chemi". Postanowiłem że dam jej a może przedewszystkim sobie szanse i poczekam. Po tygodniu widze ze Jej nie przechodzi, lecz wrecz przeciwnie, a u mnie bez zmian - to malo czasu jednak. Niestety męczą mnie myśl o mojej postawie, ponieważ z jednej strony może bym chciał, a z drógiej boje się jak cholera że nie odwzajemnie jej uczuczucia, nie chce jej krzywdzić, nie chce szukać nowego mieszkania za tydzień czy dwa. Czuje się jak bym stał w drzwiach w przeciągu.
2
PORADY

Czy midzy nami może coś być ?

Podoba mi sie pewien chłopak, znamy się już 8 lat ! Od pewnego czasu zaczeliśmy pisać i gadać. Ostatnio na ognisku powiedział że mam mu na kolana usiąść no i jak już mu siedziałam na tych kolanach to potem on i jego kolega chcieli iść z nami na takie duże hamaki/siatki się położyć. No i jak już tam wszyscy byliśmy to on mnie cały czas przytulał a nawet trzymał mnie za ręce i dał swoją kurtkę bo zimno było. A jak już mnie odprowadzał do domu to cała drogę mnie przytulał. Potem mi napisał "jak tam słońce :)?". A kilka dni później zaprosił mnie na wieczór filmowy u nas w szkole. Miał po mnie przyjść do domu ale wysłał po mnie swojego kolegę a on czekał trochę dalej. No i szliśmy we trzech (on.ja i ten jego kolega) ale zamiast na filmy to poszliśmy tak sobie pochodzić. No i potem oni zadzwonili po kolegów ja po koleżanki i tak sobie chodziliśmy po mieście. Potem jak staliśmy wszyscy pod sklepem to on powiedział że mnie ogrzeje i mnie tak mocno przytulił (przy wszystkich !) a jak siedzieliśmy na przystanku to jego kolega wzioł mi parasol a ten chłopak mi powiedział że jak chce go z powrotem to mu muszę na kolana usiąść. A potem Taki jeden koleś rozgadał całej szkole że jesteśmy parą (ja , i ten chłopak który mi sie podoba) i od tego czasu mnie tak jakby unikał już nawet nie piszemy . A moja przyjaciółka dowiedziała się że kręci z taką jedna kreci ze szkoły. Ja i on mamy 15 lat a ta dziewczyna co z nia kreci ma 13! Co mam zrobić żeby z nim być?
3
PORADY

Co mam zrobić?

Byłem z dziewczyną prawie 3 miesiącę. poznaliśmy się przypadkiem. Ona Miała chłopaka, a Ja dziewczynę, myślałem, że nic z tego nie będzie bo mieszkamy 150 km od Siebie. Po tygodniu byliśmy razem. było super. kiedyś się bawiłem, a dla Niej się zmieniłem. Zacząłem żyć normalnie. rozstawaliśmy się 3 razy ale za każdym razem do Siebie wracaliśmy, byłem pewien, że jesteśmy sobie pisani. Wybaczyła Mi zdradę, o spotkania było ciężko, ale dzięki temu, że ma rodzoną siostrę tu W Wawie(jak coś Ja też jestem z Wawy) jakoś były w miarę częste. Pisaliśmy po za tym co dziennie od rana do wieczora. Obietnice tego, że bd razem na zawsze, że nic nas nie rozdzieli itp . I tak nagle zadzwoniłem do Niej jak zwykle z nią gadałem wieczorami i Ona powiedziała, że już wszystko się pozmieniało i, że przestała Mnie kochać, Choć jeszcze dzień przed mówiła jak bardzo Mnie kocha, że jesteśmy jednością itd. i nawet tego samego dnia było OK. I tak już mija miesiąc od rozstania, spotykam się z 2 dziewczynami, ale to nie to samo, nie umiem ich pokochać, a też nie chce ich zranić, Ona nie ma nikogo, bo mówi, że pasuje Jej tak jak jest. Spotkaliśmy się w piątek bo przyjechała Do Warszawy i mieliśmy ustalić co dalej, bo przez ten cały miesiąc pisaliśmy, ale te rozmowy do niczego nie zmierzają. Ona nie chce wrócić choć robiłem co mogłem. I na tym spotkaniu nagle pocałowała Mnie w usta i zaczeliśmy się całować. I To uczucie jeszcze bardziej we Mnie się zwiększyło, ale powiedziała, że żałuje tego i, że już razem nie będziemy. Nie wiem co mam robić? Nie chce Być bez Niej, ale nie wiem co gorsze przyjaźń czy zerwanie kontaktów. Miałem wiele dziewczyn, ale tylko tą pokochałem i nie wiem co mam zrobić. I z Tą dziewczyną i z Tymi dwoma co teraz się z Nimi spotykam. To Mnie przerasta. Od miesiaca nie wiem co się ze Mną dzieje. Jestem rozbity i odbija Mi się to na szkole, domu, znajomych. Pomóżcie Mi. Prosze.!;( Proszę o szczere odpowiedzi i nie walenie tekstami jesteś za Młody czy nie ta to inna, bo to bez sensu. Mi jest ciężko się zakochać, Ona była Tą jedyną. Jak Coś Mam 17 lat (za 2 miesiące 18) Ona 15 Wczoraj napisała, że nie chce tego dalej tak ciągnąć wiec kończy kontakty i przestała pisać bo jak stwierdziła po tym co razem przeżyliśmy przyjaźń nam nie wychodzi. Nie mam sił;( nie śpie po nocach i powoli wpadam w depresje.
3
PORADY

Czy da się go w sobie rozkochać?

Mimo tego, że dał wyraźnie do zrozumienia, że mu się dana dziewczyna nie podoba? Chodzi o moją koleżankę. Treść jej problemu : Chodzi o moją dobrą kumpelę, opiszę to wszystko jak najkrócej się da. Miała za sobą kilka zauroczeń, nie udanych. To chyba najgłębsze i najgorsze wydarzyło się kilka miesięcy przed wakacjami. Spodobał jej się pewien chłopak z wyższej klasy. Gdy rozmawiała o nim z koleżankami, jej pewien kolega z klasy usłyszawszy tekst, że pan X jej się podoba, zawołał go do siebie, bo siedział na ławce obok klasy od polaka.Nie wiedziała, że go zna. I kolega powiedział X że Y mówi, że on jej się podoba. On spojrzał na nią i powiedział " o jezu". Potem spoglądał na nią parę razy, często się mijali w szkole, spotykali wzrokiem. raz przy swoich kolegach na schodach gdy przechodziła powiedział dla szpanu " ale ładne włosy" (włosy koloru rudego) z sarkazmem, by się popisać przed kolesiami. Była głęboko zauroczona, mieszała ze sobą różne sprawy, cieszyła się że go spotyka na korytarzu, ale była smutna bo był on w ostatniej klasie gimnazjum. Przez wakacje zaczęła jej się goić ta rana w sercu. Zaczynała po woli o nim zapominać. Teraz miała być najważniejsza nauka, bo po wakacjach miała być 3 gimnazjum. Aż do dziś, do wczoraj, do przedwczoraj. Złodziej jej serca nie zdał do następnej klasy. Wszystko wróciło. Ona nie wie, co ma ze sobą zrobić. Znowu go widzi, czasami się na nią spogląda, ale przecież wie.. jak jest.
1
PORADA

Nieśmiały chłopak ....;/

Hej ! Od kilku miesięcy podoba mi się chłopak z mojej szkoły, rok młodszy. Najpierw śmiałam się z tego, ale teraz mi na prawdę zależy. Nie rozmawiałam z nim nigdy. Dodam, że jestem niesmiała i on też wydaje się być nieśmiały. Od kilku tygodni patrzymy na siebie, a on stwarza sytuację , żeby być sam na sam , ale nigdy nie zagadał...Dałam mu karteczkę, zeby zaczekał pod planem i dał mi swój numer. Widziałam, że on czekał, ale ja stchórzyłam....Kiedy wróciłam do domu chciałam go bardzo przeprosić i załatwiłam jego numer tel od jego kolezanki. Juz w szkole wysłałam mu przeprosiny, ale on nic. Dodam, że tylko jego koledzy się dziwnie patrzyli i sie śmiali... A on dalej sobie taki sam siedział.... Już w domu kolejny raz wysłałam mu smsa że przepraszam a on: za co? Pisał, jakby w ogóle mnie nie kojarzył.... Pomyslałam, że to jego koledzy, bo nie znają żadnych szczegółow ani nic.... Ktoś z tego numeru najpierw pisał że nie czekał bo odczytał to dopiero w domu a później że go chyba z kimś pomyliłam...i żebym nie piasała juz....I ja w końcu nie wiem czy to jest on czy nie on ! Nawet nie mam do niego żadnego kontaktu, poprostu nic!!! Nie wiem , czy on naprawdę mnie nie kojarzy a ja sobie cos ubzdurałam, czy to jego koledzy..... Pomóżcie mi to jakoś z głową załatwić !! Dodam, że teraz mam właśnie ferie i nawet nie mam gdzie go spotkac , bo mieszkamy w innych miejscowościach!!! Proszę o jakis mądry osąd tej dziwnej sytuacji ....Prosze, bo zwariuję .....
2
PORADY

Chłopak i mama - najwięksi wrogowie

Hej. Aż sama się sobie dziwię, że przychodzę tutaj ze swoim problemem, ale naprawdę nie wiem, co mam robić, a nikt nie może mi obiektywnie doradzić. Otóż chodzi o to, że moja mama i mój chłopak stali się swoimi największymi wrogami. Dodam, że ja mam 17 lat, a on 23. Wszystko zaczęło się od momentu, gdy moja mama dowiedziała się, że poszłam z nim do łóżka. Przyznaję, że trochę ją rozumiem ze względu na okoliczności – zrobiliśmy to pod jej nieobecność (skłamałam, że nie było go tego dnia w domu) po 2 tygodniach znajomości. Wiem, że to mało i zrozumiałe jest, że moja mama się martwi – w końcu sam fakt, że nie jestem dziewicą musiał być dla niej dużym szokiem. Ja sama nie żałuję swojej decyzji, bo od tamtego momentu minęło kilka miesięcy i nadal jestem szczęśliwa z tym facetem. Mama nie kryła swojego rozczarowania i z miejsca znienawidziła X – mówiła, że ją oszukaliśmy robiąc to w jej domu, który potraktowaliśmy jak motel, że się nie szanuje oraz że z miejsca X stracił w jej oczach, bo nawet nie dał się polubić, tylko od razu przespał się z jej córką. Cała ta sytuacja dla naszego związku z X była dużym ciosem przez utrudnienia, jakie robiła mi mama – X nie mógł przychodzić do mnie do domu, a godziny spotkań były ściśle ustalone. Dla faceta w jego wieku musiało to śmiesznie wyglądać, przyznam, że było mi wstyd. Spotykaliśmy się jednak nadal i zdarzyło nam się zatracić w miejscu niekoniecznie intymnym, bo na plaży. Moja mama dowiedziała się o tym – manipulowała mną, podejrzewam nawet, że czytała archiwum rozmów z X. Łatwo się domyślić jakie miała o mnie w tym momencie zdanie. Znowu jednak po burzy wyszło słońce i pozwoliła X do mnie przychodzić. Wszystko było w miarę w porządku do tego momentu. Moja mama ni stąd ni zowąd zażądała, że mam iść do ginekologa – zgodziłam się, bo zarówno X i ja uważaliśmy, że tak będzie bardziej odpowiedzialnie. Mama poskreślała na każdym kroku, że okazji stwarzać mi nie będzie – a wielokrotnie jej mówiłam, że zależy mi jedynie, żeby zaakceptowała X, nie chciałam wybierać między nimi. Ciągle nie jest w stanie pojąć faktu, że jestem gotowa to robić – a ja naprawdę kocham X i pragnę jego bliskości. Kiedy był u mnie ostatnio, mama przyszła do nas na rozmowę, która zepsuła wszystko – zakomunikowała, że dopóki nie zacznę brać środków antykoncepcyjnych mam zakaz widywania się z X, na co on ostro zareagował. Wchodził mojej mamie w zdanie i przerywał, często unikając konkretnych odpowiedzi, odpowiadając pytaniem na pytanie. Z jednej strony jest tak jak mówi moja mama – zachował się niekulturalnie i tylko pogorszył ich relację, a z drugiej go rozumiem – bo wmawiała mu, że jemu zależy tylko na seksie i że mnie nie szanuje, to wszystko bardzo bolało. Jesteśmy razem już kilka miesięcy i potrafimy robić wiele fajnych rzeczy i rozmawiać na różne tematy – a moja mama wciąż uważa, że seks to główny motyw tego związku. Powiedziała też, że jeśli zaszłabym w ciążę to X by mnie zostawił i że robię błąd będąc z nim. Ponadto uważa, że mnie wykorzystuje, a wszystko przez to, że kilka razy mu postawiłam kilka rzeczy – on mi też, więc czy to taki problem? On sam był załamany tym zakazem i nie chciał odpuścić, lecz za moją namową uległ i stwierdziliśmy, że jakoś damy radę wytrzymać ten miesiąc, chociaż sama się zastanawiam jak temu podołam. Chciałam się was poradzić i zapytać co mogę zrobić, aby moja mama i X się polubili lub chociaż zaakceptowali? Oboje mają różne zdania na pewne tematy i skrajnie odmienne osobowości. On się naraził na początku i moja mama patrzy teraz na niego przez taki pryzmat. Chciałabym móc wierzyć, że się ułoży i to kwestia czasu, ale powoli tracę nadzieję. Proszę o pomoc.
6
PORAD

On- "z wyższej półki"

Moim największym problemem jest moja niska samoocena i to że, czuję się 'gorsza' on niego. Od dłuższego czasu koleguję się z pewnym chłopakiem. Chodzimy do tego samego liceum, spotykamy się czasami na przerwach tak po prostu. Zaprosił mnie na studniówkę (która odbędzie się w styczniu), byłam nawet na jego 18-nastce w listopadzie. Widzę jak patrzy na mnie, uśmiecha się, rozmawia ze mną, zawsze pierwszy się odezwie, napisze- nie tak jak każdy inny kolega. Każdy mi mówi, że to widać gołym okiem, że on chce czegoś więcej niż tylko zwykłą przyjaźń. Jest synem nauczyciela, dobrze się uczy, jest przystojny, dobrze wychowany, romantyk ale i facet z jajami, miły, z poczuciem humoru, zawsze zauważa, gdy u mnie coś nie tak i robi wszystko żeby poprawić mi humor- po prostu facet marzenie. I tu pojawia się problem.. też bym chciała 'coś' z nim, bo podoba mi się i jest na prawdę fajny, tylko cholerna ambicja.. (jeśli mogę tak powiedzieć): nie mam tyle osiągnięć naukowych, nie chodzę na konkursy, nie wiem wielu rzeczy, nie mam konkretnego hobby/zajęcia itd. Prawda dobrze się uczę, jestem ładna, miła, ale czuję, że mu nie dorównuje. Nie wiem jeszcze co chciałabym w życiu robić, a on ma plany- wybiera się na studia prawnicze. Czuję się po prostu gorsza. I ciężko mi z tym, bo za każdym razem jak się widzimy, to cały czas o tym myślę, że nie zasługuję na niego, nie mam żadnych szans, że jego rodzice chcieliby żeby ich syn miał lepszą dziewczynę- super wykształconą, z planami na przyszłość, ambicjami. Nie wiem co robić...
2
PORADY

Skomplikowany facet

Witam! Potrzebuję z kimś pogadać. Czasami dobrze opowiedzieć swoją historię postronnym osobom. Znam pewnego chłopaka. Mamy wspólnych znajomych i często widujemy się na imprezach. Już prawie od roku każdą imprezę spędzamy razem. On mnie zaczepia, ciągnie na imprezę, podrywa, mówi słodkie słówka. Ciągnęło się to przez jakiś czas, aż w końcu zaproponowałam kiedyś spotkanie we dwoje. Było sympaycznie, fajnie nam się rozmawiało, pocałował mnie, ale zasugerował związek bez zobowiązań. Trochę mnie zamurowało. Stwierdziłam już wtedy, że to koniec. Ale wpadłam po uszy. Wiadomo jak to jest. Chęć spotkania się z tą osobą jest silniejsza. Spotkałam go potem na następnej imprezie po dwóch miesiącach, kiedy wróciliśmy na uczelnię. Znowu zostaliśmy sami, impreza się skończyła, a on nie miał jak wrócić do domu i spał u mnie. Sprawy potoczyły się w stronę spraw łóżkowych. Ale on nie chciał iść na całość, nie chciał żebym żałowała i przytulił mnie i poszliśmy spać. Odgarniał mi włosy, całował na pożegnanie. Mówił, że jestem piękna, zasnęliśmy wtuleni w siebie. Tak romantycznie. Potem napisałam do niego smsa, miał przyjechać, ale niby coś mu wypadło, Następnym razem on zaprponował wspólne wyjście, ale nei doszło do skutku, bo musiałam wyjechać z miasta. Ostatni niestety znowu wylądował u mnie i znowu nie wykorzystał sytuacji do końca. Było jeszcze bardziej słodko i romantycznie. "kochanie", przytulanie, całowanie. Wtedy jest fajnie, ale kiedy widzimy się na wspólnych imprezach on się nie odezwie, dopóki trochę nie będzie wcięty. To takie dziecinne. Nie wiem czy nic nie czuje, czy to przytulanie i romantyczne gesty są przez niego wymuszone, bo czuje sie w obowiazku, zeby tak sie zachowywac. Nie mam pojecia. Niby chcial seksu, a wcale z tego nie korzysta. Dla mnie to dobrze, ale daje mi to nadzieje, na to, ze moze cos czuje. To typowy imprezowicz. chyba nigdy nie mial dziewczyny. I nawet w sprawach lozkowych jest nieporadny. wiem,z e boi sie zobowiazan i lancuszka. ale ja nie moge sie uwolnic od mysli na jego temat. za bardzo mnie to dreczy. A te romantyczne gesty nie pozwalaja mi zapomniec. NIe wiem co o tym sadzic. Obiecuje sobie, ze teraz to juz koniec. Skoro po tym wszystkim nie potrafi normalnie sie do mnie odezwac, bo nie wiem, wstydzi sie, czy ma mnie az tak w dupie? niech ktos sie wypowie na ten temat. pozdrawiam.
1
PORADA

Strach o.....

Poznałam mojego aktualnego przyjaciela jakieś pół roku temu . Był świeżo po rozstaniu z dziewczyną, z która spędził 2 lata swojego życia. Na początku było normalnie wiedziałam w jakim jest stanie emocjonalnym więc cieszyłam się zwyczajną znajomością. W połowie października zaczęłam się w nim chyba zakochiwać , Cała ta jego troska , poczucie bezpieczeństwa o mnie etc...hueh...Wyciągnęłam to na wierzch, powiedziałam mu że nie wiem co się ze mną dzieje, nie wiem czy się do niego przywiązałam czy zakochałam , naprawdę nie wiem. nie doszłam jeszcze do tego punktu, w którym mogę to powiedzieć na 100%. Powiedział że bałby się ze mną być ze względu na moją impulsywność, na to że go zranię - jestem lekko nerwowa aczkolwiek bardzo się hamuje- szczególnie przy nim. On jest mega spokojnym człowiekiem, bardzo stonowanym. I jeśli chodzi o przyjaźń po tej rozmowie nic się nie zmieniło, dalej gadamy z sobą codziennie, i spotykamy się średnio raz na tydzień. Mogę dzwonić po północy i wiem że się na mnie nie wkurzy. Wiem że on nadal cierpi po rozstaniu ze swoją była dziewczyną (on z nią zerwał). Chciałabym spróbować z nim być , ale boję się czekać. I nie wiem czy jest an co czekać . Chętnie zrobiłabym sobie przerwę od tej znajomości ale boję się że jak wrócę to go stracę. Nie chce stracić przyjaciela. Chcę tylko by to co we mnie siedziało zniknęło. Wiem- heh pobożne życzenie. Jeśli zniknie będę mogła się z nim przyjaźnić bez strachu i bólu. Nie wiem czy dać mu czas. Proszę nie piszcie że już dawno powinien wziąć się w garść bo minęło pół roku od jego rozstania z dziewczyną , każdy z nas cierpi inaczej, ja z mojego ostatniego i pierwszego związku wychodziłam przez rok. Na samą myśl że on znajdzie inną wpadam w płacz. Boję się że stracę wspaniałego przyjaciela. Poradzono mi abym poczekała do stycznia... jeśli on nie ruszy na przód z naszą znajomością- dać sobie spokój. W sensie przestać się łudzić ze coś z tego wyjdzie.Tyle że dzień za dniem mija a ja się boję coraz bardziej że czekam na nic. Nie w chodzi w grę zerwanie znajomości. Nazwijcie mnie masochistką ale życie dało mi poznać wspaniałą osobę. Nie chce jej stracić.
1
PORADA

Spodobać się chłopakowi i nie przesadzić?

No to będę miała dużo pisania: Znaliśmy się od dziecka. Gdy miałam jakieś 7 lat, często odwiedzałam kuzynów i on tam przebywał. (Nie pamiętam tego, ale wiem z opowiadań starszych kuzynów.) Pewnie dlatego pamiętam, jak się nazywa i jak wygląda. I nic poza tym. Mieszkamy na jednej wsi, jakieś 1,5 km od siebie. Zawsze uważałam, że jest ładny, ale teraz to normalnie się w nim zakochałam : D. On ma 17 lat, ja 14, nie chodzimy do tej samej szkoły (ja gimnazjum, a on-nie wiem). Ostatnio krótko gadałam z nim gdzieś z 5 lat temu, jak szłam do 4 klasy. Widuję go tylko w kościele, ostatnio we wszystkich świętych. Cały czas się na niego patrzę (w oczy), a on w moją stronę i mam wrażenie, że na mnie. Jak ja kocham jego spojrzenie... < 3 . No i przejdę do rzeczy: on jest ministrantem, a w sobotę organizowana jest dyskoteka właśnie przez nich (i przez księdza). Zapraszane są "wszystkie dziewczyny", ja też idę ze znajomymi. No i mam wielką nadzieję, że on będzie. No i 1. pytanie: jak mu się spodobać? Jak zwrócić na siebie uwagę, żeby ze mną zatańczył? No i jeszcze jedna sprawa: nie znam jego charakteru, kocham jego wygląd, a raczej spojrzenie i oczy... Wiem, że wygląd się zmienia i nie można go kochać... No i pytanko: jeśli nie będzie na dyskotece, to...? Mogę zdobyć jego numer tel. (gg, nk, fejsa nie ma), ale przecież nie zadzwonię do niego/nie napiszę esa, to tak głupio, jak z nim nie gadam... To jak mam mu się spodobać? Dziękuję za samo przeczytanie! ;*
1
PORADA

Co mam dalej robic?

Znam się z nim 5 lat (ja mam 20 on 24) wiem, wiem wcześnie zaczęłam ale wydawało mi się ze to jest właśnie on, (do tej pory nie wiem co myśleć)..czuły, szalony zawsze wiedział co zrobić by sprawić mi radość chodziłam z nim 4 lata i się rozstałam, ponieważ mnie ograniczał jestem osoba która lubi imprezować spotykać się z innymi ludźmi.. a on w pełni mi na to nie pozwalał strasznie był o mnie zazdrosny, robił mi awantury jak z kimś innym pisałam, nie patrzył ze mam tez inne obowiązki tylko czepiał się ze na pierwszym miejscu stawiam moją rodzinę a nie jego. Czułam się jak w klatce więc postanowiłam to zakończyć. Rozstaliśmy się w zeszłe wakacje, on bardzo to przeżywał, ja chciałam zostać przyjaciółmi on zerwał ze mną wszystkie kontakty traktował jak powietrze cyt,,tak będzie dla nas lepiej’’ … ze mnie to spłynęło jak po kaczce, bo uważałam ze w końcu się uwolniłam i mogę robić to co chce, czułam mieszane uczucia, ale pretensje skierowane ze strony jego mamy przekonały mnie ze dobrze zrobiłam… zaczęłam imprezować poznawać ludzi chłopaków, których traktowałam jak kandydatów na chłopaka, spotykałam się z nimi, całowałam, (ale nic więcej),lecz to nie było to.. (wszystkich porównywałam do tego z którym zerwałam) wiem ze nigdy bym z nimi nie mogła być jako para(różnica charakterów itp.) Teraz są moimi najlepszymi kumplami z którymi mogę konie kraść, i oni wiedzą ze nie maja na co więcej liczyć, układ koleżeński i koniec :) Byłam sama wiec znalazłam sobie towarzyszy do wspólnych wypadów oni zawsze mieli dla mnie czas, był to Krzysiek i Grześ (kolega mojego byłego), dopiero z nimi dowiedziałam się co to znaczy dobrze się bawić, oni tez wiedzieli ze na nic więcej nie mogą liczyć (za duża różnica wieku). lecz wiadomo jak przyjaciele są ma się co robić, jest dobrze a jak nikt nie miał czasu zostawałam sama… i wtedy nachodziły mnie myśli czy dobrze zrobiłam.. raz miałam z kimś wyjść raz nie… czegoś mi jednak brakowało, może właśnie tej osoby która byłaby zawsze przy mnie.. pod koniec wakacji pojechałam na dyskotekę i spotkałam tam byłego i wszystkie wspomnienia wróciły… bawiliśmy się razem.. na następny dzień spotkaliśmy.. z dnia na dzień było co raz lepiej.. postanowiliśmy spróbować jeszcze raz, on obiecał ze się wszystko zmieni ze da mi więcej luzu i nie Bedzie taki zazdrosny, ze jeśli będę chciała spotkać się z kumplami czy jechać na imprezę on nie będzie się o to czepiać(ja mu też tego nie broniłam, ponieważ tyle miało się zmienić) …ja miałam zerwać kontakt z Grześkiem (ponieważ były myślał ze go zostawiłam właśnie dla Grześka, mimo ze tak nie było) zrobiłam tak jak chciał…wszystko układało się super, lecz gdy pojechał do sanatorium a ja po miesiącu siedzenia sama postanowiłam jechać na imprezę rozerwać się, zabrałam ze sobą mojego pierwszego chłopaka( jeśli można to nazwać wtedy chodzeniem) i jego siostrę z przyszłym mężem, z ta paczką znam się dłużej niż z tym obecnym chłopakiem… wszystko było ok. dopóki nie wrócił i nie zrobił mi awantury jak ja mogłam sama jechać ( mimo ze pojechałam ze znajomymi) ze go to brzydzi ze laska sama jeździ po dyskotekach bo to ze byłam z nimi to dla niego nic nie znaczy bo on ich nie zna. Ja jednak nie czułam się winna ponieważ miało się coś zmienić, a sam mi na to wcześniej pozwolił.poźniej były pretensje o kolegów cyt.,, co to za koledzy z którymi się całowałas’’, lecz później przestał o nich się czepiać, sprawa ucichła pojechaliśmy na wspólne wakacje było bajecznie gdyby nie jego mama która ciągle do niego wydzwaniała i to mnie drażniło…. Zawsze odbierałam go jak maminsynka, lecz przecież z tym można żyć. Byliśmy razem na weselu u mojej rodziny tam pokazywał znów swoja zazdrość gdy rozmawiałam z przyjacielem mojego kuzyna, który robił tam zdjęcia. Ostatnio odezwał się jakiś koleś który mieszka kilka set km dalej wymieniłam z nim może kilka zdań, a mój to widział bo wszedł na moje konto i znów była awantura. Coraz częściej zaczęły nachodzić mnie myśli co dalej robić czy może zakończyć czy dalej z nim być, lecz bałam się cokolwiek zrobić bo nie chciałam znów wyjść na ta najgorszą, nie chciałam nikogo ranić, żeby jego rodzice znów mieli do mnie pretensji, szkoda mi jest tych 5 lat spędzonych razem bo wiadomo był gorsze jak i lepsze dni, jednak czuje ze czegoś mi tu w tym związku brakuje, ale trudno mi określić czego. Może to przyzwyczajenie a może brak mi w nim takiego przyjaciela, jakim był na samym początku i gdy zeszliśmy się 2 raz.. wczoraj postanowiliśmy to rozwiązać bo on nie może patrzeć jak ja się męczę, bo ja bałam się cokolwiek zrobić, odezwać że jest mi źle bo według niego przecież wszystko jest ok… kocham go i boje się rozstania ze znów zacznie traktować mnie jak powietrze, ja chce zostać przyjaciółmi i utrzymywać z nim kontakty lecz mu taki układ niezbyt pasuje. Co mam robić pomóżcie??
1
PORADA

Jak zwrócić na siebie jego uwagę !??? pomóżcie prosze !

Od dłuższego czasu bardzo podoba mi się pewien chłopak ... znam go juz bardzo długo ale kiedy się poznaliśmy to i on i ja byliśmy w związkach .Mieliśmy ze sobą kontakt ale tylko jako kolega koleżanka i nic więcej . Ale po jakimś czasie on rozstał się z dziewczyną ... i mój związek też się rozpadł... i kontakt troszkę nam sie polepszył ... częsciej zaczeliśmy ze soba pisać... on wiedział ,że mi się podoba bo to szło zauważyć... Ale on bardzo przeżywał rozstanie z tą dziewczyną chociaż wcale nie był z nią aż tak długo może z poł roku... Kiedyś przez przypadek weszliśmy na ten temat nie wyszło to z mojej strony ani cnic tak tylko pisaliśmy ,i on wyraził się jasno ,że na razie nie szuka dziewczyny ponieważ nie chce nikogo wykorzystywać ,żeby zapomnieć o tamtej a w nic nowego na razienie jest w stanmie się zaangażować...Moim zdaniem sam fakt ,że nie poleciał od razu do innej już dobrze o nim świadczy dlatego uważam ,że to super chłopak i tak strasznie mi się podoba... Ale niestety to wszystko nie jest takie proste bo jego zachowanie w pewnym momencie stało msię dla mnie nie zrozumiale .Zaproponował mi kiedyś m,żebym poszła z nim na wesele... oczywiście zgodziłam się.. ale i tak niestety nie poszliśmy bo coś tam się wydarzyło w jego rodzinie ... nie wnikałam co..;/ Kilka razy spotkalimśy się na jakiejś imprezie ... na jedna nawet pojechaliśmy razemz moją kumpelą ja on i jego kolega .. było bardzo fajnie zachowywali się obaj super...zabrałam mu wtedy czapkez daszkiem do domu ;) i tak sobie ją trzymałam ;) i w któryś weekend zadzwonil do mneie czy pojade z nim na dyskoteke bo jego kolega jedzie z laską aon nie chce sam ... no więc się zgodziła. i pojechałam bylo bardzo przyjemnie faj nie się zachowywał.. i zapytałam go czy nie poszedłby ze mną na studniówkę.. Bo pomyślałam skoro on mnie poprosił na wesele to ja jego chyba też mogę.. . i odpowiedział mi na to tak" zobaczymy jak się to rozegra " a ja zapytałam ale co ? a on się uśmiechnął i nic nie odpowiedział... i na tym się temat urwał... No więc w sobote byliśmy na dyskotece a w poniedzialek przyjechał . napisał do mnie kiedy my oddam czapkę ;) a ja ,że nie wiem ... i jak mam mu ją oddać ,a on ,że przyjedzie po nia .. a ja zapytałam czy tylko po czapke a on ,że tak ;D ale potem opis na gg był "a może i nie " i jak sie spotkaliśmy to kupił mi lizaka za to ,ze mu czapkę oddałam xD też było bardzo przyjemne spotkanie i w końcu się zgdził iść ze mną na tą studniówkę... i wtedy jak się widzieliśmy .. to zaproponował nmastępne spotkanie ... ale niestety cos mu niby wypadło i nie przyjechał.. i jakoś przstalismy sie widywać i pisanie już nie jest takie jak kiedyś.. Jak tak dawał coś z siebie pisał chciał sie spotkać.. to myślałam ,że już apomniał o tamtej ale teraz to już sama nie wiem .. pogubilam się w tym no niby na studniówkę ze mną idzie ale to dopiero w styczniu .. a przeciez nie powiem mu wprost co się z nim dzieje i ,że mi na nim zależy .. bo wyszłbym na głupią... pewnie jeszcze na nie jednej imprezie sie spotkamy jak zwrócic na siebie jego uwagę ,żeby w końcu dał cos z siebie ? prosze pomóżcie ..
1
PORADA

Jak go przkonać do siebie !?? pomózcie proszę piszcie !!

Od dwóch lat podoba mi się pewien chlopak nasze relacje były czysto koleżeńskie ... aż do momentu kiedy on rozstał się z dziewczyną... trochę czasu minęło ... ochłonął po tym wszystkim... zaczęliśmy troszkę więcej ze sobą pisać... ale teraz nie rozumiem jego zachowania /.. on nie nalezy do takich facetów którzy bawią się dziewczynami itd... to jest raczejchłopak który je szanuje itd... kiedyś w sobote zadzwonił do mnie czypojade z nim na dyskoteke .. bo kolega bierze dziewczyne a on nie chce jechać sam więc ja się zgodziłam....i pojechałam było bardzo miło... zapytałam go czy pójdzie ze mną na studniówkę... to mi odpowiedział zobaczymy jak się to wszystko rozegra a jak ja zapytałam co to się tylko uśmiechnął... i nic nie odpowiedział.. Potem w poniedziałek przyjechal... po swoją czapkę którą mu kiedys zabrałam... zapytałam go czy tylko o czapke jedzie on mi pisał na gg ,że tak ;D ale potem ustawił opis "a może i nie" gdy przyjechał był bardzo miły itd...tak jakby mu zaczynało zależeć... i nawet zaproponował następne spotkanie w niedziele ... ale przez cały tydzień się nie odezwał.. do piero w piątek .,.. ale i tak się nie spotkaliśmy ... nie rozumiemjeg zachowania wcale .. ale na studniówke zgodził się iść ze mna... o co mu chodzi ?? jak mam to wszystko rozumieć?? jak się o niego starać czy w ogóle jest sens??? on się zachowuje jakby raz chciał a raz nie ... jak mu pokazać ,że wart spróbować?? ,że nie jestem taka jak inne ,że go zostawie jak jego była... jak zrobić tak ,żeby on sam do tego doszedł i dałk coś z siebie ??? proszę pomóżcie !!!
2
PORADY

Zagmatwana sprawa

Czesc... Słuchajcie.. Mamy chłopaka X i Y.. Pan X zaczyna zachowywac się dziwnie miło, przyjaźnie w stosunku do mnie. Wyraźnie próbuje mnie poderwac różnymi tanimi żarcikami.. Ja, jako dziewczyna, która nigdy nie miała chłopaka czuje się lekko zmieszana, bardzo chce poczuc bliskosc drugiej osoby, lecz z góry zakładam, że to nie bedzie ten chłopak. I właśnie tutaj zaczyna się głowny problem.. Pan X ma kolege- pana Y. Pan Y wcześniej był traktowany przeze mnie jak powietrze, ale nie że go źle traktowałam, po prostu go nie znałam, więc jakby dla mnie nie istniał. Nagle jednak zaczął mnie przekonywac o tym że pan X bardzo mnie lubi i czemu niby bym miała nie spróbowac, przeciez nie mam nic do stracenia.. Jeszcze wtedy wszystko było normalnie... Ale wiadomo, przez to, że pan Y przekonywał mnie i przekonywał zaczelismy wiecej ze soba rozmawiac. Odryłam, że mamy dużo wspólnych tematów, lubimy te same rzeczy, podobnie reagujemy na różne sytuacje.. I właśnie wtedy zaczęłam chyba coś czuc do pana Y. Pan X po wielu usilnych próbach zaimponowania mi w końcu sobie odpuścił, więc miałam o jeden kłopot mniej. Za to pan Y zaczął mnie intrygowac.. Widziałam jak często na mnie spogląda, a gdy ja spojrzałam szybko odwracał wzrok, czasami zdarzało się, że puścił mi oczko.. Nie wiem, czy to tylko moje uczucie do niego sprawia, że wydaje mi sie ze on równiez cos do mnie czuje czy naprawde tak jest. Ale własnie... Ja jestem bardzo nieśmiała jeśli chodzi o chłopaków.. nigdy jeszcze nie miałam zadnego z powodu tego ze strasznie sie ich wstydze i mam kompleksy, które wcale mi nie pomagaja przełamac sie. Opisze jeszcze zachowanie pana Y zeby bardziej naswietlic sytuacje. A wiec pan Y, kurcze nasuwa mi sie tylko słowo kochany.. Próbuje pocieszyc mnie jak widzi ze cos mi nie wychodzi, pomaga mi, czasami zagaduje zupełnie bez sensu, aż sama nie wiem o co chodzi..Gdy mowi zawsze spoglada mi w oczy i robi to tak, ze az po całym ciele przechodza mi dreszcze. Pierwszy raz w zyciu czuje, że to ten chłopak z którym chciałabym byc. Czasami marze o tym żeby mnie przytulił, zeby poczuc jego bliskosc, zapach.. Ale wiem , że ja nigdy nie odważe się żeby mu powiedziec co do niego czuje.. I tutaj własnie nasuwa sie moje pytanie, co mam zrobic, zeby nie mowiac tego pokazac mu ze bardzo mi na nim zalezy, tylko jakos nie tak bardzo nachalnie, nie chce zeby myslał ze jestem jakaś desperatka, tym bardziej ze nie wiem czy on podziela moje uczucia...
2
PORADY

Dlaczego to tak bardzo boli????

Cześć,Mieszkam z chłopakiem od około roku z nim i jego rodzicami (razem jesteśmy ponad 4lata),Zawsze tego chciałam,marzyłam o tym był tym moim wymarzonym .Wszyscy dookoła zawsze byli przeciwko i tak naprawdę do tej pory jestem tą ,,najgorsza,,jednak ja żyłam w przekonaniu że to się zmieni że mnie poznają,polubią jednak tak się nie stało....Jest coraz gorzej i zastanawiam się czemu to tak zabolało ostatnio przecież i tak wiedziałam że nikt mnie tu nie chce.Jestem osobą spokojną,troszkę zamknięta w sobie pracuje,uczę się. Już opisuje o co chodzi.Ten mój jedyny na weselu u swojego brata upił się i kazał mi się wynosić stwierdził że jestem ,,tą najgorszą dodam więcej wiedźmą,,wiele przykrych słów usłyszałam od niego przy całej rodzinie olewał mnie i nie chciał się bawić.Dodam że jest dobrym chłopakiem i nigdy takie sytuacje się nie powtarzały zawsze uważałam że Nasz związek jest najlepszy...Czyżbym się pomyliła???Kocham go bardzo ta cała sytuacja mnie bardzo mocno zabolała nie potrafię nawet tego opisać;((((((((((((((Coś się w Nas zmieniło on jest stanowczy niezgodny a ja nieustępliwa teraz.Jesteśmy zaręczeni w przyszłym roku planujemy ślub a ja zaczynam mnieć wątpliwości...Czasami mam ochotę się wynieść i zostawić wszystko w tyle jednak po chwili zaczynam się zastanawiać czy dam sobie rade przecież go Kocham...Mój świat się powoli wali jak malutki domek z kart co robić w takiej sytuacji???Jak się zachować????Przecież to jest takie trudne...Pomocy!
2
PORADY

Jak go przekonać ,żeby poszedł ze mna na studniówkę ? pomocy !!

Pomóżcie błagam was . mam problem kocham bardzo pewnego chlopaka różnie między nami było od dwoch lat jestem nim zainteresowana ale on wtedy był zajęty a teraz rozstał się z dziewczyną i na razie boi sie kolejnych związków.... między nami relacje były rożne .. wczesniej łączyły nas relacje czysto kol.eżenskie w ostatnim czasie troszkę cześciej ze sobą pislaiśmy i spotykaliśmy w weekendy... pewnego razu poprosił mnie ,zebym poszła z nim na wesele zgodziłam się ... ale i tak wkońcu nie poszliśmy bo miał niestety miał jakies prpblemy w rodzinie a teraz ja poprosiłam go ,żeby pszedł ze mną na studniówke najperw powiedział ,że go zaskoczyłam i się zastanowi .... ale ostanio mi powiedzial ,że nie może ze mną p.ójść ale nie wqiem dlaczego...;/ powiedział ,mi ,że nie może i od tamtej pory jakoś dziwnie się zachowuje..;.;/ jest taki obojętny itd... latam za nim już długo staram się jak tylko mogę ... nie potarfię mu powiedzieć w prost ,że batdzo mi na nim zależy itd chociaz pewnie już się powoli zaczął domyślać ... jak go przekonać do Ciebie jak mu udowodnić ,że mi naparawde na nim zależy .. i jak go przekonąc na tą studniówke ... myśle ,że moglibymy się zbliżyć na niej jezeli by ze mną poszedł.. ale jak go do tego namówić.? on mówi ,że na razie nie chce związków itd... ale już troszkę czau minęlo... od jego rozstania z dziewczyną więc chyba mogłby spróbować czegoś nowego... on mówie ,że się nie potrafi jak na razie zaangażować w nwy związek bo pewnie boi się ,że potem znowu będzie cierpiał... ;/ ale mi naprawde na nim bardzo zależ tylko jak mu to teraz pokażać .. tylko błagam nie pisze mi o szczerej rozmowie z nim bo nie zrobie tego poniewaz boje się ... ,że wyjde na głupią..;/ i ,że całkiem sie ode mnie odwróci bo się wystraszy a ni nie piszcie mi o przyjaźni bo to nie o to mi chodzi ja chce,żeby on sam doszedł do wniosku ,że może warto spróbować... jak mam to zrobić błagam pomocy !!!!!!!!!!
3
PORADY

Problem z Dziewczyną.

Witam mam jak dla mnie poważny problem ;( . Najlepiej postaram się opowiedzieć wszystko w skrócie . Mam 18 lat jestem z Dziewczyną (Lat 17) od 7 miesięcy ,zakochałem się w niej na amen ,jak nigdy w żadnej innej .Przez pierwsze 3 miesiące układało nam się bardzo dobrze ,wręcz idealnie , niestety po 3 miesiącach mieliśmy parę lekkich ,ale to banalnych sprzeczek trwających góra 10-15 minut. W 5 miesiąc naszego związku dowiedziałem się ,że ona pisze ze swoim byłym ,zobaczyłem jak piszą ,po treści ich wiadomości wywnioskowałem ,iż dalej jest w nim zakochana , do tego pisali ze sobą znów (przy mnie) normalnie sms-y , uśmiechnięte buźki , buziaczki itd .Ja zerwałem kontakt ze swoją byłą dziewczyną na jej prośbę i ona też miała to zrobić ,czego niestety nie uczyniła :( . Pokłóciła się ze mną , zerwała na 2 tygodnie , powiedziała ,że nie kocha mnie tak jak jego . Po 2 tygodniach wróciła do mnie , powiedziała ,że Kocha mnie na zabój i nie może żyć beze mnie i więcej do niego się nie odezwie , dodatkowo dała mi list ,który jak się okazało pisała wspólnie ze swoim byłym ,wszystkie moje wady , dostosowałem się do tego listu ,dałem jej więcej luzu , swobody ,nie okazywałem już ,aż tak swojej zazdrości. Wczoraj odwiedziłem ją w domu , włączyła komputer i patrze na jej komputerze włączyło się drugie gadu-gadu z innym numerem . Nadeszła po chwili nowa wiadomość ,jak się okazało od jej byłego chłopaka, zajrzałem w archiwum , a tu niespodzianka , okazuje się ,że mnie okłamała i pisała z nim od dawna . Wyczytałem w jej archiwum ,że pisała z nim o mnie ,że po tym jak ze mną zerwała na 2 tygodnie się lekko zmieniłem ,a potem znów byłem taki jak wcześniej . Ja naprawdę się zmieniłem , ustąpywałem jej w każdym kroku , robiła to co chciała. Mój jedyny wymóg był taki ,aby nie utrzymywała kontaktu ze swoim byłym , ponieważ by mnie z nim najpewniej zdradziła o ile jeszcze tego nie zrobiła . Widząc to bardzo się zdenerwowałem , siedziałem jak osłupiały i następnie bez słowa wyszedłem , pytając się kogo bardziej kocha. Ona na to odpowiedziała ,że jak coś jemu zrobię ,to ze mną zrywa . Błagam was o pomoc, bo już w moim dość trudnym życiu nie mam siły jej stracić i nie wiem co teraz zrobić ;( .
3
PORADY

Walczyć czy dać odejść?

hmn..jestem beznadziejnie zakochana w pewnym kolesiu..to juz trwa 2 lataa;/ .Otóż 3 lata temu poznałam pewnego kolesia..nie był ideałem lekko przy kości ale z charakteru bił wszytkich facetów na głowe...był miły , kochany, itd hmn ..byłam wtedy dosyć mloda chcialm imprezować, nie byłam nigdy z nikim... zraniłam go..po roku zrozumilam ze on był inny i moge spróbować sie w nim zakochać. napisałm..wszytklo było oki.. kochał mnie nadal..alee...zmienił się, schudnoł , szpanował przed kolegami, momentami mnie to wkurzało ale sie zakochałam!!! przy mnie był taki jak kiedyś.Obiecał że nigdy mnie nie zrani i byłam tego pewna. I oczywiście jak zawsze zepsułam wszytko..mma swój honor i czasmi mnie ponosi, pokłocilismy sie na osttanim spotkaniu chcialam nim wszytko wyjasnic ale byłam za bardzo honorowa i odeszlam poprostu.na nastepny dzień napisał mi że lepiej zebś my sie rozstali tak bedzie lepiej , ze nie zasluguje na mnie, ze tylko by mnie ranił , że jest beznadziejny itd i nadodatek kawalek od siebie mieszkamy.Powiedział że mnie kocha ale dla mnie bedzie lepiej jak sie rozstaniemy bo zasługuje na kogoś lepszego, nie dam mi nawet dojsc do słowa, usunoł z z gg. DWA DNI POZNIJ DOSTAŁAM ESEMESA ŻE MNIE KOCHA ODPISAŁAM MU TO SAMO..JUŻ NIC NIE NAPISAŁ.i tak sie zerwał nasz kontakt... ale prez ten caly czas widzialm jego opisy na gg . wiedzialam ze jeszcze mysli o mnie.Minoł rok..kolejny a ja nadal myślalamm..o nim chialam to jakos naprawić, chociaz sie zaprzyjaznic.. akimlbo co kolwiek dlatego po roku i pod wplywem alkoholu napisałam do niego.. i znowu sie zaczeło..wszytko bylo dobrze pisał że mnie kocha, że teskni i wogole..że byłam dla niego wszystkim i czy kiedykolwiek mu wybacze.po paru dniach coś mu sie odmieniło napisał ze daleko mieszkam. jakies 1,50 godizny od niego.i że lepiej sie zaprzyjaznic, ale jakk!!!! jak ja go kochamm!!! hmnn... po jakis 2 miesiącach zobaczyłam że zwiazał sie z jakś dziewczyna na facebooku zmienił status na związek.. załamałam się..nadodatek ta dziewczyna ma 16 blatt gówniaraa;/ może chciał zapomnieć i dlatego...jak z nim pisałam..spotykalam sie z jednym gosciem..probowalam ..sie odkochac nicc;/ myślalam tylko o nim..dlatego zerwałam z tamtymm..;/ nie wiem co robićć!!!!! powinnam zapomnieć wiemm..ale wiem tez jkabym sie spotkała z nim a nie przez gg gadała..było by inaczej wtedy przynajmiej mogla bym mu pokazac jak bardzo mi zalezy;/ !!! doradzciee!!!
2
PORADY

Skomplikowana sytuacja

Witam Mam dość skomplikowaną sytuację. Poznałem dziewczynę mojego bliskiego kuzyna. Są ze sobą ponad rok. Zaprzyjaźniliśmy się ze sobą w bardzo szybkim tempie. W ciągu tygodnia dowiedzieliśmy się o sobie prawie wszystkiego co najważniejsze, rzeczy których nikt o nas nie wie. Na początku nie myślałem, że sytuacja się tak potoczy. Po niedługim czasie wyznaliśmy sobie miłość. Ona mieszka jakieś 30 km ode mnie i gdy w czasie wakacji przyjechałem na działkę do tego własnie kuzyna umówiliśmy się na spotkanie po prostu, żeby pogadać. I wtedy wszystko się zaczęło. Na początku było niewinnie, przytulaliśmy się i to wszystko. Na drugi dzień był pierwszy pocałunek. Gdy byliśmy sami, było tak dobrze i oboje byliśmy szczęśliwi. Niestety gdy widziałem jak mój kuzyn ją dotyka wszystko we mnie wrzało, robiłem się smutny markotny co do mnie jest nie podobne. Wszystko było by może i dobrze gdyby nie to, że niecały tydzień później zbliżyliśmy się prawie ostatecznie do siebie, o mały włos doszło by do stosunku. Jednak opanowaliśmy się w ostatniej chwili, bo nie chcieliśmy żeby ktoś nas przyłapał. Szybko się ubraliśmy i udawaliśmy, że wszystko jest ok. To przeważyło szalę i zacząłem naciskać, żeby dokonała wyboru. Mówiła, że chce ze mną być i chciała, ale potem powiedziała, że musiała wrócić do realnego świata i wybrała kuzyna. To był dla mnie straszny cios. Tak strasznie ją kocham, tyle się wydarzyło w ciągu miesiąca. Pytałem się dlaczego tak wybrała. Powiedziała, że kocha bardziej obecnego chłopaka, ale ja wiem też, że boi się reakcji rodziny gdyby wybrała mnie. Mówiłem jej, że pomogę i przejdziemy przez to razem, że jestem w stanie poświecić zdanie na mój temat rodziny, ale ona nie chce. Niestety musiałem wrócić do domu i znowu jesteśmy daleko od siebie, choć nadal utrzymujemy bliski kontakt. Piszemy całe dnie i dzwonimy do siebie. Nadal się kochamy ale to mi nie wystarcza. Cały czas myślę o niej, od poranku do późnej nocy. Śni mi się codziennie. Nie mogę się pozbierać po tym wszystkim i mówię jej żeby była ze mną. Gdy pisze, że się spotyka z kuzynem od razu łapię doła. To nie jest jakieś zauroczenie. Kocham ją na zabój i przy niej poznałem czym jest prawdziwe szczęście. Jeszcze nigdy się nie czułem tak jak przy niej. Ona choć też mnie mocno kocha, lecz po tym wszystkim chce wrócić do przyjaźni, a ja nie potrafię bo chcę ponad wszystko być z nią. Nie wiem co robić, pomóżcie.
3
PORADY

Olana przez chlopaka

witam. mam 18 lat. miałam chłopaka w swoim wieku byliśmy 2 lata. przez 1 rok było idealnie... przez 2 niestety nie.. ciągłe kłótnie.. żadnych normalnych rozmów.. ja ciągle oczywiście płakałam a on ? on po kłótniach szedł i się bawił.. olewał mnie nie raz.. wszystko zaczęło się od tego ze jak to 18 lat .. imprezy koledzy picie.. i tak się stało że mnie olewał.. zawsze mu wybaczałam wszystko bo kochałam go bardzo mocno i nadal kocham.. aż zaczął się horror..nagle potrzebował kolegów wolał ich niż mnie.. wolał iść na trening nawet w nasza rocznice.. zaczął mnie rzucać o łóżko jak się zdenerwował jak wychodziłam po niego pod sam dom to krzyczał na mnie, jak płakałam nie umiał mnie obronić przed innymi.. spóźniał się ciągle.. a słowa to był kolejny koszmar typu : -"świnia jesteś, egoistka jesteś, pierd*, poje**" itp .. pomimo to wybaczałam... na imprezach razem byliśmy to potrafił powiedzieć jedz do domu bo ja chce się napije.. i tak wybaczyłam... aż pewnego razu pokłóciliśmy się jak zwykle o szczegół .. a on mnie olał .. ja myślałam ze on w domu siedzi przemyślą jak ja., a nawet obiecał ze jak się pokłócimy to bd siedział w domu.. i pojechał sobie na noc na domki.. po tym spotkałam się z nim i przepraszał ze więcej tak nie zrobi.. powiedziałam ze to ostatnia szansa i więcej już nie bd.. jeszcze mały błąd.. i jak zwykle dobrze kochanie postaram się... po tej szansy usłyszałam słowa "o ty szm** mała, o ty chu**".. aż w końcu szczyt wszystkiego - spadła mi taka butelka u niego w domu a on ze za to wypłacę się dobrym sex em... szczyt wszystkiego zostawiłam go.. nie jestem z nim już miesiąc.. o tym wszystkim ryczałam calutki do teraz plącze.. najgorsze jest to ze obiecał ze po rozstaniu nie bd mógł spojrzeć na inne dziewczyny nie bd miał inna.. ale jak zwykle słowa na wiatr jak te w których mówił ze się zmieni.. i nie bd tak do mnie mówił... nie usłyszałam żadnych przeprosin.. mimo ze jego wina.. jeszcze po tym wszystkim mówił ze przyjedzie od mnie i powie jaka to ja wredna się rodzę w domu :/ i ze jestem głupia itp :/ nie ja powiedziałam takich rzeczy.. i ja go nie olewałam dla kolegów i piwa... dochodząc do setna sprawy.. 2 lata.. dla mnie to dużo.. już się wyryczałam już prawie zapomniałam.. najgorsze jest to ze chodzimy razem do szkoły.. co ja mam w ogóle robić? zobaczę go i się rozkleję... nie wiem co mam robić.. ii jak zapomnieć. proszę o rade. pisałam szybko wiec proszę nie patrzcie na błędy
1
PORADA

POMOZCIE NIE WIEM CO ROBIC !:((

Mam przyjaciela powiedzmy ze pana "g";(w ktorym sie bujam D) z ktorym siee ostatnio poklocilam ale sie pogodzilismy.Napisal mi ze mnie "z klasy to najbardziej lubi mnie i nawet coraz bardziej" tam paru kolegow nie bede pisala juz jakich i Poklocilam sie z taka moja dawna pprzyjaciolka ktora o wszystko byla zazdrosna...;/ Teraz ja sie kumpluje z kolezanka inna ;PP bylysmy ostatnio we 3 na oazie tam ise pogodzilysmy ale ja jej teraz i tak nie lubie bo z ta co sie poklocilam to sie z nia jeszzce taka jedna kumplowala i ta tez byla poklocona z nami ale sie z nia pogodilam i wszystko mi nagadala co mowila no i mowila ze wtedy dopiero jak miala tam goraczke to wtedy do niej przyszlysmy laskawie ;/;/;/ wszystko powiedzialam panu g ;d o tym co sie tam wydarzylo. no i mowil ze on jej nie lubi po tym jak sie obrazila na nas .. Czasem jak z nim pisalam to mi pisal ze nei chce mu ise pisac oc mam o tym myslec ??A np. dzis potem mial status Poggadaj ze mna a mial wczesniej z/w to nie iwem czy nie chce mu sie ze na gadac czy co ;(( Tez jeszcze wczeniej chyba 2 lata temu Przyjaznilam sie z moja kolezanka ktora teraz chodzi z moim przyjacielem tym ktorym sie bujam chlopakiem. Wtedy jeszcze sie przyjaznilysmy ale teraaz ja sie na nia obrazilam w pewnym sensie bo odbila mi chlopaka i jeszcze na dodatek byla taka sytauacja ze prosila mnie zebym jej powiedziala w kim sie bujam ..;( -Powiedzialam jej ze sie bujam w nim od 4 kl. a ona juz po 2 tygodniach jest z nim no moim zdaniem to nie byla przyjaciolka.. Nawet mi nie powiedziala ze cos czuje do niego tylko po 2 tyg mi mowi ze z nim chodzi ;/;/ Troche bylo mi smutno ..;( Nadal jest ja mu to nawet powedzialam ze sie w nim bujam .. Troche tego duzo xdd I ona jest teraz w innym gimnazjum.. I zarywa wogule do innych chlopakow ja ciagle zbieram dowody i mu pokazuje ale nie mam wciaz zdjec i on nie chce mi uwierzyc ..... NIE iwem kompletnie co robic wszyscy mowia zebym zapomniala a to sie nie da ;(( Prosze pomozcie ;**;]
4
PORADY

Problem z zaborczością w stosunku do partnera

Witam! jestem ze swoim partnerem od trzech lat, znamy się siedem. Zawsze byliśmy przyjaciółmi, możemy o wszystkim porozmawiać. Mój chłopak jest szalenie towarzyski - ma wiele znajomych, ja znacznie mniej - tylko grupkę najlepszych przyjaciół. Jednak od roku rozmawiamy o pewnym problemie i niestety żadnych konkretnych rozwiązań nie mamy. Mój chłopak ma dużo koleżanek, spotyka się z nimi regularnie, sam na sam, poznaje też nowe dziewczyny - chodzą do kina, do restauracji itd. Z jednej strony wiem że mnie nie zdradza, spotkania są o charakterze stricte koleżeńskim... Kiedy myślę o tym na spokojnie chcę żebyśmy mieli wolność i satysfakcjonujące życie towarzyskie. Od ponad roku jednak, bardzo mnie to złości i smuci. Nie akceptuję tego że spotyka się z innymi kobietami, skoro jest w związku. Próbowałam zaciskać zęby i nic nie mówić, ale w którymś momencie wybucham. Nie chcę być zaborczym tyranem, ale nie czuję się szczęśliwa, ani kochana, gdy mój partner widuje się z innymi. Ostatnio zaproponowałam, że będę chodzić z nim na takie spotkania, to nie będę się czuła jak piąte koło u wozu i będę mniej zazdrosna. Nie był zadowolony, twierdząc ze nie byłoby swobodnie, że niektórych koleżanek nie polubiłabym, albo on w końcu miałby tego dość. Boję się że w końcu się rozstaniemy, bo zbyt się różnimy, jednak nie chcemy rezygnować z tej relacji. Co powinniśmy zrobić, abyśmy oboje mogli być szczęśliwi?
3
PORADY

Chłopak jest zazdrosny o przyjaciela, co moge zrobic?

Mam 26 lat, 3 dzieci i moje życie to ciągłe problemy.. Po pierwsze wcale nie mogę dogadać się z moim chłopakiem, planowaliśmy ślub, mieliśmy już ustalona datę- 10 września 2011. Jednak wszystkie plany legły w gruzach, jest on zazdrosny o mojego przyjaciela. Prawda jest taka że przyjaciel mnie lepiej rozumie od niego. Pociesza kiedy jest mi smutno, wspiera kiedy maluchy są chore itd., po prostu anioł nie człowiek.. Pawła poznałam 5 lat temu na studiach, oboje wtedy mieszkaliśmy w Poznaniu i układało nam się na naprawdę dobrze, było cudownie- wyjazdy nad morze, wspólne spacery, nasze pierwsze wspólne mieszkanie  Jakoś pod koniec 2008 roku powiedziałam mu że jestem w ciąży, cieszył się, troszczył się o mnie, był cały czas przy mnie. Jednak w lutym wpadłam w depresję, byłam kompletnie do niczego, wszyscy próbowali mnie pocieszać jednak bez skutku, oczywiście leczyłam się ale wiele to nie pomagało. Dopiero gdy w lipcu 2009 urodziłam córeczkę to znowu odzyskałam chęć do życia, mała dawała tyle radości. Paweł tez oczywiście cieszył się, byliśmy wspaniałą rodziną, do czasu.. Do grudnia 2010, kiedy to coraz częściej musiałam wyjeżdżać do taty do Warszawy( są z mamą po rozwodzie), Pawłowi się to nie podobało, po kilku takich wyjazdach zostawił mnie i Zuzie. Dopiero jak w marcu 2010, Zuzia zachorowała to przepraszał za wszystko, mówił, że przerosło go to wszystko, żebyśmy zaczęli wszystko od nowa. Dałam mu szansę ze względu na Zuzie. On chciał mieć jeszcze jedno dziecko, zgodziłam się, znowu było wszystko ok. Aha, zapomniałam dodać, że przyjaciela poznałam jakieś 2 miesiące po urodzeniu Zuzi. Po jakimś czasie zaszłam w ciąże, sprzedaliśmy mieszkanie w Poznaniu, wzieliśmy kredyt, pomogli nam rodzice i kupiliśmy domek pod Warszawą, aby być bliżej taty. Gdy dowiedzieliśmy się, że pod sercem noszę 2 dzieci to zarówno byliśmy szczęśliwi i przerażeni czy damy rade, fizycznie, psychicznie i finansowo. Na dodatek w ciąży źle się czułam, prawie cały czas byłam w szpitalu. Paweł cały czas musiał zajmować się Zuzią, widziałam że chwilami nie było mu to na rękę, ale nigdy nic nie powiedział. Zaczęliśmy się kłócić o pieniądze, co za ile kupować dla bliźniaków. On był zdania aby kupić trochę droższe ale lepsze, ładniejsze, ja byłam innego zdania wolałam zaoszczędzić te kilkanaście złotych i potem w zamian za to kupić coś innego, bo jakie znaczenie ma dla małych dzieci czy będą miały wózek za 900 zł czy za 1250 zł, który różnił się kolorem, i kształtem… Tak też było w kwestii innych sprawach.. Lekarze znaleźli przyczynę mego złego samopoczucia, okazało się że mam nowotwór!! Załamałam się, lekarze nie dawali szans że z dziećmi będzie ok., jedni mówili że maluch urodzą się martwe, inni że będą chore.. Wyobraźcie sobie co musi czuć wtedy matka… Urodziłam w listopadzie 2010, pod koniec 7 miesiąca, dzieci urodziły się chore, mówili ze to cud ze przeżyły. Nieprzespane noce, płacz depresja…. Po 3 miesiącach Amelka i Kubuś byli już w domu z nami, jednak ciągle chorowali, ja musiałam chodzić po lekarzach również z sobą, w tym czasie oddaliliśmy się jakoś z Pawłem, przyjaciel mnie pocieszał… Gdy maluchy już trochę przestały chorować Paweł stwierdził ze jest zazdrosny o Mariusza, mojego przyjaciela… Porozmawialiśmy, było ok., ale on teraz znowu jest zazdrosny, a ja usłyszałam od onkologa że nie wiele czasu mi pozostało. Chcę wziąć ten ślub jak najszybciej aby Paweł nie miał problemów po mojej śmierci z opieką nad dziećmi, z mieszkaniem itd… Jest naprawdę ciężko. Nawet największemu wrogowi nie życzę tego co przeszłam. Pzdr, Maja. PISZCIE RÓWNIEŻ NA GG: 28693966
4
PORADY

Chorobliwa zazdrosc

Witam! jestem z chłopakiem już 2 lata i odkąd zaczęliśmy się spotykać robię mu afery o to że pisze ze swoja koleżanka z którą zna się od szkoły podstawowej. Kontroluje mu telefon, emaila, itd. Czasami przesadzam i zdaje sobie z tego sprawę zaczynam ostro wyzywać te dziewczyny jak i mojego chłopaka. Mój chłopak rozmawia ze mną i tłumaczy ale sposób jaki to robi...mówi że on mnie nie kontroluje bo mi ufa że dla niego liczy się to że powiem mu kocham cię przytulę go że on nie zaprząta sobie głowy tym czy zdradzam go bo dopóki on się nie dowie to nie zrobi mi żadnej awantury o to ze rozmawiam czy pisze smsy z kolega. Twierdzi że przez te moje kontrole naruszam jego prywatność i nawet jeśli powie mi że pisał z koleżanką o tym czy o tamtym to ja i tak będę się dąsać.Ja już sama nie wiem może te ciągłe moje podejrzenia wzięły się stąd iż w poprzednim związku ja zdradzałam i będąc teraz w nowym boję się że karta się odwróci! Chce zaznaczyć jeszcze to że mój chłopak jest naprawdę przystojny i jak sam mówi wie że podoba się dziewczynom. Rozmawiając wie która ma na niego ochotę czasami mówi że chciałby trójkącik ale tylko ze mną i z jakąś fajną laską że sam by nic z nie zrobił mówi że dla mnie odmawiał seksu z fajnymi dupami które same dawały mu znaki bo chciałbyć wobec mnie lojalny.Ale jak on tak mówi to we mnie aż krew się gotuje wtedy mam jeszcze większe podejrzenia i każdą dziewczynę ładną próbuję niszczyć wzrokiem! proszę o pomoc
2
PORADY

Którego wybrać

Kręcę z dwoma chłopakami i nie wiem którego wybrać. Są oni od siebie o 180 stopni inni. Z jednym spotykam się ostatnio prawie dzień w dzień, przyjeżdża do mnie i w ogóle, z drugim natomiast nie za bardzo, tylko jeśli jadę do mojej przyjaciółki a jego kuzynki. Pierwszy miał już dziewczyny, poznałam go jak chodzil z jedną ale i tak do mnie zaczął zarywać ale kontakt się urwał miedzy nami, on z tamtą zerwał i od tego czasu około pół roku piszemy ze sobą i spotykamy się najczęściej na imprezach ale ostatnimi czasy zaczęliśmy u mnie w domu, gdy byliśmy sami bardzo zbliżyliśmy się od siebie, były pieszczoty, pocałunki. Moja przyjaciółka nie przepada za nim, ponieważ mówi, że jest cwaniakiem i kobieciarzem. Kiedyś dopóki nie kręciliśmy tak bardziej owszem całował się co imprezę z inna, ja mu się nie dałam nigdy pocałować jako jedyna ale teraz już przestał całować się z innymi na imprezie jest zawsze cały czas przy mnie, cwaniaczkiem tez jest ale tylko przy kumplach bo przy mnie jest całkowicie inny, miły, uprzejmy, czuły... Natomiast drugi chłopak, kuzyn mojej przyjaciółki jest nieśmiały co do uczuć, nie miał nigdy dziewczyny, zawsze mówił, ze on dziewczyny nie chce mieć, bo mu tylko będzie marudzić, mówi tak cały czas lecz od czasu kiedy mnie poznał wszyscy mówią, że się zmienił i ze widać ze ma coś do mnie, wracając ostatnio do domu trzymaliśmy się za rękę i w ogóle i wszyscy mówią, ze on ma coś do mnie. On jest spokojny w porównaniu do tego pierwszego, ten drugi gdzie chce to mnie zawiezie, bo ma juz prawko ona ma 20 lat a ten pierwszy 18 teraz będzie miał ja natomiast będę miała niedługo 16. Nie wiem czy ten drugi nie jest za spokojny jak dla mnie, bo mówią, ze on taki spokojny a ja taka szalona. Proszę pomóżcie
2
PORADY