| |
1 PORADA Hej ! Od kilku miesięcy podoba mi się chłopak z mojej szkoły, rok młodszy. Najpierw śmiałam się z tego, ale teraz mi na prawdę zależy. Nie rozmawiałam z nim nigdy. Dodam, że jestem niesmiała i on też wydaje się być nieśmiały. Od kilku tygodni patrzymy na siebie, a on stwarza sytuację , żeby być sam na sam , ale nigdy nie zagadał...Dałam mu karteczkę, zeby zaczekał pod planem i dał mi swój numer. Widziałam, że on czekał, ale ja stchórzyłam....Kiedy wróciłam do domu chciałam go bardzo przeprosić i załatwiłam jego numer tel od jego kolezanki. Juz w szkole wysłałam mu przeprosiny, ale on nic. Dodam, że tylko jego koledzy się dziwnie patrzyli i sie śmiali... A on dalej sobie taki sam siedział.... Już w domu kolejny raz wysłałam mu smsa że przepraszam a on: za co? Pisał, jakby w ogóle mnie nie kojarzył.... Pomyslałam, że to jego koledzy, bo nie znają żadnych szczegółow ani nic.... Ktoś z tego numeru najpierw pisał że nie czekał bo odczytał to dopiero w domu a później że go chyba z kimś pomyliłam...i żebym nie piasała juz....I ja w końcu nie wiem czy to jest on czy nie on ! Nawet nie mam do niego żadnego kontaktu, poprostu nic!!! Nie wiem , czy on naprawdę mnie nie kojarzy a ja sobie cos ubzdurałam, czy to jego koledzy..... Pomóżcie mi to jakoś z głową załatwić !! Dodam, że teraz mam właśnie ferie i nawet nie mam gdzie go spotkac , bo mieszkamy w innych miejscowościach!!! Proszę o jakis mądry osąd tej dziwnej sytuacji ....Prosze, bo zwariuję ..... 4 PORADY Mam 15 lat. Jest taki jeden chłopak- nazwijmy go Mateusz. Chodzę z nim do klasy,znamy się już jakieś 2,5 roku. Jest fajny,dobrze się uczy,jest szczery,miły i wgl. Ostatnio zbliżyliśmy się do siebie i on chyba też mnie lubi tak jak ja jego. Zależy mi na nim. I on zaczął gadać ze mną,siedzi obok często itd. Chciałabym z nim gdzieś wyjść,ale nie wiem czy jego o to poprosić czy przez przyjaciółkę-że niby ja z ta kumpelą i ona z nami,ale w ostatniej chwili kumapela odmówi i pójdziemy we dwoje. Bo samej to chyba głupio tak go do kina zaprosić...
Dodam tylko ,że przez 2 dni nie zamienił, ze mną zby dużo słów...Może jestm przewrażlwiona,ale...lubię z nim gadać. Tylko,że to zawsze on zaczyna rozmowę. Może teraz ja powinnam przejąć inicjatywę ?? Co o tym myślicie ? 6 PORAD Moim największym problemem jest moja niska samoocena i to że, czuję się 'gorsza' on niego.
Od dłuższego czasu koleguję się z pewnym chłopakiem. Chodzimy do tego samego liceum, spotykamy się czasami na przerwach tak po prostu. Zaprosił mnie na studniówkę (która odbędzie się w styczniu), byłam nawet na jego 18-nastce w listopadzie. Widzę jak patrzy na mnie, uśmiecha się, rozmawia ze mną, zawsze pierwszy się odezwie, napisze- nie tak jak każdy inny kolega. Każdy mi mówi, że to widać gołym okiem, że on chce czegoś więcej niż tylko zwykłą przyjaźń. Jest synem nauczyciela, dobrze się uczy, jest przystojny, dobrze wychowany, romantyk ale i facet z jajami, miły, z poczuciem humoru, zawsze zauważa, gdy u mnie coś nie tak i robi wszystko żeby poprawić mi humor- po prostu facet marzenie. I tu pojawia się problem.. też bym chciała 'coś' z nim, bo podoba mi się i jest na prawdę fajny, tylko cholerna ambicja.. (jeśli mogę tak powiedzieć): nie mam tyle osiągnięć naukowych, nie chodzę na konkursy, nie wiem wielu rzeczy, nie mam konkretnego hobby/zajęcia itd. Prawda dobrze się uczę, jestem ładna, miła, ale czuję, że mu nie dorównuje. Nie wiem jeszcze co chciałabym w życiu robić, a on ma plany- wybiera się na studia prawnicze. Czuję się po prostu gorsza. I ciężko mi z tym, bo za każdym razem jak się widzimy, to cały czas o tym myślę, że nie zasługuję na niego, nie mam żadnych szans, że jego rodzice chcieliby żeby ich syn miał lepszą dziewczynę- super wykształconą, z planami na przyszłość, ambicjami.
Nie wiem co robić... 4 PORADY Oczekuję dobrego słowa ale ...w sumie odpiszcie mi tak jak sami szczerze myślicie...
Jak na początku zaczęłam spotykać się z moim chłopakiem okłamałam go,że mam prawko tak wiem głupota...ale teraz jesteśmy razem już ponad rok,a ja się nie przyznałam,bałam się,że mnie rzuci;((( bardzo mocno go pokochałam on mnie też i wiem,że muszę się przyznać,bo strasznie mi z tym ciężko... kurs zaczęłam,ale nie moglam skończyć...jeszcze mogę,ale wolę się przyznać...po za tym nigdy się na mnie nie zawiódł i zawsze byłam w porządku...tak strasznie się boję,że mnie rzuci,a chcę się przyznać.bo już nie mogę znieść tych wyrzutów sumienia...pomóżcie kochane przyznać się jak najszybciej? ma powód,żeby się ostro wkurzyć czy będzie się śmiał... 2 PORADY Hej.
Aż sama się sobie dziwię, że przychodzę tutaj ze swoim problemem, ale naprawdę nie wiem, co mam robić, a nikt nie może mi obiektywnie doradzić.
Otóż chodzi o to, że moja mama i mój chłopak stali się swoimi największymi wrogami. Dodam, że ja mam 17 lat, a on 23. Wszystko zaczęło się od momentu, gdy moja mama dowiedziała się, że poszłam z nim do łóżka. Przyznaję, że trochę ją rozumiem ze względu na okoliczności – zrobiliśmy to pod jej nieobecność (skłamałam, że nie było go tego dnia w domu) po 2 tygodniach znajomości. Wiem, że to mało i zrozumiałe jest, że moja mama się martwi – w końcu sam fakt, że nie jestem dziewicą musiał być dla niej dużym szokiem. Ja sama nie żałuję swojej decyzji, bo od tamtego momentu minęło kilka miesięcy i nadal jestem szczęśliwa z tym facetem. Mama nie kryła swojego rozczarowania i z miejsca znienawidziła X – mówiła, że ją oszukaliśmy robiąc to w jej domu, który potraktowaliśmy jak motel, że się nie szanuje oraz że z miejsca X stracił w jej oczach, bo nawet nie dał się polubić, tylko od razu przespał się z jej córką. Cała ta sytuacja dla naszego związku z X była dużym ciosem przez utrudnienia, jakie robiła mi mama – X nie mógł przychodzić do mnie do domu, a godziny spotkań były ściśle ustalone. Dla faceta w jego wieku musiało to śmiesznie wyglądać, przyznam, że było mi wstyd. Spotykaliśmy się jednak nadal i zdarzyło nam się zatracić w miejscu niekoniecznie intymnym, bo na plaży. Moja mama dowiedziała się o tym – manipulowała mną, podejrzewam nawet, że czytała archiwum rozmów z X. Łatwo się domyślić jakie miała o mnie w tym momencie zdanie. Znowu jednak po burzy wyszło słońce i pozwoliła X do mnie przychodzić. Wszystko było w miarę w porządku do tego momentu. Moja mama ni stąd ni zowąd zażądała, że mam iść do ginekologa – zgodziłam się, bo zarówno X i ja uważaliśmy, że tak będzie bardziej odpowiedzialnie. Mama poskreślała na każdym kroku, że okazji stwarzać mi nie będzie – a wielokrotnie jej mówiłam, że zależy mi jedynie, żeby zaakceptowała X, nie chciałam wybierać między nimi. Ciągle nie jest w stanie pojąć faktu, że jestem gotowa to robić – a ja naprawdę kocham X i pragnę jego bliskości. Kiedy był u mnie ostatnio, mama przyszła do nas na rozmowę, która zepsuła wszystko – zakomunikowała, że dopóki nie zacznę brać środków antykoncepcyjnych mam zakaz widywania się z X, na co on ostro zareagował. Wchodził mojej mamie w zdanie i przerywał, często unikając konkretnych odpowiedzi, odpowiadając pytaniem na pytanie. Z jednej strony jest tak jak mówi moja mama – zachował się niekulturalnie i tylko pogorszył ich relację, a z drugiej go rozumiem – bo wmawiała mu, że jemu zależy tylko na seksie i że mnie nie szanuje, to wszystko bardzo bolało. Jesteśmy razem już kilka miesięcy i potrafimy robić wiele fajnych rzeczy i rozmawiać na różne tematy – a moja mama wciąż uważa, że seks to główny motyw tego związku. Powiedziała też, że jeśli zaszłabym w ciążę to X by mnie zostawił i że robię błąd będąc z nim. Ponadto uważa, że mnie wykorzystuje, a wszystko przez to, że kilka razy mu postawiłam kilka rzeczy – on mi też, więc czy to taki problem? On sam był załamany tym zakazem i nie chciał odpuścić, lecz za moją namową uległ i stwierdziliśmy, że jakoś damy radę wytrzymać ten miesiąc, chociaż sama się zastanawiam jak temu podołam.
Chciałam się was poradzić i zapytać co mogę zrobić, aby moja mama i X się polubili lub chociaż zaakceptowali? Oboje mają różne zdania na pewne tematy i skrajnie odmienne osobowości. On się naraził na początku i moja mama patrzy teraz na niego przez taki pryzmat. Chciałabym móc wierzyć, że się ułoży i to kwestia czasu, ale powoli tracę nadzieję. Proszę o pomoc. 1 PORADA Byłam z chłopakiem 10 miesięcy, zdradził mnie. Nadal Go kocham, mimo, że codziennie widujemy się w szkole, to ze sobą nie gadamy. Dla mnie to bardzo trudne. Nie jesteśmy ze sobą już ponad pół roku. Problem tkwi w tym, że pozwoliłam na to, by drugi chłopak się we mnie zakochał. Narobiłam mu nadziei, miesiąc temu postanowiłam sobie, że zaczynam nowe życie. BEZ BYŁEGO. Niestety, wciąż Go kocham. Dzięki tej głupiej decyzji powiedziałam temu drugiemu chłopakowi, że Go kocham. Nie wiem, po co to zrobiłam. Mieszkamy daleko od siebie, zobaczymy się dopiero w kwietniu. Nie kocham Go. Tak, wiem, powinnam mu powiedzieć prawdę, ale On mnie straszy. Mówi mi okropne rzeczy, że jak go zostawię to sie zabije, że nie może żyć beze mnie. Nie wiem co mam robić. On jest strasznie nerwowy, boję się, że to zrobi, nawet i pod wplywem impulsu. 3 PORADY witam. zwracam sie do was z problemem bo sama nie wiem co mam myslec. może osoby postronne pomogą mi podjąć pewne decyzje. od 6 lat jestem w zwiazku. mamy dwojke dzieci, w tym jedno powaznie chore. moj facet ma dosc liczne grono znajomych plci zenskiej z ktorymi czesto sie spotyka. uzywa wobec nich slów królewno,ksieżniczko, piekna kobietko,prosilam zeby tego nie robił,obiecał mi na zycie naszych dzieci ze przestanie a teraz znalazłam jego biling tel i wyciagi z karty o oplacaniu hoteli,co weekend gdzies wyjezdza, mi mowi ze w trase ale juz pare razy zlapalam go na klamstwie ze w tym czasie gdy mial byc w trasie byl na imprezie. z bilingu tel.dowiedziałam sie ze codziennie po 8,9 razy dzwoni i pisze do pewnej dziewczyny, nawet o pierwszej w nocy. on twierdzi ze to tylko znajoma i nic zlego nie robi. ale zastanawia mnie to czy do zwyklej znajomej dzwoni sie codziennie po kilkanascie razy tym bardziej w godzinach nocnych... poradzcie mi cos. co o tym myslicie bo szkoda mi dzieci,one w tym wszystkim najbardziej cierpią. 1 PORADA Byłam z chłopakiem 10 miesięcy. Znaczył dla mnie najwięcej. Minęło pół roku od rozstania, nadal sobie nie radzę. Nadal Go kocham. Chciałabym, żeby był przy mnie. Nie potrafię bez Niego normalnie funkcjonować, mimo, że próbowałam. Problem w tym, że 3 miesiące temu, zaczął kręcić się koło mnie chłopak mieszkający daleko ode mnie. Ma rodzinę w moim mieście i często tam przyjeżdża. Widzieliśmy się raz w życiu, ale zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, jakbyśmy znali się od zawsze. Po jakimś czasie On się we mnie zakochał. Potem wyznawał mi wielokrotnie miłość. Przyjedzie dopiero w kwietniu. Był w październiku, ale specjalnie się z Nim ostro pokłóciłam, żeby tylko się nie spotkać. Żałuję, bo powiedziałam Mu, że Go kocham. Wiem, że niepotrzebnie. Prawda jest zupełnie inna. Nie chce Go zranić, nie chce Mu wyjaśniać, że Go nie kocham, że to było kłamstwo. Co powinnam zrobić? Może mu wyjaśnić dopiero na spotkaniu? Dużo sobie obiecywaliśmy... Co do byłego... Wiem, że nie ma lekarstwa na złamane serce, ale czy są jakieś metody, żeby szybciej zapomnieć? Sama nie wiem, czy chcę zapominać. Wciąż Go kocham. 2 PORADY Witam! Potrzebuję z kimś pogadać. Czasami dobrze opowiedzieć swoją historię postronnym osobom. Znam pewnego chłopaka. Mamy wspólnych znajomych i często widujemy się na imprezach. Już prawie od roku każdą imprezę spędzamy razem. On mnie zaczepia, ciągnie na imprezę, podrywa, mówi słodkie słówka. Ciągnęło się to przez jakiś czas, aż w końcu zaproponowałam kiedyś spotkanie we dwoje. Było sympaycznie, fajnie nam się rozmawiało, pocałował mnie, ale zasugerował związek bez zobowiązań. Trochę mnie zamurowało. Stwierdziłam już wtedy, że to koniec. Ale wpadłam po uszy. Wiadomo jak to jest. Chęć spotkania się z tą osobą jest silniejsza. Spotkałam go potem na następnej imprezie po dwóch miesiącach, kiedy wróciliśmy na uczelnię. Znowu zostaliśmy sami, impreza się skończyła, a on nie miał jak wrócić do domu i spał u mnie. Sprawy potoczyły się w stronę spraw łóżkowych. Ale on nie chciał iść na całość, nie chciał żebym żałowała i przytulił mnie i poszliśmy spać. Odgarniał mi włosy, całował na pożegnanie. Mówił, że jestem piękna, zasnęliśmy wtuleni w siebie. Tak romantycznie. Potem napisałam do niego smsa, miał przyjechać, ale niby coś mu wypadło, Następnym razem on zaprponował wspólne wyjście, ale nei doszło do skutku, bo musiałam wyjechać z miasta. Ostatni niestety znowu wylądował u mnie i znowu nie wykorzystał sytuacji do końca. Było jeszcze bardziej słodko i romantycznie. "kochanie", przytulanie, całowanie. Wtedy jest fajnie, ale kiedy widzimy się na wspólnych imprezach on się nie odezwie, dopóki trochę nie będzie wcięty. To takie dziecinne. Nie wiem czy nic nie czuje, czy to przytulanie i romantyczne gesty są przez niego wymuszone, bo czuje sie w obowiazku, zeby tak sie zachowywac. Nie mam pojecia. Niby chcial seksu, a wcale z tego nie korzysta. Dla mnie to dobrze, ale daje mi to nadzieje, na to, ze moze cos czuje. To typowy imprezowicz. chyba nigdy nie mial dziewczyny. I nawet w sprawach lozkowych jest nieporadny. wiem,z e boi sie zobowiazan i lancuszka. ale ja nie moge sie uwolnic od mysli na jego temat. za bardzo mnie to dreczy. A te romantyczne gesty nie pozwalaja mi zapomniec. NIe wiem co o tym sadzic. Obiecuje sobie, ze teraz to juz koniec. Skoro po tym wszystkim nie potrafi normalnie sie do mnie odezwac, bo nie wiem, wstydzi sie, czy ma mnie az tak w dupie? niech ktos sie wypowie na ten temat. pozdrawiam. 1 PORADA Cześć,
Sama sie sobie dziwie, ze szukam porad od obcych ludzi w internecie. Jednak spojrzenie na moja sytuacje obiektywnie moze pomoze spojrzec mi na to z innej strony. A wiec przejde do konkretow. Mam 19 lat i uwazam, ze jestem dziewczyna atrakcyjna godna uwagi, z poczuciem humoru i inteligentna(oczywiscie posiadam tez bardzo wiele wad;))Przez ostatni rok bylam singielka i spotykalam sie z facetami tylko i wylacznie dla rozrywki. Teraz jednak poznalam Adama(23l.), ktory bardzo przykuł moją uwagę. Jest odpowiedzialny, przystojny i zabawny. Jest takim facetem o jakim marzylam. Spotykamy sie od ponad miesiaca. Widujemy sie kilka razy w tygodniu, codziennie piszemy.Wiem , ze ponad dwa miesiace temu rozstal sie z dziewczyna z ktora byl ponad rok czasu. Rozmawialam z nim na ten temat i zapewnial mnie, ze jest to dla niego juz zamkniety rozdzial. Jednak czuje, ze trzyma mnie na dystans. Nasza znajomosc rozwija sie bardzo powoli. Czasem mnie przytuli, czasem da pojedynczego buziaka. Jednak ja oczekuje duzo wiecej ( nie mam na mysli sexu). Jestem zakochana. Prosze o rade 2 PORADY Wybranka mojego serca jest dziewczyna, ktora znam juz od dawna, ale nigdy sie jakos bardzo nie przyjaznilismy. Jestem pewien, ze ja kocham, mysle o niej codziennie od momentu kiedy sie zakochalem, czyli kilka lat temu, nigdy nie czulem niczego chocby podobnie silnego do zadnej innej. Kilkanascie miesiecy temu mialem 'napady milosci' i probowalem sie z nia umowic, ale kategorycznie odmowila. Przezywalem wowczas bardzo silna depresje, pewnego dnia zupelnie powaznie postanowilem popelnic samobojstwo, ale przyjaciele wyczuli ze cos jest nie tak i mnie uratowali. Dzisiaj mam nawroty 'napadow' i nie mam pojecia jak sobie z tym poradzic.
Bardzo prosze o kontakt na adres enyan@wp.pl , chcialbym mailowo nieco przyblizyc sytuacje, moze wtedy da sie cos poradzic. To dla mnie bardzo wazne, bardzo grzecznie prosilbym o kontakt kogos kto ma doswiadczenie w rozwiazywaniu tego typu problemow albo przynajmniej dysponuje swojego rodzaju 'pomyslowoscia' o realnych szansach powodzenia tego typu sytuacjach. Krepuje mnie publiczne dyskutowanie o takich sprawach w internecie. Z gory dziekuje,
Jan. 2 PORADY Tak właściwie to nie wiem czemu tu piszę. Jestem zauroczona/zafascynowana.. ale od początku.. Niedawno zaczęłam kurs prawa jazdy, Instruktora dostałam przydzielonego z góry. Facet po 30, żona, dzieci, a ja mam chlopaka od 2 lat, ale nie czarujmy się, nie ukladam nam się za dobrze. Chciałam się z nim umowić na kolejne jazdy, napisałam do niego smsa czy pasuje mu wtedy i wtedy o tej i o tej, odpisał, że dla mnie zawsze znajdzie czas. Chciał mnie podwieźć do koleżanki po jazdach, na drugi koniec miasta, po czym odebrać ale o "normalnej godzinie" jak to mawia.. Jest dla mnie wyjątkowo miły, używa zdrobnienia mojego imienia, co nie jest takie oczywiste, bo imię mam nietypowe. Dobrze nam się rozmawia, słuchamy podobnej muzyki, uprawaimy ten sam sport. Dzieli nas przede wszystkim rożnica wieku. Co robić? 1 PORADA Poznałam mojego aktualnego przyjaciela jakieś pół roku temu . Był świeżo po rozstaniu z dziewczyną, z która spędził 2 lata swojego życia. Na początku było normalnie wiedziałam w jakim jest stanie emocjonalnym więc cieszyłam się zwyczajną znajomością. W połowie października zaczęłam się w nim chyba zakochiwać , Cała ta jego troska , poczucie bezpieczeństwa o mnie etc...hueh...Wyciągnęłam to na wierzch, powiedziałam mu że nie wiem co się ze mną dzieje, nie wiem czy się do niego przywiązałam czy zakochałam , naprawdę nie wiem. nie doszłam jeszcze do tego punktu, w którym mogę to powiedzieć na 100%. Powiedział że bałby się ze mną być ze względu na moją impulsywność, na to że go zranię - jestem lekko nerwowa aczkolwiek bardzo się hamuje- szczególnie przy nim. On jest mega spokojnym człowiekiem, bardzo stonowanym. I jeśli chodzi o przyjaźń po tej rozmowie nic się nie zmieniło, dalej gadamy z sobą codziennie, i spotykamy się średnio raz na tydzień. Mogę dzwonić po północy i wiem że się na mnie nie wkurzy. Wiem że on nadal cierpi po rozstaniu ze swoją była dziewczyną (on z nią zerwał). Chciałabym spróbować z nim być , ale boję się czekać. I nie wiem czy jest an co czekać . Chętnie zrobiłabym sobie przerwę od tej znajomości ale boję się że jak wrócę to go stracę. Nie chce stracić przyjaciela. Chcę tylko by to co we mnie siedziało zniknęło. Wiem- heh pobożne życzenie. Jeśli zniknie będę mogła się z nim przyjaźnić bez strachu i bólu. Nie wiem czy dać mu czas. Proszę nie piszcie że już dawno powinien wziąć się w garść bo minęło pół roku od jego rozstania z dziewczyną , każdy z nas cierpi inaczej, ja z mojego ostatniego i pierwszego związku wychodziłam przez rok. Na samą myśl że on znajdzie inną wpadam w płacz. Boję się że stracę wspaniałego przyjaciela. Poradzono mi abym poczekała do stycznia... jeśli on nie ruszy na przód z naszą znajomością- dać sobie spokój. W sensie przestać się łudzić ze coś z tego wyjdzie.Tyle że dzień za dniem mija a ja się boję coraz bardziej że czekam na nic. Nie w chodzi w grę zerwanie znajomości. Nazwijcie mnie masochistką ale życie dało mi poznać wspaniałą osobę. Nie chce jej stracić. 1 PORADA Od dłuższego czasu bardzo podoba mi się pewien chłopak ... znam go juz bardzo długo ale kiedy się poznaliśmy to i on i ja byliśmy w związkach .Mieliśmy ze sobą kontakt ale tylko jako kolega koleżanka i nic więcej . Ale po jakimś czasie on rozstał się z dziewczyną ... i mój związek też się rozpadł... i kontakt troszkę nam sie polepszył ... częsciej zaczeliśmy ze soba pisać... on wiedział ,że mi się podoba bo to szło zauważyć... Ale on bardzo przeżywał rozstanie z tą dziewczyną chociaż wcale nie był z nią aż tak długo może z poł roku... Kiedyś przez przypadek weszliśmy na ten temat nie wyszło to z mojej strony ani cnic tak tylko pisaliśmy ,i on wyraził się jasno ,że na razie nie szuka dziewczyny ponieważ nie chce nikogo wykorzystywać ,żeby zapomnieć o tamtej a w nic nowego na razienie jest w stanmie się zaangażować...Moim zdaniem sam fakt ,że nie poleciał od razu do innej już dobrze o nim świadczy dlatego uważam ,że to super chłopak i tak strasznie mi się podoba... Ale niestety to wszystko nie jest takie proste bo jego zachowanie w pewnym momencie stało msię dla mnie nie zrozumiale .Zaproponował mi kiedyś m,żebym poszła z nim na wesele... oczywiście zgodziłam się.. ale i tak niestety nie poszliśmy bo coś tam się wydarzyło w jego rodzinie ... nie wnikałam co..;/ Kilka razy spotkalimśy się na jakiejś imprezie ... na jedna nawet pojechaliśmy razemz moją kumpelą ja on i jego kolega .. było bardzo fajnie zachowywali się obaj super...zabrałam mu wtedy czapkez daszkiem do domu ;) i tak sobie ją trzymałam ;) i w któryś weekend zadzwonil do mneie czy pojade z nim na dyskoteke bo jego kolega jedzie z laską aon nie chce sam ... no więc się zgodziła. i pojechałam bylo bardzo przyjemnie faj nie się zachowywał.. i zapytałam go czy nie poszedłby ze mną na studniówkę.. Bo pomyślałam skoro on mnie poprosił na wesele to ja jego chyba też mogę.. . i odpowiedział mi na to tak" zobaczymy jak się to rozegra " a ja zapytałam ale co ? a on się uśmiechnął i nic nie odpowiedział... i na tym się temat urwał... No więc w sobote byliśmy na dyskotece a w poniedzialek przyjechał . napisał do mnie kiedy my oddam czapkę ;) a ja ,że nie wiem ... i jak mam mu ją oddać ,a on ,że przyjedzie po nia .. a ja zapytałam czy tylko po czapke a on ,że tak ;D ale potem opis na gg był "a może i nie " i jak sie spotkaliśmy to kupił mi lizaka za to ,ze mu czapkę oddałam xD też było bardzo przyjemne spotkanie i w końcu się zgdził iść ze mną na tą studniówkę... i wtedy jak się widzieliśmy .. to zaproponował nmastępne spotkanie ... ale niestety cos mu niby wypadło i nie przyjechał.. i jakoś przstalismy sie widywać i pisanie już nie jest takie jak kiedyś.. Jak tak dawał coś z siebie pisał chciał sie spotkać.. to myślałam ,że już apomniał o tamtej ale teraz to już sama nie wiem .. pogubilam się w tym no niby na studniówkę ze mną idzie ale to dopiero w styczniu .. a przeciez nie powiem mu wprost co się z nim dzieje i ,że mi na nim zależy .. bo wyszłbym na głupią... pewnie jeszcze na nie jednej imprezie sie spotkamy jak zwrócic na siebie jego uwagę ,żeby w końcu dał cos z siebie ? prosze pomóżcie .. 1 PORADA No to będę miała dużo pisania:
Znaliśmy się od dziecka. Gdy miałam jakieś 7 lat, często odwiedzałam kuzynów i on tam przebywał. (Nie pamiętam tego, ale wiem z opowiadań starszych kuzynów.) Pewnie dlatego pamiętam, jak się nazywa i jak wygląda. I nic poza tym. Mieszkamy na jednej wsi, jakieś 1,5 km od siebie. Zawsze uważałam, że jest ładny, ale teraz to normalnie się w nim zakochałam : D. On ma 17 lat, ja 14, nie chodzimy do tej samej szkoły (ja gimnazjum, a on-nie wiem). Ostatnio krótko gadałam z nim gdzieś z 5 lat temu, jak szłam do 4 klasy. Widuję go tylko w kościele, ostatnio we wszystkich świętych. Cały czas się na niego patrzę (w oczy), a on w moją stronę i mam wrażenie, że na mnie. Jak ja kocham jego spojrzenie... < 3 . No i przejdę do rzeczy: on jest ministrantem, a w sobotę organizowana jest dyskoteka właśnie przez nich (i przez księdza). Zapraszane są "wszystkie dziewczyny", ja też idę ze znajomymi. No i mam wielką nadzieję, że on będzie. No i 1. pytanie: jak mu się spodobać? Jak zwrócić na siebie uwagę, żeby ze mną zatańczył? No i jeszcze jedna sprawa: nie znam jego charakteru, kocham jego wygląd, a raczej spojrzenie i oczy... Wiem, że wygląd się zmienia i nie można go kochać... No i pytanko: jeśli nie będzie na dyskotece, to...? Mogę zdobyć jego numer tel. (gg, nk, fejsa nie ma), ale przecież nie zadzwonię do niego/nie napiszę esa, to tak głupio, jak z nim nie gadam... To jak mam mu się spodobać?
Dziękuję za samo przeczytanie! ;* 1 PORADA Znam się z nim 5 lat (ja mam 20 on 24) wiem, wiem wcześnie zaczęłam ale wydawało mi się ze to jest właśnie on, (do tej pory nie wiem co myśleć)..czuły, szalony zawsze wiedział co zrobić by sprawić mi radość chodziłam z nim 4 lata i się rozstałam, ponieważ mnie ograniczał jestem osoba która lubi imprezować spotykać się z innymi ludźmi.. a on w pełni mi na to nie pozwalał strasznie był o mnie zazdrosny, robił mi awantury jak z kimś innym pisałam, nie patrzył ze mam tez inne obowiązki tylko czepiał się ze na pierwszym miejscu stawiam moją rodzinę a nie jego. Czułam się jak w klatce więc postanowiłam to zakończyć.
Rozstaliśmy się w zeszłe wakacje, on bardzo to przeżywał, ja chciałam zostać przyjaciółmi on zerwał ze mną wszystkie kontakty traktował jak powietrze cyt,,tak będzie dla nas lepiej’’ … ze mnie to spłynęło jak po kaczce, bo uważałam ze w końcu się uwolniłam i mogę robić to co chce, czułam mieszane uczucia, ale pretensje skierowane ze strony jego mamy przekonały mnie ze dobrze zrobiłam… zaczęłam imprezować poznawać ludzi chłopaków, których traktowałam jak kandydatów na chłopaka, spotykałam się z nimi, całowałam, (ale nic więcej),lecz to nie było to.. (wszystkich porównywałam do tego z którym zerwałam) wiem ze nigdy bym z nimi nie mogła być jako para(różnica charakterów itp.) Teraz są moimi najlepszymi kumplami z którymi mogę konie kraść, i oni wiedzą ze nie maja na co więcej liczyć, układ koleżeński i koniec :)
Byłam sama wiec znalazłam sobie towarzyszy do wspólnych wypadów oni zawsze mieli dla mnie czas, był to Krzysiek i Grześ (kolega mojego byłego), dopiero z nimi dowiedziałam się co to znaczy dobrze się bawić, oni tez wiedzieli ze na nic więcej nie mogą liczyć (za duża różnica wieku).
lecz wiadomo jak przyjaciele są ma się co robić, jest dobrze a jak nikt nie miał czasu zostawałam sama… i wtedy nachodziły mnie myśli czy dobrze zrobiłam.. raz miałam z kimś wyjść raz nie… czegoś mi jednak brakowało, może właśnie tej osoby która byłaby zawsze przy mnie.. pod koniec wakacji pojechałam na dyskotekę i spotkałam tam byłego i wszystkie wspomnienia wróciły… bawiliśmy się razem.. na następny dzień spotkaliśmy.. z dnia na dzień było co raz lepiej.. postanowiliśmy spróbować jeszcze raz, on obiecał ze się wszystko zmieni ze da mi więcej luzu i nie Bedzie taki zazdrosny, ze jeśli będę chciała spotkać się z kumplami czy jechać na imprezę on nie będzie się o to czepiać(ja mu też tego nie broniłam, ponieważ tyle miało się zmienić) …ja miałam zerwać kontakt z Grześkiem (ponieważ były myślał ze go zostawiłam właśnie dla Grześka, mimo ze tak nie było) zrobiłam tak jak chciał…wszystko układało się super, lecz gdy pojechał do sanatorium a ja po miesiącu siedzenia sama postanowiłam jechać na imprezę rozerwać się, zabrałam ze sobą mojego pierwszego chłopaka( jeśli można to nazwać wtedy chodzeniem) i jego siostrę z przyszłym mężem, z ta paczką znam się dłużej niż z tym obecnym chłopakiem… wszystko było ok. dopóki nie wrócił i nie zrobił mi awantury jak ja mogłam sama jechać ( mimo ze pojechałam ze znajomymi) ze go to brzydzi ze laska sama jeździ po dyskotekach bo to ze byłam z nimi to dla niego nic nie znaczy bo on ich nie zna. Ja jednak nie czułam się winna ponieważ miało się coś zmienić, a sam mi na to wcześniej pozwolił.poźniej były pretensje o kolegów cyt.,, co to za koledzy z którymi się całowałas’’, lecz później przestał o nich się czepiać, sprawa ucichła pojechaliśmy na wspólne wakacje było bajecznie gdyby nie jego mama która ciągle do niego wydzwaniała i to mnie drażniło…. Zawsze odbierałam go jak maminsynka, lecz przecież z tym można żyć. Byliśmy razem na weselu u mojej rodziny tam pokazywał znów swoja zazdrość gdy rozmawiałam z przyjacielem mojego kuzyna, który robił tam zdjęcia. Ostatnio odezwał się jakiś koleś który mieszka kilka set km dalej wymieniłam z nim może kilka zdań, a mój to widział bo wszedł na moje konto i znów była awantura.
Coraz częściej zaczęły nachodzić mnie myśli co dalej robić czy może zakończyć czy dalej z nim być, lecz bałam się cokolwiek zrobić bo nie chciałam znów wyjść na ta najgorszą, nie chciałam nikogo ranić, żeby jego rodzice znów mieli do mnie pretensji, szkoda mi jest tych 5 lat spędzonych razem bo wiadomo był gorsze jak i lepsze dni, jednak czuje ze czegoś mi tu w tym związku brakuje, ale trudno mi określić czego. Może to przyzwyczajenie a może brak mi w nim takiego przyjaciela, jakim był na samym początku i gdy zeszliśmy się 2 raz..
wczoraj postanowiliśmy to rozwiązać bo on nie może patrzeć jak ja się męczę, bo ja bałam się cokolwiek zrobić, odezwać że jest mi źle bo według niego przecież wszystko jest ok… kocham go i boje się rozstania ze znów zacznie traktować mnie jak powietrze, ja chce zostać przyjaciółmi i utrzymywać z nim kontakty lecz mu taki układ niezbyt pasuje. Co mam robić pomóżcie?? 2 PORADY prawie nie widuję, bo pracuje w nocy i wgl?. Ja mam 15lat, a on 19. Mogłabym do niego napisać na naszej-klasie gdybym zdobyła odwagę, ale nie wiem czy by coś odpisał, i takie tam. W końcu mogę mu się wydawać małolatą. My się właściwie nie znamy, wieć nie wiem czy by mnie wgl rozpoznał ze zdjęcia.
POZA TYM PRZEDSTAWIE WAM TO TROCHE BARDZIEJ SZCZEGÓŁOWO:
Rok temu zakochałam się w chłopaku starszym o 4 lata ode mnie. Wtedy tylko raz z nim rozmawiałam, ale tak nie bardzo bo był z deka napity, a później przyszli jego koledzy i się zmyłam, bo nigdy sie z nimi nie zadawałam. Po wakacjach moje zauroczenie minęło i nawet nie chciałam o nim myśleć. Jednak w czerwcu tego roku znów coś do niego poczułam. Widzieliśmy się pare razy tak przelotem, ale nie zamieniliśmy ani słowa. Raz jednak obejrzał się za mną, i jak jechałam samochodem popatrzył się na mnie w szybę. Byc może poprostu chciał zobaczyć kto jedzie w środku i tyle, ale może mu się podobam i pamięta o mnie, bo widywaliśmy się wielokrotnie. Nie wiem tylko czy nie myśli o mnie, że jestem dla niego za młoda, ale tylko rok temu byłm taka niedojrzała. Nie wiem jak mu udowodnić, że dorosłam. Odpisujcie proszę ;) Poza tym brakuje mi okazji, żeby conajmniej się do niego uśmiechnąć. 3 PORADY Witam mam jak dla mnie poważny problem ;( . Najlepiej postaram się opowiedzieć wszystko w skrócie .
Mam 18 lat jestem z Dziewczyną (Lat 17) od 7 miesięcy ,zakochałem się w niej na amen ,jak nigdy w żadnej innej .Przez pierwsze 3 miesiące układało nam się bardzo dobrze ,wręcz idealnie , niestety po 3 miesiącach mieliśmy parę lekkich ,ale to banalnych sprzeczek trwających góra 10-15 minut. W 5 miesiąc naszego związku dowiedziałem się ,że ona pisze ze swoim byłym ,zobaczyłem jak piszą ,po treści ich wiadomości wywnioskowałem ,iż dalej jest w nim zakochana , do tego pisali ze sobą znów (przy mnie) normalnie sms-y , uśmiechnięte buźki , buziaczki itd .Ja zerwałem kontakt ze swoją byłą dziewczyną na jej prośbę i ona też miała to zrobić ,czego niestety nie uczyniła :( . Pokłóciła się ze mną , zerwała na 2 tygodnie , powiedziała ,że nie kocha mnie tak jak jego . Po 2 tygodniach wróciła do mnie , powiedziała ,że Kocha mnie na zabój i nie może żyć beze mnie i więcej do niego się nie odezwie , dodatkowo dała mi list ,który jak się okazało pisała wspólnie ze swoim byłym ,wszystkie moje wady , dostosowałem się do tego listu ,dałem jej więcej luzu , swobody ,nie okazywałem już ,aż tak swojej zazdrości. Wczoraj odwiedziłem ją w domu , włączyła komputer i patrze na jej komputerze włączyło się drugie gadu-gadu z innym numerem . Nadeszła po chwili nowa wiadomość ,jak się okazało od jej byłego chłopaka, zajrzałem w archiwum , a tu niespodzianka , okazuje się ,że mnie okłamała i pisała z nim od dawna . Wyczytałem w jej archiwum ,że pisała z nim o mnie ,że po tym jak ze mną zerwała na 2 tygodnie się lekko zmieniłem ,a potem znów byłem taki jak wcześniej . Ja naprawdę się zmieniłem , ustąpywałem jej w każdym kroku , robiła to co chciała. Mój jedyny wymóg był taki ,aby nie utrzymywała kontaktu ze swoim byłym , ponieważ by mnie z nim najpewniej zdradziła o ile jeszcze tego nie zrobiła . Widząc to bardzo się zdenerwowałem , siedziałem jak osłupiały i następnie bez słowa wyszedłem , pytając się kogo bardziej kocha. Ona na to odpowiedziała ,że jak coś jemu zrobię ,to ze mną zrywa . Błagam was o pomoc, bo już w moim dość trudnym życiu nie mam siły jej stracić i nie wiem co teraz zrobić ;( . 2 PORADY Czesc...
Słuchajcie..
Mamy chłopaka X i Y.. Pan X zaczyna zachowywac się dziwnie miło, przyjaźnie w stosunku do mnie. Wyraźnie próbuje mnie poderwac różnymi tanimi żarcikami.. Ja, jako dziewczyna, która nigdy nie miała chłopaka czuje się lekko zmieszana, bardzo chce poczuc bliskosc drugiej osoby, lecz z góry zakładam, że to nie bedzie ten chłopak. I właśnie tutaj zaczyna się głowny problem.. Pan X ma kolege- pana Y. Pan Y wcześniej był traktowany przeze mnie jak powietrze, ale nie że go źle traktowałam, po prostu go nie znałam, więc jakby dla mnie nie istniał. Nagle jednak zaczął mnie przekonywac o tym że pan X bardzo mnie lubi i czemu niby bym miała nie spróbowac, przeciez nie mam nic do stracenia.. Jeszcze wtedy wszystko było normalnie... Ale wiadomo, przez to, że pan Y przekonywał mnie i przekonywał zaczelismy wiecej ze soba rozmawiac. Odryłam, że mamy dużo wspólnych tematów, lubimy te same rzeczy, podobnie reagujemy na różne sytuacje.. I właśnie wtedy zaczęłam chyba coś czuc do pana Y. Pan X po wielu usilnych próbach zaimponowania mi w końcu sobie odpuścił, więc miałam o jeden kłopot mniej. Za to pan Y zaczął mnie intrygowac.. Widziałam jak często na mnie spogląda, a gdy ja spojrzałam szybko odwracał wzrok, czasami zdarzało się, że puścił mi oczko.. Nie wiem, czy to tylko moje uczucie do niego sprawia, że wydaje mi sie ze on równiez cos do mnie czuje czy naprawde tak jest. Ale własnie... Ja jestem bardzo nieśmiała jeśli chodzi o chłopaków.. nigdy jeszcze nie miałam zadnego z powodu tego ze strasznie sie ich wstydze i mam kompleksy, które wcale mi nie pomagaja przełamac sie. Opisze jeszcze zachowanie pana Y zeby bardziej naswietlic sytuacje. A wiec pan Y, kurcze nasuwa mi sie tylko słowo kochany.. Próbuje pocieszyc mnie jak widzi ze cos mi nie wychodzi, pomaga mi, czasami zagaduje zupełnie bez sensu, aż sama nie wiem o co chodzi..Gdy mowi zawsze spoglada mi w oczy i robi to tak, ze az po całym ciele przechodza mi dreszcze. Pierwszy raz w zyciu czuje, że to ten chłopak z którym chciałabym byc. Czasami marze o tym żeby mnie przytulił, zeby poczuc jego bliskosc, zapach.. Ale wiem , że ja nigdy nie odważe się żeby mu powiedziec co do niego czuje.. I tutaj własnie nasuwa sie moje pytanie, co mam zrobic, zeby nie mowiac tego pokazac mu ze bardzo mi na nim zalezy, tylko jakos nie tak bardzo nachalnie, nie chce zeby myslał ze jestem jakaś desperatka, tym bardziej ze nie wiem czy on podziela moje uczucia... 2 PORADY Pomóżcie błagam was . mam problem kocham bardzo pewnego chlopaka
różnie między nami było od dwoch lat jestem nim zainteresowana ale on wtedy był zajęty a teraz rozstał się z dziewczyną i na razie boi sie kolejnych związków....
między nami relacje były rożne .. wczesniej łączyły nas relacje czysto kol.eżenskie w ostatnim czasie troszkę cześciej ze sobą pislaiśmy i spotykaliśmy w weekendy... pewnego razu poprosił mnie ,zebym poszła z nim na wesele zgodziłam się ... ale i tak wkońcu nie poszliśmy bo miał niestety miał jakies prpblemy w rodzinie a teraz ja poprosiłam go ,żeby pszedł ze mną na studniówke najperw powiedział ,że go zaskoczyłam i się zastanowi .... ale ostanio mi powiedzial ,że nie może ze mną p.ójść ale nie wqiem dlaczego...;/ powiedział ,mi ,że nie może i od tamtej pory jakoś dziwnie się zachowuje..;.;/ jest taki obojętny itd... latam za nim już długo staram się jak tylko mogę ... nie potarfię mu powiedzieć w prost ,że batdzo mi na nim zależy itd chociaz pewnie już się powoli zaczął domyślać ... jak go przekonać do Ciebie jak mu udowodnić ,że mi naparawde na nim zależy .. i jak go przekonąc na tą studniówke ... myśle ,że moglibymy się zbliżyć na niej jezeli by ze mną poszedł.. ale jak go do tego namówić.? on mówi ,że na razie nie chce związków itd... ale już troszkę czau minęlo... od jego rozstania z dziewczyną więc chyba mogłby spróbować czegoś nowego... on mówie ,że się nie potrafi jak na razie zaangażować w nwy związek bo pewnie boi się ,że potem znowu będzie cierpiał... ;/ ale mi naprawde na nim bardzo zależ tylko jak mu to teraz pokażać .. tylko błagam nie pisze mi o szczerej rozmowie z nim bo nie zrobie tego poniewaz boje się ... ,że wyjde na głupią..;/ i ,że całkiem sie ode mnie odwróci bo się wystraszy a ni nie piszcie mi o przyjaźni bo to nie o to mi chodzi ja chce,żeby on sam doszedł do wniosku ,że może warto spróbować... jak mam to zrobić błagam pomocy !!!!!!!!!! 2 PORADY Cześć,Mieszkam z chłopakiem od około roku z nim i jego rodzicami (razem jesteśmy ponad 4lata),Zawsze tego chciałam,marzyłam o tym był tym moim wymarzonym .Wszyscy dookoła zawsze byli przeciwko i tak naprawdę do tej pory jestem tą ,,najgorsza,,jednak ja żyłam w przekonaniu że to się zmieni że mnie poznają,polubią jednak tak się nie stało....Jest coraz gorzej i zastanawiam się czemu to tak zabolało ostatnio przecież i tak wiedziałam że nikt mnie tu nie chce.Jestem osobą spokojną,troszkę zamknięta w sobie pracuje,uczę się. Już opisuje o co chodzi.Ten mój jedyny na weselu u swojego brata upił się i kazał mi się wynosić stwierdził że jestem ,,tą najgorszą dodam więcej wiedźmą,,wiele przykrych słów usłyszałam od niego przy całej rodzinie olewał mnie i nie chciał się bawić.Dodam że jest dobrym chłopakiem i nigdy takie sytuacje się nie powtarzały zawsze uważałam że Nasz związek jest najlepszy...Czyżbym się pomyliła???Kocham go bardzo ta cała sytuacja mnie bardzo mocno zabolała nie potrafię nawet tego opisać;((((((((((((((Coś się w Nas zmieniło on jest stanowczy niezgodny a ja nieustępliwa teraz.Jesteśmy zaręczeni w przyszłym roku planujemy ślub a ja zaczynam mnieć wątpliwości...Czasami mam ochotę się wynieść i zostawić wszystko w tyle jednak po chwili zaczynam się zastanawiać czy dam sobie rade przecież go Kocham...Mój świat się powoli wali jak malutki domek z kart co robić w takiej sytuacji???Jak się zachować????Przecież to jest takie trudne...Pomocy! 3 PORADY hmn..jestem beznadziejnie zakochana w pewnym kolesiu..to juz trwa 2 lataa;/ .Otóż 3 lata temu poznałam pewnego kolesia..nie był ideałem lekko przy kości ale z charakteru bił wszytkich facetów na głowe...był miły , kochany, itd hmn ..byłam wtedy dosyć mloda chcialm imprezować, nie byłam nigdy z nikim... zraniłam go..po roku zrozumilam ze on był inny i moge spróbować sie w nim zakochać. napisałm..wszytklo było oki.. kochał mnie nadal..alee...zmienił się, schudnoł , szpanował przed kolegami, momentami mnie to wkurzało ale sie zakochałam!!! przy mnie był taki jak kiedyś.Obiecał że nigdy mnie nie zrani i byłam tego pewna. I oczywiście jak zawsze zepsułam wszytko..mma swój honor i czasmi mnie ponosi, pokłocilismy sie na osttanim spotkaniu chcialam nim wszytko wyjasnic ale byłam za bardzo honorowa i odeszlam poprostu.na nastepny dzień napisał mi że lepiej zebś my sie rozstali tak bedzie lepiej , ze nie zasluguje na mnie, ze tylko by mnie ranił , że jest beznadziejny itd i nadodatek kawalek od siebie mieszkamy.Powiedział że mnie kocha ale dla mnie bedzie lepiej jak sie rozstaniemy bo zasługuje na kogoś lepszego, nie dam mi nawet dojsc do słowa, usunoł z z gg. DWA DNI POZNIJ DOSTAŁAM ESEMESA ŻE MNIE KOCHA ODPISAŁAM MU TO SAMO..JUŻ NIC NIE NAPISAŁ.i tak sie zerwał nasz kontakt... ale prez ten caly czas widzialm jego opisy na gg . wiedzialam ze jeszcze mysli o mnie.Minoł rok..kolejny a ja nadal myślalamm..o nim chialam to jakos naprawić, chociaz sie zaprzyjaznic.. akimlbo co kolwiek dlatego po roku i pod wplywem alkoholu napisałam do niego.. i znowu sie zaczeło..wszytko bylo dobrze pisał że mnie kocha, że teskni i wogole..że byłam dla niego wszystkim i czy kiedykolwiek mu wybacze.po paru dniach coś mu sie odmieniło napisał ze daleko mieszkam. jakies 1,50 godizny od niego.i że lepiej sie zaprzyjaznic, ale jakk!!!! jak ja go kochamm!!! hmnn... po jakis 2 miesiącach zobaczyłam że zwiazał sie z jakś dziewczyna na facebooku zmienił status na związek.. załamałam się..nadodatek ta dziewczyna ma 16 blatt gówniaraa;/ może chciał zapomnieć i dlatego...jak z nim pisałam..spotykalam sie z jednym gosciem..probowalam ..sie odkochac nicc;/ myślalam tylko o nim..dlatego zerwałam z tamtymm..;/ nie wiem co robićć!!!!! powinnam zapomnieć wiemm..ale wiem tez jkabym sie spotkała z nim a nie przez gg gadała..było by inaczej wtedy przynajmiej mogla bym mu pokazac jak bardzo mi zalezy;/ !!! doradzciee!!! 2 PORADY Witam
Mam dość skomplikowaną sytuację. Poznałem dziewczynę mojego bliskiego kuzyna.
Są ze sobą ponad rok. Zaprzyjaźniliśmy się ze sobą w bardzo szybkim tempie. W ciągu tygodnia dowiedzieliśmy się o sobie prawie wszystkiego co najważniejsze, rzeczy których nikt o nas nie wie. Na początku nie myślałem, że sytuacja się tak potoczy. Po niedługim czasie wyznaliśmy sobie miłość.
Ona mieszka jakieś 30 km ode mnie i gdy w czasie wakacji przyjechałem na działkę do tego własnie kuzyna umówiliśmy się na spotkanie po prostu, żeby pogadać. I wtedy wszystko się zaczęło.
Na początku było niewinnie, przytulaliśmy się i to wszystko. Na drugi dzień był pierwszy pocałunek. Gdy byliśmy sami, było tak dobrze i oboje byliśmy szczęśliwi. Niestety gdy widziałem jak mój kuzyn ją dotyka wszystko we mnie wrzało, robiłem się smutny markotny co do mnie jest nie podobne.
Wszystko było by może i dobrze gdyby nie to, że niecały tydzień później zbliżyliśmy się prawie ostatecznie do siebie, o mały włos doszło by do stosunku. Jednak opanowaliśmy się w ostatniej chwili, bo nie chcieliśmy żeby ktoś nas przyłapał. Szybko się ubraliśmy i udawaliśmy, że wszystko jest ok.
To przeważyło szalę i zacząłem naciskać, żeby dokonała wyboru. Mówiła, że chce ze mną być i chciała, ale potem powiedziała, że musiała wrócić do realnego świata i wybrała kuzyna.
To był dla mnie straszny cios. Tak strasznie ją kocham, tyle się wydarzyło w ciągu miesiąca.
Pytałem się dlaczego tak wybrała. Powiedziała, że kocha bardziej obecnego chłopaka, ale ja wiem też, że boi się reakcji rodziny gdyby wybrała mnie. Mówiłem jej, że pomogę i przejdziemy przez to razem, że jestem w stanie poświecić zdanie na mój temat rodziny, ale ona nie chce.
Niestety musiałem wrócić do domu i znowu jesteśmy daleko od siebie, choć nadal utrzymujemy bliski kontakt. Piszemy całe dnie i dzwonimy do siebie. Nadal się kochamy ale to mi nie wystarcza.
Cały czas myślę o niej, od poranku do późnej nocy. Śni mi się codziennie. Nie mogę się pozbierać po tym wszystkim i mówię jej żeby była ze mną. Gdy pisze, że się spotyka z kuzynem od razu łapię doła.
To nie jest jakieś zauroczenie. Kocham ją na zabój i przy niej poznałem czym jest prawdziwe szczęście. Jeszcze nigdy się nie czułem tak jak przy niej.
Ona choć też mnie mocno kocha, lecz po tym wszystkim chce wrócić do przyjaźni, a ja nie potrafię bo chcę ponad wszystko być z nią.
Nie wiem co robić, pomóżcie. 3 PORADY Opiszę na początek cała sytuację w skrócie, chodź wiem że mało kto ją zrozumie bo jest troche zagmatwana. A więc....
byłaz z facetem, ale niestety pojawiła się dziewczyna która mnie nienawidzi i robiła wszytko abym nie była szczęśliwa...no to niewiadomo skąd zdobyła numer do mojego faceta i wypisywała do niego sms i do mnie... on chciał wyjaśnień, ja nie wiedziałam o co chodzi i tak doszło że się roztaliśmy...po roztaniu było coraz gorzej... miałam włamania na konta i z nich były wypisywane wiadomości do jego rodziny... pojawiały się zdjęcia jego i moje na stronach www... najgorsze w tym wszytkim jest to, że ja tłumacząc się zwaliłam winę na siebie... On mnie NIENAWIDZI, a ja go nadal kocham mimo, że upłynęło 1,5 roku....ma kogoś od ponad 6 miesięcy... wiem, że nadal coś do mnie czuje, ale sam siebie oszukuje i emocje nim kieruja... byłam jego pierwszą prawdziwą miłością...
kocham go nadal, często mi się śni, myślę o nim, nie potrafię sie w nikim zakochać chodź nie szukam miłości na siłę...dużo osob mi mówi, że jestem niedostępna dla innych facetów..
co ja mam mu napisać aby mi uwierzył....jak go przeprosić i dać do zrozumienia że coś nadal między nami jest... 2 PORADY Miesiąc temu poznałam pewnego chłopka,odnalazł mnie na fb, przyjechał do mnie,zaczął mnie zapraszać na imprezy do swoich kolegów(i moją koleżankę bo zaczęła kręcić z jego kumplem),oddzywał się, flirtowaliśmy.Po imprezie tydz temu stal sie jakis dzwny nie oddzywal sie pierwszy do mnie,(ale bylam dla niego niemila na tej imprezie ignorowalam go) ale widzielismy sie znowu wczoraj, bylo milo.Tylko ja mialam zly humor zaczelam mu narzekac i miec pretensje o to milczenie, grzebalam w jego tel co go bardzo wkurzylo powiedzial ze sie krotko znamy i nie ufam mu i nie szanuje go, (zobaczylam ze pisze jeszcze z jakąś laską flirtuje tez z nią) ale udalam ze tego nie widzialm, przeprosilam go bardzo za to, pozniej zadzwonilam mowil ze ok, ale ze to jest dla niego dziwne i chamskie. Wiem ze zle zrobilam, napisalam mu esa z przeprosinami niby pisze ze mna normalnie, ale nie wiem czy zechce sie ze mna jeszcze spotkac i nie wiem czy jest sens naciskac i co mam zrobic zeby zaczal interesowac sie tylko mna i nie pisal z innymi... zapytalam czy do mnie wpadnie napisal ze nie ma plaiwa, wiem ze maja dzisiaj impreze i nie zaprosil mnie... nie wiem co robic, podoba mi się ale czy on liczy na coś wiecej? co teraz powinnam zrobic? 2 PORADY Poznałam ostatnio pewnego chłopaka ,który od razu mi się spodobał,jestem pewna ,że się zauroczyłam cały czas o nim myślę i dzięki temu mam jedno zmartwienie i jeden problem. Mianowicie moja dobra koleżanka sie w nim zauroczyla i ja tez,ona wie ,że on mi się podoba ale od razu dała mi powiedziała ,że jej na nim zależy. Więc nie wiem co mam robić chciałabym z nim się lepiej poznać i moze byc cos z tego wyszło poniewaz ona nawet nie chce do niego zagadac poniewaz sie wstydzi,a mi rowniez bardzo zalezy,nie wiem jak jej to wytlumaczyc. Ale nie wiem jak do niego zagadać ,co napisać jak doprowadzic do spotkania ,co robic zeby mu sie spodobala i zeby mnie polubil a z czasem cos do mnie poczul. proszę o rady (ps mamy 15 lat a on 16) 1 PORADA Mam partnera, z którym mam 2 dzieci i jest ode mnie młodszy o 7 lat. Jesteśmy ze sobą 12 lat. Od ponad pól roku ma w swoim mieszkaniu tzw. lokatorkę (wcześnie wynajmował mieszkanie innym). Jest ona o 22 lata młodsza od niego. Panienka ma dziecko z innym facetem. "Mój" partner wcześniej był żonaty i żona go zostawiła. Twierdzi, że nadal mnie kocha, że nie wyobraża sobie tego żeby mógł nas stracić, chce kontaktu z dziećmi i ze mną, że każdemu facetowi powyrywa nogi jeżeli zbliży się do mnie. Dzieli czas na 2 kobiety i swoje dzieci (3 dni z nami, 5 dni z panienką). Opowiada, że chce ze mną trzymać sztamę, jednak mówi o niej, boi się o nią, że z miłości do niego ona sobie coś zrobi, wychwala jej młodość. Proszę poradźcie co mam zrobić, jestem bliska załamania? 3 PORADY Otoz jestem zakochany ok 10 lat w kobiecie,jak dostawalem kosza potrafilem sie na nia pogniewac,to ona zawsze sie do mnie pierwsza odzywala,teraz na urodziny jak zawsze dostaje odemnie kwiaty,dalej mowi mi ze jestem dla niej tylko kolega,zawsze po czyms takim mam zamiar sie nie odzywac do niej i w koncu o niej zapomniec,tak i tym razem ale za kilka dni po tym napisala czy kilka dni moze sie u mnie zatrzymac,wie ze mnie to boli widzenie jej,oczywiscie nie odmowilem jej,czuje sie okropnie mimo ze bardzo ja kocham mam tego dosc,i czekanie,zastanawiam sie czy to jest zdrowe,wiem ze milosc jest cierpliwa ale ile mam czekac jeszcze i ci mam zrobic aby mnie pokochala.PZ 1 PORADA Jakiś miesiąc temu poznałam wspaniałego chłopaka,podczas imprezy ze znajomymi. Później jakoś spotykaliśmy się taką mniejszą grupką,a mianowicie ja,on,jego znajomy i moja znajoma. Ja mam 17 lat,on 24 jest między nami spora różnica wieku,ale mi to nie przeszkadza. Od dwóch tygodni ciągle ze sobą piszemy i spotkaliśmy się sam na sam dwa razy,raz przyjechał do mnie to siedzieliśmy razem w samochodzie bardzo dobrze nam się rozmawiało,a drugim pojechaliśmy nad jeziora i spędziliśmy cały dzień razem. Nasze relacje są bardziej koleżeńskie,ale myślę że mam szansę na coś więcej,tylko że ten chłopak nie lubi pośpieszać takich spraw i jest bardzo ostrożny,nie ukrywam że trochę mi to przeszkadza. Nie wiem czy angażować się bardziej w tą znajomość,czy dać sobie spokój,a wy co o tym myślicie? 4 PORADY Witam! jestem ze swoim partnerem od trzech lat, znamy się siedem. Zawsze byliśmy przyjaciółmi, możemy o wszystkim porozmawiać. Mój chłopak jest szalenie towarzyski - ma wiele znajomych, ja znacznie mniej - tylko grupkę najlepszych przyjaciół. Jednak od roku rozmawiamy o pewnym problemie i niestety żadnych konkretnych rozwiązań nie mamy. Mój chłopak ma dużo koleżanek, spotyka się z nimi regularnie, sam na sam, poznaje też nowe dziewczyny - chodzą do kina, do restauracji itd. Z jednej strony wiem że mnie nie zdradza, spotkania są o charakterze stricte koleżeńskim... Kiedy myślę o tym na spokojnie chcę żebyśmy mieli wolność i satysfakcjonujące życie towarzyskie. Od ponad roku jednak, bardzo mnie to złości i smuci. Nie akceptuję tego że spotyka się z innymi kobietami, skoro jest w związku. Próbowałam zaciskać zęby i nic nie mówić, ale w którymś momencie wybucham. Nie chcę być zaborczym tyranem, ale nie czuję się szczęśliwa, ani kochana, gdy mój partner widuje się z innymi. Ostatnio zaproponowałam, że będę chodzić z nim na takie spotkania, to nie będę się czuła jak piąte koło u wozu i będę mniej zazdrosna. Nie był zadowolony, twierdząc ze nie byłoby swobodnie, że niektórych koleżanek nie polubiłabym, albo on w końcu miałby tego dość. Boję się że w końcu się rozstaniemy, bo zbyt się różnimy, jednak nie chcemy rezygnować z tej relacji. Co powinniśmy zrobić, abyśmy oboje mogli być szczęśliwi? 3 PORADY Mam 26 lat, 3 dzieci i moje życie to ciągłe problemy.. Po pierwsze wcale nie mogę dogadać się z moim chłopakiem, planowaliśmy ślub, mieliśmy już ustalona datę- 10 września 2011. Jednak wszystkie plany legły w gruzach, jest on zazdrosny o mojego przyjaciela. Prawda jest taka że przyjaciel mnie lepiej rozumie od niego. Pociesza kiedy jest mi smutno, wspiera kiedy maluchy są chore itd., po prostu anioł nie człowiek.. Pawła poznałam 5 lat temu na studiach, oboje wtedy mieszkaliśmy w Poznaniu i układało nam się na naprawdę dobrze, było cudownie- wyjazdy nad morze, wspólne spacery, nasze pierwsze wspólne mieszkanie Jakoś pod koniec 2008 roku powiedziałam mu że jestem w ciąży, cieszył się, troszczył się o mnie, był cały czas przy mnie. Jednak w lutym wpadłam w depresję, byłam kompletnie do niczego, wszyscy próbowali mnie pocieszać jednak bez skutku, oczywiście leczyłam się ale wiele to nie pomagało. Dopiero gdy w lipcu 2009 urodziłam córeczkę to znowu odzyskałam chęć do życia, mała dawała tyle radości. Paweł tez oczywiście cieszył się, byliśmy wspaniałą rodziną, do czasu.. Do grudnia 2010, kiedy to coraz częściej musiałam wyjeżdżać do taty do Warszawy( są z mamą po rozwodzie), Pawłowi się to nie podobało, po kilku takich wyjazdach zostawił mnie i Zuzie. Dopiero jak w marcu 2010, Zuzia zachorowała to przepraszał za wszystko, mówił, że przerosło go to wszystko, żebyśmy zaczęli wszystko od nowa. Dałam mu szansę ze względu na Zuzie. On chciał mieć jeszcze jedno dziecko, zgodziłam się, znowu było wszystko ok. Aha, zapomniałam dodać, że przyjaciela poznałam jakieś 2 miesiące po urodzeniu Zuzi. Po jakimś czasie zaszłam w ciąże, sprzedaliśmy mieszkanie w Poznaniu, wzieliśmy kredyt, pomogli nam rodzice i kupiliśmy domek pod Warszawą, aby być bliżej taty. Gdy dowiedzieliśmy się, że pod sercem noszę 2 dzieci to zarówno byliśmy szczęśliwi i przerażeni czy damy rade, fizycznie, psychicznie i finansowo. Na dodatek w ciąży źle się czułam, prawie cały czas byłam w szpitalu. Paweł cały czas musiał zajmować się Zuzią, widziałam że chwilami nie było mu to na rękę, ale nigdy nic nie powiedział. Zaczęliśmy się kłócić o pieniądze, co za ile kupować dla bliźniaków. On był zdania aby kupić trochę droższe ale lepsze, ładniejsze, ja byłam innego zdania wolałam zaoszczędzić te kilkanaście złotych i potem w zamian za to kupić coś innego, bo jakie znaczenie ma dla małych dzieci czy będą miały wózek za 900 zł czy za 1250 zł, który różnił się kolorem, i kształtem… Tak też było w kwestii innych sprawach.. Lekarze znaleźli przyczynę mego złego samopoczucia, okazało się że mam nowotwór!! Załamałam się, lekarze nie dawali szans że z dziećmi będzie ok., jedni mówili że maluch urodzą się martwe, inni że będą chore.. Wyobraźcie sobie co musi czuć wtedy matka… Urodziłam w listopadzie 2010, pod koniec 7 miesiąca, dzieci urodziły się chore, mówili ze to cud ze przeżyły. Nieprzespane noce, płacz depresja…. Po 3 miesiącach Amelka i Kubuś byli już w domu z nami, jednak ciągle chorowali, ja musiałam chodzić po lekarzach również z sobą, w tym czasie oddaliliśmy się jakoś z Pawłem, przyjaciel mnie pocieszał… Gdy maluchy już trochę przestały chorować Paweł stwierdził ze jest zazdrosny o Mariusza, mojego przyjaciela… Porozmawialiśmy, było ok., ale on teraz znowu jest zazdrosny, a ja usłyszałam od onkologa że nie wiele czasu mi pozostało. Chcę wziąć ten ślub jak najszybciej aby Paweł nie miał problemów po mojej śmierci z opieką nad dziećmi, z mieszkaniem itd… Jest naprawdę ciężko. Nawet największemu wrogowi nie życzę tego co przeszłam. Pzdr, Maja.
PISZCIE RÓWNIEŻ NA GG: 28693966 1 PORADA problem mam taki, że podoba mi się młodszy chłopak. Mam 15 lat, czyli jestem w 2. gim, a on chodzi do pierwszej. Jakiś czas temu byliśmy razem na trzydniowej wycieczce i tak jakoś się nim zainteresowałam. Często razem ze swoim kolegą przychodził do mojego pokoju ( który miałam wraz z przyjaciółkami). No i tak sobie gadaliśmy, z jego kolegą też. Jedna z koleżanek stwierdziła też, że ciągle się na mnie patrzy, ale ja jakoś tego nie zauważyłam... :P Jednak po powrocie do szkoły, przestał się odzywać. Jego kolega zawsze mówi mi "Cześć" i czasami gadamy na korytarzu, ale on nigdy do nas nie podchodzi. Wracając jeszcze do jego charakteru, jest całkiem dojrzały, jak na swój wiek. Zachowuje się lepiej od niektórych moich rówieśników. xD A teraz pytania : Powinnam do niego jakoś zagadać? Tylko się wstydzę, bo on może być totalnie mną niezainteresowany... Czy to normalne, że podoba mi się młodszy chłopak? Nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło... Zawsze zachwycałam się tymi starszymi. A może powinnam o nim zapomnieć? Bardzo proszę o jakąś radę. Z góry dziękuję. pozdrawiam =) 2 PORADY Kręcę z dwoma chłopakami i nie wiem którego wybrać. Są oni od siebie o 180 stopni inni. Z jednym spotykam się ostatnio prawie dzień w dzień, przyjeżdża do mnie i w ogóle, z drugim natomiast nie za bardzo, tylko jeśli jadę do mojej przyjaciółki a jego kuzynki. Pierwszy miał już dziewczyny, poznałam go jak chodzil z jedną ale i tak do mnie zaczął zarywać ale kontakt się urwał miedzy nami, on z tamtą zerwał i od tego czasu około pół roku piszemy ze sobą i spotykamy się najczęściej na imprezach ale ostatnimi czasy zaczęliśmy u mnie w domu, gdy byliśmy sami bardzo zbliżyliśmy się od siebie, były pieszczoty, pocałunki. Moja przyjaciółka nie przepada za nim, ponieważ mówi, że jest cwaniakiem i kobieciarzem. Kiedyś dopóki nie kręciliśmy tak bardziej owszem całował się co imprezę z inna, ja mu się nie dałam nigdy pocałować jako jedyna ale teraz już przestał całować się z innymi na imprezie jest zawsze cały czas przy mnie, cwaniaczkiem tez jest ale tylko przy kumplach bo przy mnie jest całkowicie inny, miły, uprzejmy, czuły... Natomiast drugi chłopak, kuzyn mojej przyjaciółki jest nieśmiały co do uczuć, nie miał nigdy dziewczyny, zawsze mówił, ze on dziewczyny nie chce mieć, bo mu tylko będzie marudzić, mówi tak cały czas lecz od czasu kiedy mnie poznał wszyscy mówią, że się zmienił i ze widać ze ma coś do mnie, wracając ostatnio do domu trzymaliśmy się za rękę i w ogóle i wszyscy mówią, ze on ma coś do mnie. On jest spokojny w porównaniu do tego pierwszego, ten drugi gdzie chce to mnie zawiezie, bo ma juz prawko ona ma 20 lat a ten pierwszy 18 teraz będzie miał ja natomiast będę miała niedługo 16. Nie wiem czy ten drugi nie jest za spokojny jak dla mnie, bo mówią, ze on taki spokojny a ja taka szalona. Proszę pomóżcie 2 PORADY Chodzi o niego. To jest strasznie dziwne uczucie. On jest jedyną osobą, która doprowadza mnie do takiego stanu. Nie jesteśmy razem, czasem ze sobą piszemy. Niestety nigdy nam się nie udało. I chyba nie uda. Ale jest człowiekiem , z którym mam piękne wspomnienia. Kiedy on się nie odzywa ja czuję się źle. Brakuje mi jego. Np. podczas ostatniego meczu, oglądałam go sama i cały czas przychodził mi do głowy on, kiedy to w wakacje było między nami tak cuuudnie. pisaliśmy wtedy właśnie o meczu, a teraz zwyczajnie mi jego brakowało. Brakowało mi smsa od niego. Czułam się źle. Właściwie, wiem, że nie ma dla nas już szans, ciągle sobie to wmawiam, czasem nie chcę żeby do mnie pisał i przypominał mi o sobie-bo zawsze to kończyło się źle, dla mnie, smutno.
Ale kiedy już napisał, czułam jak rozpiera mnie radość, wszystko dookoła było mniej ważne, a świat stawał się troszkę bardziej kolorowy. Wtedy można powiedziać , że dopełniał mnie. Teraz np. czekam na smsa od niego, wiem że mogę się nie doczekać, chociaż obiecał, że napisze. Niestety najgorsze w tym wszystkim jest to, że chyba nigdy nam nie wyjdzie, nie wiem dlaczego tak jest. Ta cała sytuacja jest jakaś chora, bo wiem że nie traktuje mnie jak żadną przyjaciółkę pisząc ze mną. Ma na mnie dziwny wpływ. Jak najbardziej pozytywny :)
Jak mogę opisać uczucie do niego? To jest zakochanie? Miłość? 2 PORADY Cześć!
Mam poważny problem.Kiedyś zakochałem się w dziewczynie i nadal ją kocham,ale jest kilka problemów.Kiedyś postanowiłem z nią popisać na Facebooku,zapomniałem dodać że się w ogóle nie znamy,poprosiłem o spotkanie,ponieważ kiedyś jeszcze pisałem jej listy miłosne i myślałem że je dostała,ale myliłem się.Odpisała mi że ,,kim ja jestem,to chyba pomyłka i ,,czy ja cię kiedykolwiek widziałam".Odpisałem że znamy się z widzenia,ale potem napisałem jej że ją kocham mimo tego iż się nie znamy.Popisaliśmy trochę jeszcze przez godzinę czy się spotka ze mną ona napisała że nie ma czasu.że mnie nie zna itp.Od tego czasu pisałem jej prawie codziennie wiadomości z przeprosinami,ona tylko odpisała po pewnym czasie że odpisuje tyle że nie wie co itp.Zaproponowałem jej nawet w ramach przeprosin wyjście do kina,ale ona nie wie i narazie odpoczywa od ludzi.Wstydzę się do niej zagadać ponieważ po pierwsze boję się tego żeby od razu nie dostać w mordę, a po drugie zazwyczaj chodzi z koleżankami i wstydzę się trochę ich żeby nie wygadały:),miałem wprawdzie kilka okazji ale wszystkie zepsułem,przechodziliśmy koło siebie a ja nic.Co mam zrobić za dwa dni ma urodziny,chce jeszcze do tego czasu z nią porozmawiać:):):) 4 PORADY jestem od roku i 3 miesięcy z pewnych chłopakiem. Odkąd się zobaczyliśmy, zakochalismy się w sobie bez pamięci. Zawsze bylismy nierozłączni... On jest rozsądny, z dobrej rodziny, uczuciowy nawet za bardzo, z duuuuużym poczuciem humoru, ma 18 lat... ja mam 19 i jestem wyrozumiała, opiekuńcza, nie kłamie i właśnie najbardziej co cenie między ludźmi jest szczerość a szczególnie w związkach... Lecz w jednym jest problem, nie umiem kontrolować swoich uczuć. Jak się nieraz kłócimy to w pewnym momencie nie mam siły i odchodze a on tego nie znosi, albo jak coś się między nami takiego dzieje to ja chcę zawsze się usunąć i go zostawiam ale nigdy w twarz lecz przez smsy bo nie miałabym sił patrzeć w jego oczy. wiem że to jest przykre, bo ja nie chciałabym być tak traktowana ale ja prubuje to zmienić a szczególnie po ostatnim razie:(... po ostatnim razie jak się pokłociliśmy nie rozmawialiśmy ze sobą przez 2 dni potem go zaprosiłam, pogodziliśmy się i kochaliśmy, on mówił że mnie kocha i już nigdy nie zostawi i wydawało się szczere... Wieczorem kiedy wyszliśmy razem zostawił mnie i powiedział że juz nie czuje tego co kiedyś... Że jak go wtedy zostawiłam to się przestraszył i po prostu nie daje rady... Ale żeśmy porozmawiali i było wszystko ok... Na drugi dzień już znowu było wszystko inaczej... Nie dawałam rady patrzeć jak był nieobecny a szczególnie że nie widziałam jak mnie kocha, zostaliśmy przyjaciółmi... Po tygodniu poprosił mnie o spotkanie i poprosił żebyśmy byli razem, ja się zgodziłam i tym razem było szczere... spotykamy się już od 5 dni powiedział mi że jak się zostawiliśmy to smsował z inną ale to tylko przyjaciółka i nawet nie jest piękna bo sprawdzałam na facebooku:D ja jestem z nim szczęsliwa i on chyba też ale coś jednak się zmieniła, i to jest właśnie ten powód dla którego pisze pomóżcie mi nie mam się do kogo zwrócic... Zawsze dużo rozmawialiśmy zawsze chcieliśmy być blisko siebie lecz teraz jest inaczej... mało co piszemy, dzwonimy, a jak się widzimy jest całkiem inaczej... rozmawiamy o codzienności... nie jest już tak spontanicznie jak bylo... mówi że mnie kocha i mysle że tak jest ale ja nie wiem co się dzieje może to ja jestem za bardzo zestresowana albo za bardzo się boje albo naprawde coś jest nie tak... prosze... co mam robić... jak mam ratować to co trace:(?? 5 PORAD Miałam chłopaka. cudowny, romantyczny. Na początku wydawało się wszystko wspaniałe, lecz z czasem zdałam sobie sprawę, że nie ma tego czegoś. Postanowiłam z nim porozmawiać, lecz nie wspomniałam, że nie chcę z nim być. On sam z tego wyszedł. Lecz powiedział, że będzie czekać. Od tamtej pory stał się dla mnie wredny, arogancki. Zupełnie inny człowiek. Zaczął mnie unikać, udawał wręcz, że nie zna. I nagle po 3 tyg. on już ma nową, a obiecał, że nie wejdzie w nowy związek szybko. Tylko on zamiast zapomnieć o tym co było przez to, że ma nową dziewczynę, zachowuje się jeszcze gorzej. Mam potrzebę z nim porozmawiać. Przeprosić, lecz bez żadnych zobowiązań, po prostu, żeby wiedział, lecz on nagle nie ma czasu się spotkać. Wręcz perfidnie ucieka i nie wiem dlaczego. Przecież skoro ma kogoś nowego, powienien zamknąć tamten rozdział i woddalić od siebie urazę ode mnie, a on? Odkąd z nią jest zachowuje się jeszcze gorzej. Nie wiem o co mu chodzi, nie umiem sobie z tą sytuacją poradzić. Chcę, żeby było chociaż normalnie. Żałuję, że nie umiałam walczyć, ale już za późno. Chcę się jedynie dowiedzieć dlaczego jest taki w stosunku do mnie. dlaczego... 2 PORADY Jesteśmy przyjaciółmi już od 3 lat. Chodziliśmy razem do 3 klasy gimnazjum, później bliżej się bliżej poznaliśmy bo razem chodziliśmy do kościoła na bierzmowanie, mieszka 2 bloki ode mnie. Od niedawna jestem w niej zakochany... Prawie codziennie jesteśmy na dworze na "spacerkach", zawsze wybieramy tą samą trasę wokoło osiedla, rozmawiamy, śmiejemy się itd. Często to ja ją rozśmieszam, zawsze jestem kulturalny, nigdy nie bluzgam nie pluje, jestem jakby inna osobą przy niej.
Jestem dla niej jedyna bliska osobą z którą może pogadać (ma słabe kontakty z rodziną wszystko przez jej matkę ale to nieważne) Ostatnio czytałem Skrzynkę Odbiorczą w swoim telefonie i czytałem smsy od niej z przed Kilku miesięcy... Gdzie dużo zadawała pytań jak się czuję, co robiłem, pisała praktycznie codziennie, tak samo jak ja do niej. Ale teraz to się jakby zmieniło, jest zajęta uczeniem się języków do zawodu, który chce wykonywać w przyszłości.
Niecały miesiąc temu wpadła na pomysł aby zostać Stewardessą i że za 2 lata kiedy skończy szkolę zamierza wyjechać do pracy zagranice i zamieszkać w Hiszpanii.
Co powinienem zrobić? Słyszałem, że najlepszym wyjściem do zapoczątkowania związku jest przyjaźń, lecz w tym wypadku jest chyba inaczej prawda?
Proszę o szczere wypowiedzi od ludzi którzy mają na ten temat pojęcie :D 4 PORADY Witam. Zacznę od początku. Mam 20 lat a moja dziewczyna 21, jesteśmy razem od pół roku. Bardzo ją kocham i czułem się bardzo szczęśliwy w związku, ale do czasu. Od jakiś trzech tygodni moja dziewczyna nie ma dla mnie wogle czasu. Wynika to z tego, że zaczęła nam się sesja na studiach i ona non-stop musi się uczyć. Wszystko by było w porządku, ale nawet gdy się już spotkamy w tygodniu to ona i tak ma dla mnie tylko godzinę czasu bo musi wracać na swój ulubiony serial do domu. Jestem wszystko w stanie zrozumieć, nauka, sesja itp. Ale to, że ona chce wracać do domu bo grają film w telewizji to już mnie trochę porusza. Ostatnio byliśmy razem w kinie, ale ja czułem się tak jakbyśmy tam poszli tylko po to aby coś "odbębnić" po skończonym seansie oczywiście musiała wracać do domu bo musiała się uczyć. Szczerze powiedziawszy siedziałem chyba pół godziny na ławce bo naprawdę chciało mi się już płakać. Od tego czasu staram się ją zaprosić do mnie domu chociaż na tą godzinkę lub dwie, oczywiście odpowiedź jest jasna. Czuję się podle, od tych trzech tygodni targają mną takie emocje, że ledwo jestem zdolny w miejscu wysiedzieć. Brakuje mi takiego zwykłego romantyzmu w naszym związku. Czasami jak się postaram to piszę do niej takie długie wiadomości, w stylu "bardzo Cię kocham mój kotku" itp. W odpowiedzi dostaję coś w stylu "Idziesz już spać". Dokładnie zero uczuć.Nie chcę aby ona do mnie pisała non-stop, kocham Cię mój skarbeczku itp. Bo to bez sensu, ale raz na jakiś czas to by nie zaszkodziło gdyby coś miłego do mnie napisała. Ostatnio jak byliśmy na spacerze (oczywiście krótkim) nawet nie mogłem jej do domu odprowadzić bo ona chciała się przejść po sklepach. Oczywiście ja nie moglem z nią iść nie wiedzieć czemu. Nie wiem co zrobić aby zrozumiała jak bardzo ją kocham, jakim wielkim uczuciem ją darze. Jest to moja pierwsza dziewczyna której mogę powiedzieć prosto w twarz KOCHAM CIĘ i wiem, że nie oszukuję jej ani siebie. Jeszcze z nią o tym nie rozmawiałem. Nie wiem jak się zabrać za rozmowę aby nie poczuła się tym urażona, że mam do niej same pretensje. Ale wiem, że jak nic z tym nie zrobię to nic się nie zmieni. Proszę o poradę. Z góry dziękuję i przepraszam za tak rozbudowany post :) 4 PORADY Z M. pracuję już od kilku miesięcy. Jest to jedyny facet, przed którym nie czuję żadnej krępacji i jestem naturalna. Przy nim pokonuję swoją nieśmiałość. Bardzo lubię jego obecność i zawsze szukam go wzrokiem, przechodząc obok jego stanowiska pracy. Dziś dowiedziałam się od koleżanki z pracy, że rozmawiając z nim zeszli na mój temat. Powiedział, że nigdy nie spotkał kobiety, która imponowałaby my tak jak ja. Znam ją na tyle dobrze, że wiem, iż nie jest to kłamstwo. Często mówi, że mnie podziwia, ponieważ mam dużo obowiązków na swej małej głowie. Zawsze służy mi pomocą, dobrym słowem… Uzmysłowiłam sobie, że chyba się w nim zakochałam. Należę do tych dziewczyn, które boją się wykonać pierwszy krok i wiem, że ja pierwsza nie wyciągnę go na piwo/kawę. Wolę zamęczać się wyobrażeniami o tym jak by to było gdybyśmy byli razem, niż być odrzucona. Staram się, by dostrzegł zainteresowanie z mojej strony i wykonał pierwszy krok. W końcu to on jest facetem! Czuję jednak, że z jego strony to tylko i wyłącznie zwykła sympatia, ponieważ nie uważam go za osobę nieśmiałą. Jestem cierpliwa i mogę dłuuuuuugo czekać zanim w końcu mnie zauważy… Wiem jednak, że za 2 tygodnie odchodzi z pracy. A jeśli to „ten jedyny”? CO ROBIĆ??? 1 PORADA Szaleńczo podoba mi sie pewien facet. Jest dosłownie idealny. Przystojny, inteligentny, oczytany, z pasją, bardzo charyzmatyczny... Lubię takich ludzi jak on. Jest bardzo podobny do mnie pod różnymi względami. Również pod tym, że w towarzystwie zawsze jest w centrum uwagi, potrafi rozkręcić wszystkich, ale... niestety jeżeli chodzi o płeć przeciwną- klapa. Identycznie jak ja, ma odwagę jedynie po alkoholu. Na trzeźwo są jedynie przelotne, ukryte spojrzenia. Widzę to, bo sama się na niego gapię. Jedynie jak wypijemy mamy odwagę ze sobą porozmawiać, przytulić się, kiedyś się nawet całowaliśmy, choć wzbraniałam się jak mogłam (nie chciałam całować się z nim po pijaku, ale uległam). Widzimy się raz w tygodniu na imprezach, które on prowadzi w pewnym małym klubie. Nie mamy nawet jak pogadać, bo zawsze w okół niego jest pełno ludzi, w okół mnie również... Wysyłamy tylko do siebie spojrzenia nieśmiałe stojąc z w grupie ludzi.
Nie mogę tego dłużej znieść. Na pewno mu się podobam, ale nie wiem co zrobić, by go w końcu mieć przy sobie! 1 PORADA historie opowiem w skrócie jest długa. zaczełam spotykać sie, ze swoim dawnym kolegą, odnowił nam się kontakt. nasze relacje być typowo mesko-damskie. spotykliśmy się tak przez jakiś czas a pozniej intensywnosc pisania, spotkań itp z jego strony byla coraz mniejsza (tłumaczył się tym, ze w tym okresie ma wybitnie duzo pracy).oczywiście mimo tego, ze bylo to coś luźnego zabolało mnie to. po kilku miesiacach odezwał się tak jakby nigdy nic. tzn przeprosił glupio się tłumacząc przeprowadzilismy powarzną rozmowę dot. tego, ze nawet jesli nie jestesmy para w jakichkolwiek ukladach obowiazuja zasady. Ja udajac twarda powiedziałam, ze mi nie zależało i wyszlo z mojej strony to, ze spotykamy sie głównie dla seksu. najgorsze jednak, ze zaczyna mi zależeć i nie wiem co mam zrobić. Wydaje mi się, że on nie chciałby nic zmieniac, chociaz z 2 strony zachowuje się jakby mu zależało. nie wiem co mam robic. mam nadzieje, ze chociaż mniej wiecej wyjasnilam sytuacje.. jest to nieco zagmatwane. 7 PORAD Poznałem pewną dziewczynę, jest piękna, zjawiskowa. Poznaliśmy się na imprezie u kolegi, była taka domówka. Zagadałem do niej, oboje byliśmy trzeźwi, dałem dobrą bajere, myślałem, że ona jest już moja, chciała, żebym ją pocałował, ale gdy ją całowałem to mnie odepchnęła i powiedziała, że jestem idiotą i chamem i wybiegła. O co jej chodziło ?! 4 PORADY W październiku wprowadziła się nowa współlokatorka. Zamieszkała w jednym pokoju ze swoją koleżanka, która wprowadziła się już na początku wakacji. Mieszka jeszcze z nami jedna dziewczyna, starsza o kilka lat.
Jakoś tak się złożyło że lepszy kontakt chwyciłem z rówieśniczkami z za ściany. Dlatego też sporą część wolnego czasu spędzałem właśnie u nich. Około 2 tygodni temu, prawie wylądowałem w łóżku z nowa lokatorką. Wstyd się przyznać że nie zauważyłem tego wcześniej ale dopiero w tedy uświadomiłem sobie że ona jednak czuje do mnie coś więcej. Rozmawialiśmy szczerze, i niestety spotkała się z odrzuceniem z mej strony. Starałem się nie szukać w śrud lokatorek swojej nowej dziewczyny, i zaistniała sytuaja strasznie mnie zmieszała. Może piszę jak kobieta, ale tak było, przez tydzien nie wiedziałem co mam w ogole myslec. Ona jest naprawdze przyzwoitą, porządną kobieta, dogadujemy się, lubie ją, lecz ja nie czuje jak to sie mowi "chemi". Postanowiłem że dam jej a może przedewszystkim sobie szanse i poczekam. Po tygodniu widze ze Jej nie przechodzi, lecz wrecz przeciwnie, a u mnie bez zmian - to malo czasu jednak. Niestety męczą mnie myśl o mojej postawie, ponieważ z jednej strony może bym chciał, a z drógiej boje się jak cholera że nie odwzajemnie jej uczuczucia, nie chce jej krzywdzić, nie chce szukać nowego mieszkania za tydzień czy dwa. Czuje się jak bym stał w drzwiach w przeciągu. 3 PORADY Jestem już 3 lata z facetem, rok temu oświadczył mi się i datę ślubu mamy ustaloną na kwiecień 2011, od pewnego czasu mam najpoważniejszy kryzys, nie potrafimy się dogadać o wszystko się kłócimy itp. Mój narzeczony stwierdził, że nie wie czy chce ślubu jak tak ma wyglądać nasze życie, zrobiliśmy sobie przerwę(1tydzień), było jeszcze gorzej, ja byłam załamana(bo jak miałam nie być w takiej sytuacji) on był nerwowy i dalej się kłóciliśmy, w końcu stwierdził, że raczej chce(bo przez pewien czas było oki), a po dwóch tygodniach, że nie chce bo do niego dopiero teraz doszło co to znaczy małżeństwo (obowiązki, wyrzeczenia itp) i nie jest na to gotowy, do tego nasz kryzys go załamuje(złożyły się na to jeszcze jego problemy w domu).
Czasami mi się wydaje, że nie jest świadomy tego co mi robi, próbowałam się z nim rozstać, bo chwilami mam już dość,mimo tego, że go bardzo kocham i chce tego ślubu, ale nie potrafię. Z góry dziękuje za jakąkolwiek odpowiedź. 2 PORADY Ogólnie to, żeby wam naświetlić cały kontekst sprawy, trzeba by było dużo pisać, ale jest tak, że zakochałam się w chłopaku mojej najlepszej przyjaciółki. Mam chłopaka swojego i jest mi strasznie wstyd, że mogło do tego dojść, ale taka jest prawda.On też jest moim przyjacielem. W czwórkę spędzamy bardzo dużo czasu ze sobą, ale mi jest po prostu przykro. Kłócę się ze swoim obecnym chłopakiem dlatego, że porównuje go do swojego przyjaciela. Na prawdę nie chce nikogo zranić, ani mojego chłopaka, a zwłaszcza mojej przyjaciółki. Co mam zrobić, żeby przestać myśleć w taki sposób o chłopaku mojej przyjaciółki? Jakiekolwiek odbijanie lub złe życzenie tej parze odpada, nie jestem do tego zdolna i kocham swoją przyjaciółkę. Jak zapomnieć o nim? 3 PORADY Żle trafiłam. Przez 2 lata beznadziejnie i nieszczęśliwie kochałam się w chłopaku. Teraz mam 'uraz' do miłości, ale poznałam świetnego chłopaka, a właściwie chłopaków. Jest jeden - ideał. Przystoiny, śliczny, basowy głos, sportowiec, ale chodził niedawno z moją przyjaciółką, która żaluje strasznie. A kiedy mówię, że mi jej szkoda mówi, że to jego powinno mi być szkoda bo pierwszy raz czuje tą miłość tak mocno, że strasznie mu zależy. Drugi z kolei nie jest strasznie przystoiny, romantyczny. Pali, jest strasznie chudy, przeuroczy. Ma strasznie przyjemny styl bycia i jest chyba całkiem wierny. Co ja mam myśleć ? Dodatkowo trwam w tym urazie do zakochiwania się... 3 PORADY Byłem z dziewczyną prawie 3 miesiącę. poznaliśmy się przypadkiem. Ona Miała chłopaka, a Ja dziewczynę, myślałem, że nic z tego nie będzie bo mieszkamy 150 km od Siebie. Po tygodniu byliśmy razem. było super. kiedyś się bawiłem, a dla Niej się zmieniłem. Zacząłem żyć normalnie. rozstawaliśmy się 3 razy ale za każdym razem do Siebie wracaliśmy, byłem pewien, że jesteśmy sobie pisani. Wybaczyła Mi zdradę, o spotkania było ciężko, ale dzięki temu, że ma rodzoną siostrę tu W Wawie(jak coś Ja też jestem z Wawy) jakoś były w miarę częste. Pisaliśmy po za tym co dziennie od rana do wieczora. Obietnice tego, że bd razem na zawsze, że nic nas nie rozdzieli itp . I tak nagle zadzwoniłem do Niej jak zwykle z nią gadałem wieczorami i Ona powiedziała, że już wszystko się pozmieniało i, że przestała Mnie kochać, Choć jeszcze dzień przed mówiła jak bardzo Mnie kocha, że jesteśmy jednością itd. i nawet tego samego dnia było OK. I tak już mija miesiąc od rozstania, spotykam się z 2 dziewczynami, ale to nie to samo, nie umiem ich pokochać, a też nie chce ich zranić, Ona nie ma nikogo, bo mówi, że pasuje Jej tak jak jest. Spotkaliśmy się w piątek bo przyjechała Do Warszawy i mieliśmy ustalić co dalej, bo przez ten cały miesiąc pisaliśmy, ale te rozmowy do niczego nie zmierzają. Ona nie chce wrócić choć robiłem co mogłem. I na tym spotkaniu nagle pocałowała Mnie w usta i zaczeliśmy się całować. I To uczucie jeszcze bardziej we Mnie się zwiększyło, ale powiedziała, że żałuje tego i, że już razem nie będziemy. Nie wiem co mam robić? Nie chce Być bez Niej, ale nie wiem co gorsze przyjaźń czy zerwanie kontaktów. Miałem wiele dziewczyn, ale tylko tą pokochałem i nie wiem co mam zrobić. I z Tą dziewczyną i z Tymi dwoma co teraz się z Nimi spotykam. To Mnie przerasta. Od miesiaca nie wiem co się ze Mną dzieje. Jestem rozbity i odbija Mi się to na szkole, domu, znajomych. Pomóżcie Mi. Prosze.!;(
Proszę o szczere odpowiedzi i nie walenie tekstami jesteś za Młody czy nie ta to inna, bo to bez sensu. Mi jest ciężko się zakochać, Ona była Tą jedyną.
Jak Coś Mam 17 lat (za 2 miesiące 18) Ona 15
Wczoraj napisała, że nie chce tego dalej tak ciągnąć wiec kończy kontakty i przestała pisać bo jak stwierdziła po tym co razem przeżyliśmy przyjaźń nam nie wychodzi. Nie mam sił;( nie śpie po nocach i powoli wpadam w depresje. 4 PORADY Witam! Mam mały problem. Jestem z chłopakiem od ponad roku. On chce żebyśmy zaczęli ze soba współżyć. Nie jestem na to gotowa, a po drugie nie chce jeszcze. Cały czas nalega, a ja nie chce, żeby miedzy nami coś sie popsuło.Cały czas powtarza mi, ze mnie kocha i bedzie cczekal tak dlugo, az sie zdecyduje, ale ciagle drazy ten temat i naciska. Stwierdzil, ze seks to tylko dopelnieniem naszej milości Nie rozumie tego, ze ja po prostu nie chce jeszcze. Uważa, ze mam inny powod, ale nie chce mu zdradzic, bo nie mozna tak po prostu nie chciec. Może mi ktoś pomoc w rozwiazaniu mojej sprawy? 3 PORADY Parę miesięcy temu poznałam pewnego chłopaka, próbował do mnie startować jednak z góry uświadomiłam mu, że to kompletnie nie ma sensu. Długo się do siebie nie odzywaliśmy, i jakieś 2 tygodnie temu napisał do mnie czy nie chciałabym przyjść na jego pokaz, zgodziłam się . Jednak na pokazie nie mieliśmy czasu , zeby ze sobą rozmawiać . Za dwa dni zaproponował spotkanie , na spotkani było bardzo fajnie. Tylko odczułam , że chyba nie poszło mi dobrze skoro w ogóle sie do mnie nie odzywał. Po 4 dniach odezwał się i znów zaproponował spotkanie. Bardzo mi się podobało, zresztą jemu też bo później mi to napisał. Po tym ostatnim spotkaniu odezwał się tylko raz a cały czas jest dostępny na gg , więc mnie widzi, zastanawia mnie tylko czemu nie pisze? moze zakochał się w innej dziewczynie? kompleptnie nie pojmuję chłopaków, co sądzicie o mojej historii ? 4 PORADY Cześć. Mam spory problem, więc założyłem tu konto i liczę na wiele porad. Byłem z dziewczyną starszą 2 lata ( ja mam 20). Było cudownie, chodziliśmy na randki, całowaliśmy się, miło spędzaliśmy razem czas... widziałem z jej strony zaangażowanie. Z mojej strony to też było coś więcej. Pierwszy raz czułem przy dziewczynie coś więcej niż pociąg fizyczny. Pewnego dnia, powiedziała mi, że nie możemy się spotykać, bo coś usłyszała i nie chce nowych facetów... Nie miałem pojęcia o co chodzi, myślałem, że to jakiś żart. Wszystko się wyjaśniło... Kilku 'życzliwych" ludzi zniszczyło jej opinię. Rozpowiadali, że się puszcza a ona pomyślała, że to usłyszałem i chce sobie tylko kolejną pannę zaliczyć... Wyjaśniliśmy to sobie jednak obawiam się, że trudno będzie odbudować to co było... Co mogę zrobić by było jak wcześniej??? Proszęo pomoc...
P.S. Czy warto 'zająć' się tymi ludźmi przez których mogę stracić cudowny związek? 3 PORADY Mimo tego, że dał wyraźnie do zrozumienia, że mu się dana dziewczyna nie podoba?
Chodzi o moją koleżankę. Treść jej problemu :
Chodzi o moją dobrą kumpelę, opiszę to wszystko jak najkrócej się da.
Miała za sobą kilka zauroczeń, nie udanych.
To chyba najgłębsze i najgorsze wydarzyło się kilka miesięcy przed wakacjami.
Spodobał jej się pewien chłopak z wyższej klasy. Gdy rozmawiała o nim z koleżankami, jej pewien kolega z klasy usłyszawszy tekst, że pan X jej się podoba, zawołał go do siebie, bo siedział na ławce obok klasy od polaka.Nie wiedziała, że go zna.
I kolega powiedział X że Y mówi, że on jej się podoba. On spojrzał na nią i powiedział " o jezu".
Potem spoglądał na nią parę razy, często się mijali w szkole, spotykali wzrokiem.
raz przy swoich kolegach na schodach gdy przechodziła powiedział dla szpanu " ale ładne włosy"
(włosy koloru rudego) z sarkazmem, by się popisać przed kolesiami.
Była głęboko zauroczona, mieszała ze sobą różne sprawy, cieszyła się że go spotyka na korytarzu,
ale była smutna bo był on w ostatniej klasie gimnazjum.
Przez wakacje zaczęła jej się goić ta rana w sercu. Zaczynała po woli o nim zapominać.
Teraz miała być najważniejsza nauka, bo po wakacjach miała być 3 gimnazjum.
Aż do dziś, do wczoraj, do przedwczoraj. Złodziej jej serca nie zdał do następnej klasy.
Wszystko wróciło. Ona nie wie, co ma ze sobą zrobić.
Znowu go widzi, czasami się na nią spogląda, ale przecież wie..
jak jest.
1 PORADA Hej ! Od kilku miesięcy podoba mi się chłopak z mojej szkoły, rok młodszy. Najpierw śmiałam się z tego, ale teraz mi na prawdę zależy. Nie rozmawiałam z nim nigdy. Dodam, że jestem niesmiała i on też wydaje się być nieśmiały. Od kilku tygodni patrzymy na siebie, a on stwarza sytuację , żeby być sam na sam , ale nigdy nie zagadał...Dałam mu karteczkę, zeby zaczekał pod planem i dał mi swój numer. Widziałam, że on czekał, ale ja stchórzyłam....Kiedy wróciłam do domu chciałam go bardzo przeprosić i załatwiłam jego numer tel od jego kolezanki. Juz w szkole wysłałam mu przeprosiny, ale on nic. Dodam, że tylko jego koledzy się dziwnie patrzyli i sie śmiali... A on dalej sobie taki sam siedział.... Już w domu kolejny raz wysłałam mu smsa że przepraszam a on: za co? Pisał, jakby w ogóle mnie nie kojarzył.... Pomyslałam, że to jego koledzy, bo nie znają żadnych szczegółow ani nic.... Ktoś z tego numeru najpierw pisał że nie czekał bo odczytał to dopiero w domu a później że go chyba z kimś pomyliłam...i żebym nie piasała juz....I ja w końcu nie wiem czy to jest on czy nie on ! Nawet nie mam do niego żadnego kontaktu, poprostu nic!!! Nie wiem , czy on naprawdę mnie nie kojarzy a ja sobie cos ubzdurałam, czy to jego koledzy..... Pomóżcie mi to jakoś z głową załatwić !! Dodam, że teraz mam właśnie ferie i nawet nie mam gdzie go spotkac , bo mieszkamy w innych miejscowościach!!! Proszę o jakis mądry osąd tej dziwnej sytuacji ....Prosze, bo zwariuję ..... 4 PORADY Oczekuję dobrego słowa ale ...w sumie odpiszcie mi tak jak sami szczerze myślicie...
Jak na początku zaczęłam spotykać się z moim chłopakiem okłamałam go,że mam prawko tak wiem głupota...ale teraz jesteśmy razem już ponad rok,a ja się nie przyznałam,bałam się,że mnie rzuci;((( bardzo mocno go pokochałam on mnie też i wiem,że muszę się przyznać,bo strasznie mi z tym ciężko... kurs zaczęłam,ale nie moglam skończyć...jeszcze mogę,ale wolę się przyznać...po za tym nigdy się na mnie nie zawiódł i zawsze byłam w porządku...tak strasznie się boję,że mnie rzuci,a chcę się przyznać.bo już nie mogę znieść tych wyrzutów sumienia...pomóżcie kochane przyznać się jak najszybciej? ma powód,żeby się ostro wkurzyć czy będzie się śmiał... 2 PORADY Hej.
Aż sama się sobie dziwię, że przychodzę tutaj ze swoim problemem, ale naprawdę nie wiem, co mam robić, a nikt nie może mi obiektywnie doradzić.
Otóż chodzi o to, że moja mama i mój chłopak stali się swoimi największymi wrogami. Dodam, że ja mam 17 lat, a on 23. Wszystko zaczęło się od momentu, gdy moja mama dowiedziała się, że poszłam z nim do łóżka. Przyznaję, że trochę ją rozumiem ze względu na okoliczności – zrobiliśmy to pod jej nieobecność (skłamałam, że nie było go tego dnia w domu) po 2 tygodniach znajomości. Wiem, że to mało i zrozumiałe jest, że moja mama się martwi – w końcu sam fakt, że nie jestem dziewicą musiał być dla niej dużym szokiem. Ja sama nie żałuję swojej decyzji, bo od tamtego momentu minęło kilka miesięcy i nadal jestem szczęśliwa z tym facetem. Mama nie kryła swojego rozczarowania i z miejsca znienawidziła X – mówiła, że ją oszukaliśmy robiąc to w jej domu, który potraktowaliśmy jak motel, że się nie szanuje oraz że z miejsca X stracił w jej oczach, bo nawet nie dał się polubić, tylko od razu przespał się z jej córką. Cała ta sytuacja dla naszego związku z X była dużym ciosem przez utrudnienia, jakie robiła mi mama – X nie mógł przychodzić do mnie do domu, a godziny spotkań były ściśle ustalone. Dla faceta w jego wieku musiało to śmiesznie wyglądać, przyznam, że było mi wstyd. Spotykaliśmy się jednak nadal i zdarzyło nam się zatracić w miejscu niekoniecznie intymnym, bo na plaży. Moja mama dowiedziała się o tym – manipulowała mną, podejrzewam nawet, że czytała archiwum rozmów z X. Łatwo się domyślić jakie miała o mnie w tym momencie zdanie. Znowu jednak po burzy wyszło słońce i pozwoliła X do mnie przychodzić. Wszystko było w miarę w porządku do tego momentu. Moja mama ni stąd ni zowąd zażądała, że mam iść do ginekologa – zgodziłam się, bo zarówno X i ja uważaliśmy, że tak będzie bardziej odpowiedzialnie. Mama poskreślała na każdym kroku, że okazji stwarzać mi nie będzie – a wielokrotnie jej mówiłam, że zależy mi jedynie, żeby zaakceptowała X, nie chciałam wybierać między nimi. Ciągle nie jest w stanie pojąć faktu, że jestem gotowa to robić – a ja naprawdę kocham X i pragnę jego bliskości. Kiedy był u mnie ostatnio, mama przyszła do nas na rozmowę, która zepsuła wszystko – zakomunikowała, że dopóki nie zacznę brać środków antykoncepcyjnych mam zakaz widywania się z X, na co on ostro zareagował. Wchodził mojej mamie w zdanie i przerywał, często unikając konkretnych odpowiedzi, odpowiadając pytaniem na pytanie. Z jednej strony jest tak jak mówi moja mama – zachował się niekulturalnie i tylko pogorszył ich relację, a z drugiej go rozumiem – bo wmawiała mu, że jemu zależy tylko na seksie i że mnie nie szanuje, to wszystko bardzo bolało. Jesteśmy razem już kilka miesięcy i potrafimy robić wiele fajnych rzeczy i rozmawiać na różne tematy – a moja mama wciąż uważa, że seks to główny motyw tego związku. Powiedziała też, że jeśli zaszłabym w ciążę to X by mnie zostawił i że robię błąd będąc z nim. Ponadto uważa, że mnie wykorzystuje, a wszystko przez to, że kilka razy mu postawiłam kilka rzeczy – on mi też, więc czy to taki problem? On sam był załamany tym zakazem i nie chciał odpuścić, lecz za moją namową uległ i stwierdziliśmy, że jakoś damy radę wytrzymać ten miesiąc, chociaż sama się zastanawiam jak temu podołam.
Chciałam się was poradzić i zapytać co mogę zrobić, aby moja mama i X się polubili lub chociaż zaakceptowali? Oboje mają różne zdania na pewne tematy i skrajnie odmienne osobowości. On się naraził na początku i moja mama patrzy teraz na niego przez taki pryzmat. Chciałabym móc wierzyć, że się ułoży i to kwestia czasu, ale powoli tracę nadzieję. Proszę o pomoc. 6 PORAD Moim największym problemem jest moja niska samoocena i to że, czuję się 'gorsza' on niego.
Od dłuższego czasu koleguję się z pewnym chłopakiem. Chodzimy do tego samego liceum, spotykamy się czasami na przerwach tak po prostu. Zaprosił mnie na studniówkę (która odbędzie się w styczniu), byłam nawet na jego 18-nastce w listopadzie. Widzę jak patrzy na mnie, uśmiecha się, rozmawia ze mną, zawsze pierwszy się odezwie, napisze- nie tak jak każdy inny kolega. Każdy mi mówi, że to widać gołym okiem, że on chce czegoś więcej niż tylko zwykłą przyjaźń. Jest synem nauczyciela, dobrze się uczy, jest przystojny, dobrze wychowany, romantyk ale i facet z jajami, miły, z poczuciem humoru, zawsze zauważa, gdy u mnie coś nie tak i robi wszystko żeby poprawić mi humor- po prostu facet marzenie. I tu pojawia się problem.. też bym chciała 'coś' z nim, bo podoba mi się i jest na prawdę fajny, tylko cholerna ambicja.. (jeśli mogę tak powiedzieć): nie mam tyle osiągnięć naukowych, nie chodzę na konkursy, nie wiem wielu rzeczy, nie mam konkretnego hobby/zajęcia itd. Prawda dobrze się uczę, jestem ładna, miła, ale czuję, że mu nie dorównuje. Nie wiem jeszcze co chciałabym w życiu robić, a on ma plany- wybiera się na studia prawnicze. Czuję się po prostu gorsza. I ciężko mi z tym, bo za każdym razem jak się widzimy, to cały czas o tym myślę, że nie zasługuję na niego, nie mam żadnych szans, że jego rodzice chcieliby żeby ich syn miał lepszą dziewczynę- super wykształconą, z planami na przyszłość, ambicjami.
Nie wiem co robić... 1 PORADA Byłam z chłopakiem 10 miesięcy, zdradził mnie. Nadal Go kocham, mimo, że codziennie widujemy się w szkole, to ze sobą nie gadamy. Dla mnie to bardzo trudne. Nie jesteśmy ze sobą już ponad pół roku. Problem tkwi w tym, że pozwoliłam na to, by drugi chłopak się we mnie zakochał. Narobiłam mu nadziei, miesiąc temu postanowiłam sobie, że zaczynam nowe życie. BEZ BYŁEGO. Niestety, wciąż Go kocham. Dzięki tej głupiej decyzji powiedziałam temu drugiemu chłopakowi, że Go kocham. Nie wiem, po co to zrobiłam. Mieszkamy daleko od siebie, zobaczymy się dopiero w kwietniu. Nie kocham Go. Tak, wiem, powinnam mu powiedzieć prawdę, ale On mnie straszy. Mówi mi okropne rzeczy, że jak go zostawię to sie zabije, że nie może żyć beze mnie. Nie wiem co mam robić. On jest strasznie nerwowy, boję się, że to zrobi, nawet i pod wplywem impulsu. 3 PORADY witam. zwracam sie do was z problemem bo sama nie wiem co mam myslec. może osoby postronne pomogą mi podjąć pewne decyzje. od 6 lat jestem w zwiazku. mamy dwojke dzieci, w tym jedno powaznie chore. moj facet ma dosc liczne grono znajomych plci zenskiej z ktorymi czesto sie spotyka. uzywa wobec nich slów królewno,ksieżniczko, piekna kobietko,prosilam zeby tego nie robił,obiecał mi na zycie naszych dzieci ze przestanie a teraz znalazłam jego biling tel i wyciagi z karty o oplacaniu hoteli,co weekend gdzies wyjezdza, mi mowi ze w trase ale juz pare razy zlapalam go na klamstwie ze w tym czasie gdy mial byc w trasie byl na imprezie. z bilingu tel.dowiedziałam sie ze codziennie po 8,9 razy dzwoni i pisze do pewnej dziewczyny, nawet o pierwszej w nocy. on twierdzi ze to tylko znajoma i nic zlego nie robi. ale zastanawia mnie to czy do zwyklej znajomej dzwoni sie codziennie po kilkanascie razy tym bardziej w godzinach nocnych... poradzcie mi cos. co o tym myslicie bo szkoda mi dzieci,one w tym wszystkim najbardziej cierpią. 2 PORADY Witam! Potrzebuję z kimś pogadać. Czasami dobrze opowiedzieć swoją historię postronnym osobom. Znam pewnego chłopaka. Mamy wspólnych znajomych i często widujemy się na imprezach. Już prawie od roku każdą imprezę spędzamy razem. On mnie zaczepia, ciągnie na imprezę, podrywa, mówi słodkie słówka. Ciągnęło się to przez jakiś czas, aż w końcu zaproponowałam kiedyś spotkanie we dwoje. Było sympaycznie, fajnie nam się rozmawiało, pocałował mnie, ale zasugerował związek bez zobowiązań. Trochę mnie zamurowało. Stwierdziłam już wtedy, że to koniec. Ale wpadłam po uszy. Wiadomo jak to jest. Chęć spotkania się z tą osobą jest silniejsza. Spotkałam go potem na następnej imprezie po dwóch miesiącach, kiedy wróciliśmy na uczelnię. Znowu zostaliśmy sami, impreza się skończyła, a on nie miał jak wrócić do domu i spał u mnie. Sprawy potoczyły się w stronę spraw łóżkowych. Ale on nie chciał iść na całość, nie chciał żebym żałowała i przytulił mnie i poszliśmy spać. Odgarniał mi włosy, całował na pożegnanie. Mówił, że jestem piękna, zasnęliśmy wtuleni w siebie. Tak romantycznie. Potem napisałam do niego smsa, miał przyjechać, ale niby coś mu wypadło, Następnym razem on zaprponował wspólne wyjście, ale nei doszło do skutku, bo musiałam wyjechać z miasta. Ostatni niestety znowu wylądował u mnie i znowu nie wykorzystał sytuacji do końca. Było jeszcze bardziej słodko i romantycznie. "kochanie", przytulanie, całowanie. Wtedy jest fajnie, ale kiedy widzimy się na wspólnych imprezach on się nie odezwie, dopóki trochę nie będzie wcięty. To takie dziecinne. Nie wiem czy nic nie czuje, czy to przytulanie i romantyczne gesty są przez niego wymuszone, bo czuje sie w obowiazku, zeby tak sie zachowywac. Nie mam pojecia. Niby chcial seksu, a wcale z tego nie korzysta. Dla mnie to dobrze, ale daje mi to nadzieje, na to, ze moze cos czuje. To typowy imprezowicz. chyba nigdy nie mial dziewczyny. I nawet w sprawach lozkowych jest nieporadny. wiem,z e boi sie zobowiazan i lancuszka. ale ja nie moge sie uwolnic od mysli na jego temat. za bardzo mnie to dreczy. A te romantyczne gesty nie pozwalaja mi zapomniec. NIe wiem co o tym sadzic. Obiecuje sobie, ze teraz to juz koniec. Skoro po tym wszystkim nie potrafi normalnie sie do mnie odezwac, bo nie wiem, wstydzi sie, czy ma mnie az tak w dupie? niech ktos sie wypowie na ten temat. pozdrawiam. 1 PORADA Cześć,
Sama sie sobie dziwie, ze szukam porad od obcych ludzi w internecie. Jednak spojrzenie na moja sytuacje obiektywnie moze pomoze spojrzec mi na to z innej strony. A wiec przejde do konkretow. Mam 19 lat i uwazam, ze jestem dziewczyna atrakcyjna godna uwagi, z poczuciem humoru i inteligentna(oczywiscie posiadam tez bardzo wiele wad;))Przez ostatni rok bylam singielka i spotykalam sie z facetami tylko i wylacznie dla rozrywki. Teraz jednak poznalam Adama(23l.), ktory bardzo przykuł moją uwagę. Jest odpowiedzialny, przystojny i zabawny. Jest takim facetem o jakim marzylam. Spotykamy sie od ponad miesiaca. Widujemy sie kilka razy w tygodniu, codziennie piszemy.Wiem , ze ponad dwa miesiace temu rozstal sie z dziewczyna z ktora byl ponad rok czasu. Rozmawialam z nim na ten temat i zapewnial mnie, ze jest to dla niego juz zamkniety rozdzial. Jednak czuje, ze trzyma mnie na dystans. Nasza znajomosc rozwija sie bardzo powoli. Czasem mnie przytuli, czasem da pojedynczego buziaka. Jednak ja oczekuje duzo wiecej ( nie mam na mysli sexu). Jestem zakochana. Prosze o rade 1 PORADA Byłam z chłopakiem 10 miesięcy. Znaczył dla mnie najwięcej. Minęło pół roku od rozstania, nadal sobie nie radzę. Nadal Go kocham. Chciałabym, żeby był przy mnie. Nie potrafię bez Niego normalnie funkcjonować, mimo, że próbowałam. Problem w tym, że 3 miesiące temu, zaczął kręcić się koło mnie chłopak mieszkający daleko ode mnie. Ma rodzinę w moim mieście i często tam przyjeżdża. Widzieliśmy się raz w życiu, ale zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, jakbyśmy znali się od zawsze. Po jakimś czasie On się we mnie zakochał. Potem wyznawał mi wielokrotnie miłość. Przyjedzie dopiero w kwietniu. Był w październiku, ale specjalnie się z Nim ostro pokłóciłam, żeby tylko się nie spotkać. Żałuję, bo powiedziałam Mu, że Go kocham. Wiem, że niepotrzebnie. Prawda jest zupełnie inna. Nie chce Go zranić, nie chce Mu wyjaśniać, że Go nie kocham, że to było kłamstwo. Co powinnam zrobić? Może mu wyjaśnić dopiero na spotkaniu? Dużo sobie obiecywaliśmy... Co do byłego... Wiem, że nie ma lekarstwa na złamane serce, ale czy są jakieś metody, żeby szybciej zapomnieć? Sama nie wiem, czy chcę zapominać. Wciąż Go kocham. 2 PORADY Tak właściwie to nie wiem czemu tu piszę. Jestem zauroczona/zafascynowana.. ale od początku.. Niedawno zaczęłam kurs prawa jazdy, Instruktora dostałam przydzielonego z góry. Facet po 30, żona, dzieci, a ja mam chlopaka od 2 lat, ale nie czarujmy się, nie ukladam nam się za dobrze. Chciałam się z nim umowić na kolejne jazdy, napisałam do niego smsa czy pasuje mu wtedy i wtedy o tej i o tej, odpisał, że dla mnie zawsze znajdzie czas. Chciał mnie podwieźć do koleżanki po jazdach, na drugi koniec miasta, po czym odebrać ale o "normalnej godzinie" jak to mawia.. Jest dla mnie wyjątkowo miły, używa zdrobnienia mojego imienia, co nie jest takie oczywiste, bo imię mam nietypowe. Dobrze nam się rozmawia, słuchamy podobnej muzyki, uprawaimy ten sam sport. Dzieli nas przede wszystkim rożnica wieku. Co robić? 1 PORADA Poznałam mojego aktualnego przyjaciela jakieś pół roku temu . Był świeżo po rozstaniu z dziewczyną, z która spędził 2 lata swojego życia. Na początku było normalnie wiedziałam w jakim jest stanie emocjonalnym więc cieszyłam się zwyczajną znajomością. W połowie października zaczęłam się w nim chyba zakochiwać , Cała ta jego troska , poczucie bezpieczeństwa o mnie etc...hueh...Wyciągnęłam to na wierzch, powiedziałam mu że nie wiem co się ze mną dzieje, nie wiem czy się do niego przywiązałam czy zakochałam , naprawdę nie wiem. nie doszłam jeszcze do tego punktu, w którym mogę to powiedzieć na 100%. Powiedział że bałby się ze mną być ze względu na moją impulsywność, na to że go zranię - jestem lekko nerwowa aczkolwiek bardzo się hamuje- szczególnie przy nim. On jest mega spokojnym człowiekiem, bardzo stonowanym. I jeśli chodzi o przyjaźń po tej rozmowie nic się nie zmieniło, dalej gadamy z sobą codziennie, i spotykamy się średnio raz na tydzień. Mogę dzwonić po północy i wiem że się na mnie nie wkurzy. Wiem że on nadal cierpi po rozstaniu ze swoją była dziewczyną (on z nią zerwał). Chciałabym spróbować z nim być , ale boję się czekać. I nie wiem czy jest an co czekać . Chętnie zrobiłabym sobie przerwę od tej znajomości ale boję się że jak wrócę to go stracę. Nie chce stracić przyjaciela. Chcę tylko by to co we mnie siedziało zniknęło. Wiem- heh pobożne życzenie. Jeśli zniknie będę mogła się z nim przyjaźnić bez strachu i bólu. Nie wiem czy dać mu czas. Proszę nie piszcie że już dawno powinien wziąć się w garść bo minęło pół roku od jego rozstania z dziewczyną , każdy z nas cierpi inaczej, ja z mojego ostatniego i pierwszego związku wychodziłam przez rok. Na samą myśl że on znajdzie inną wpadam w płacz. Boję się że stracę wspaniałego przyjaciela. Poradzono mi abym poczekała do stycznia... jeśli on nie ruszy na przód z naszą znajomością- dać sobie spokój. W sensie przestać się łudzić ze coś z tego wyjdzie.Tyle że dzień za dniem mija a ja się boję coraz bardziej że czekam na nic. Nie w chodzi w grę zerwanie znajomości. Nazwijcie mnie masochistką ale życie dało mi poznać wspaniałą osobę. Nie chce jej stracić. 2 PORADY Wybranka mojego serca jest dziewczyna, ktora znam juz od dawna, ale nigdy sie jakos bardzo nie przyjaznilismy. Jestem pewien, ze ja kocham, mysle o niej codziennie od momentu kiedy sie zakochalem, czyli kilka lat temu, nigdy nie czulem niczego chocby podobnie silnego do zadnej innej. Kilkanascie miesiecy temu mialem 'napady milosci' i probowalem sie z nia umowic, ale kategorycznie odmowila. Przezywalem wowczas bardzo silna depresje, pewnego dnia zupelnie powaznie postanowilem popelnic samobojstwo, ale przyjaciele wyczuli ze cos jest nie tak i mnie uratowali. Dzisiaj mam nawroty 'napadow' i nie mam pojecia jak sobie z tym poradzic.
Bardzo prosze o kontakt na adres enyan@wp.pl , chcialbym mailowo nieco przyblizyc sytuacje, moze wtedy da sie cos poradzic. To dla mnie bardzo wazne, bardzo grzecznie prosilbym o kontakt kogos kto ma doswiadczenie w rozwiazywaniu tego typu problemow albo przynajmniej dysponuje swojego rodzaju 'pomyslowoscia' o realnych szansach powodzenia tego typu sytuacjach. Krepuje mnie publiczne dyskutowanie o takich sprawach w internecie. Z gory dziekuje,
Jan. 1 PORADA No to będę miała dużo pisania:
Znaliśmy się od dziecka. Gdy miałam jakieś 7 lat, często odwiedzałam kuzynów i on tam przebywał. (Nie pamiętam tego, ale wiem z opowiadań starszych kuzynów.) Pewnie dlatego pamiętam, jak się nazywa i jak wygląda. I nic poza tym. Mieszkamy na jednej wsi, jakieś 1,5 km od siebie. Zawsze uważałam, że jest ładny, ale teraz to normalnie się w nim zakochałam : D. On ma 17 lat, ja 14, nie chodzimy do tej samej szkoły (ja gimnazjum, a on-nie wiem). Ostatnio krótko gadałam z nim gdzieś z 5 lat temu, jak szłam do 4 klasy. Widuję go tylko w kościele, ostatnio we wszystkich świętych. Cały czas się na niego patrzę (w oczy), a on w moją stronę i mam wrażenie, że na mnie. Jak ja kocham jego spojrzenie... < 3 . No i przejdę do rzeczy: on jest ministrantem, a w sobotę organizowana jest dyskoteka właśnie przez nich (i przez księdza). Zapraszane są "wszystkie dziewczyny", ja też idę ze znajomymi. No i mam wielką nadzieję, że on będzie. No i 1. pytanie: jak mu się spodobać? Jak zwrócić na siebie uwagę, żeby ze mną zatańczył? No i jeszcze jedna sprawa: nie znam jego charakteru, kocham jego wygląd, a raczej spojrzenie i oczy... Wiem, że wygląd się zmienia i nie można go kochać... No i pytanko: jeśli nie będzie na dyskotece, to...? Mogę zdobyć jego numer tel. (gg, nk, fejsa nie ma), ale przecież nie zadzwonię do niego/nie napiszę esa, to tak głupio, jak z nim nie gadam... To jak mam mu się spodobać?
Dziękuję za samo przeczytanie! ;* 1 PORADA Znam się z nim 5 lat (ja mam 20 on 24) wiem, wiem wcześnie zaczęłam ale wydawało mi się ze to jest właśnie on, (do tej pory nie wiem co myśleć)..czuły, szalony zawsze wiedział co zrobić by sprawić mi radość chodziłam z nim 4 lata i się rozstałam, ponieważ mnie ograniczał jestem osoba która lubi imprezować spotykać się z innymi ludźmi.. a on w pełni mi na to nie pozwalał strasznie był o mnie zazdrosny, robił mi awantury jak z kimś innym pisałam, nie patrzył ze mam tez inne obowiązki tylko czepiał się ze na pierwszym miejscu stawiam moją rodzinę a nie jego. Czułam się jak w klatce więc postanowiłam to zakończyć.
Rozstaliśmy się w zeszłe wakacje, on bardzo to przeżywał, ja chciałam zostać przyjaciółmi on zerwał ze mną wszystkie kontakty traktował jak powietrze cyt,,tak będzie dla nas lepiej’’ … ze mnie to spłynęło jak po kaczce, bo uważałam ze w końcu się uwolniłam i mogę robić to co chce, czułam mieszane uczucia, ale pretensje skierowane ze strony jego mamy przekonały mnie ze dobrze zrobiłam… zaczęłam imprezować poznawać ludzi chłopaków, których traktowałam jak kandydatów na chłopaka, spotykałam się z nimi, całowałam, (ale nic więcej),lecz to nie było to.. (wszystkich porównywałam do tego z którym zerwałam) wiem ze nigdy bym z nimi nie mogła być jako para(różnica charakterów itp.) Teraz są moimi najlepszymi kumplami z którymi mogę konie kraść, i oni wiedzą ze nie maja na co więcej liczyć, układ koleżeński i koniec :)
Byłam sama wiec znalazłam sobie towarzyszy do wspólnych wypadów oni zawsze mieli dla mnie czas, był to Krzysiek i Grześ (kolega mojego byłego), dopiero z nimi dowiedziałam się co to znaczy dobrze się bawić, oni tez wiedzieli ze na nic więcej nie mogą liczyć (za duża różnica wieku).
lecz wiadomo jak przyjaciele są ma się co robić, jest dobrze a jak nikt nie miał czasu zostawałam sama… i wtedy nachodziły mnie myśli czy dobrze zrobiłam.. raz miałam z kimś wyjść raz nie… czegoś mi jednak brakowało, może właśnie tej osoby która byłaby zawsze przy mnie.. pod koniec wakacji pojechałam na dyskotekę i spotkałam tam byłego i wszystkie wspomnienia wróciły… bawiliśmy się razem.. na następny dzień spotkaliśmy.. z dnia na dzień było co raz lepiej.. postanowiliśmy spróbować jeszcze raz, on obiecał ze się wszystko zmieni ze da mi więcej luzu i nie Bedzie taki zazdrosny, ze jeśli będę chciała spotkać się z kumplami czy jechać na imprezę on nie będzie się o to czepiać(ja mu też tego nie broniłam, ponieważ tyle miało się zmienić) …ja miałam zerwać kontakt z Grześkiem (ponieważ były myślał ze go zostawiłam właśnie dla Grześka, mimo ze tak nie było) zrobiłam tak jak chciał…wszystko układało się super, lecz gdy pojechał do sanatorium a ja po miesiącu siedzenia sama postanowiłam jechać na imprezę rozerwać się, zabrałam ze sobą mojego pierwszego chłopaka( jeśli można to nazwać wtedy chodzeniem) i jego siostrę z przyszłym mężem, z ta paczką znam się dłużej niż z tym obecnym chłopakiem… wszystko było ok. dopóki nie wrócił i nie zrobił mi awantury jak ja mogłam sama jechać ( mimo ze pojechałam ze znajomymi) ze go to brzydzi ze laska sama jeździ po dyskotekach bo to ze byłam z nimi to dla niego nic nie znaczy bo on ich nie zna. Ja jednak nie czułam się winna ponieważ miało się coś zmienić, a sam mi na to wcześniej pozwolił.poźniej były pretensje o kolegów cyt.,, co to za koledzy z którymi się całowałas’’, lecz później przestał o nich się czepiać, sprawa ucichła pojechaliśmy na wspólne wakacje było bajecznie gdyby nie jego mama która ciągle do niego wydzwaniała i to mnie drażniło…. Zawsze odbierałam go jak maminsynka, lecz przecież z tym można żyć. Byliśmy razem na weselu u mojej rodziny tam pokazywał znów swoja zazdrość gdy rozmawiałam z przyjacielem mojego kuzyna, który robił tam zdjęcia. Ostatnio odezwał się jakiś koleś który mieszka kilka set km dalej wymieniłam z nim może kilka zdań, a mój to widział bo wszedł na moje konto i znów była awantura.
Coraz częściej zaczęły nachodzić mnie myśli co dalej robić czy może zakończyć czy dalej z nim być, lecz bałam się cokolwiek zrobić bo nie chciałam znów wyjść na ta najgorszą, nie chciałam nikogo ranić, żeby jego rodzice znów mieli do mnie pretensji, szkoda mi jest tych 5 lat spędzonych razem bo wiadomo był gorsze jak i lepsze dni, jednak czuje ze czegoś mi tu w tym związku brakuje, ale trudno mi określić czego. Może to przyzwyczajenie a może brak mi w nim takiego przyjaciela, jakim był na samym początku i gdy zeszliśmy się 2 raz..
wczoraj postanowiliśmy to rozwiązać bo on nie może patrzeć jak ja się męczę, bo ja bałam się cokolwiek zrobić, odezwać że jest mi źle bo według niego przecież wszystko jest ok… kocham go i boje się rozstania ze znów zacznie traktować mnie jak powietrze, ja chce zostać przyjaciółmi i utrzymywać z nim kontakty lecz mu taki układ niezbyt pasuje. Co mam robić pomóżcie?? 1 PORADA Od dłuższego czasu bardzo podoba mi się pewien chłopak ... znam go juz bardzo długo ale kiedy się poznaliśmy to i on i ja byliśmy w związkach .Mieliśmy ze sobą kontakt ale tylko jako kolega koleżanka i nic więcej . Ale po jakimś czasie on rozstał się z dziewczyną ... i mój związek też się rozpadł... i kontakt troszkę nam sie polepszył ... częsciej zaczeliśmy ze soba pisać... on wiedział ,że mi się podoba bo to szło zauważyć... Ale on bardzo przeżywał rozstanie z tą dziewczyną chociaż wcale nie był z nią aż tak długo może z poł roku... Kiedyś przez przypadek weszliśmy na ten temat nie wyszło to z mojej strony ani cnic tak tylko pisaliśmy ,i on wyraził się jasno ,że na razie nie szuka dziewczyny ponieważ nie chce nikogo wykorzystywać ,żeby zapomnieć o tamtej a w nic nowego na razienie jest w stanmie się zaangażować...Moim zdaniem sam fakt ,że nie poleciał od razu do innej już dobrze o nim świadczy dlatego uważam ,że to super chłopak i tak strasznie mi się podoba... Ale niestety to wszystko nie jest takie proste bo jego zachowanie w pewnym momencie stało msię dla mnie nie zrozumiale .Zaproponował mi kiedyś m,żebym poszła z nim na wesele... oczywiście zgodziłam się.. ale i tak niestety nie poszliśmy bo coś tam się wydarzyło w jego rodzinie ... nie wnikałam co..;/ Kilka razy spotkalimśy się na jakiejś imprezie ... na jedna nawet pojechaliśmy razemz moją kumpelą ja on i jego kolega .. było bardzo fajnie zachowywali się obaj super...zabrałam mu wtedy czapkez daszkiem do domu ;) i tak sobie ją trzymałam ;) i w któryś weekend zadzwonil do mneie czy pojade z nim na dyskoteke bo jego kolega jedzie z laską aon nie chce sam ... no więc się zgodziła. i pojechałam bylo bardzo przyjemnie faj nie się zachowywał.. i zapytałam go czy nie poszedłby ze mną na studniówkę.. Bo pomyślałam skoro on mnie poprosił na wesele to ja jego chyba też mogę.. . i odpowiedział mi na to tak" zobaczymy jak się to rozegra " a ja zapytałam ale co ? a on się uśmiechnął i nic nie odpowiedział... i na tym się temat urwał... No więc w sobote byliśmy na dyskotece a w poniedzialek przyjechał . napisał do mnie kiedy my oddam czapkę ;) a ja ,że nie wiem ... i jak mam mu ją oddać ,a on ,że przyjedzie po nia .. a ja zapytałam czy tylko po czapke a on ,że tak ;D ale potem opis na gg był "a może i nie " i jak sie spotkaliśmy to kupił mi lizaka za to ,ze mu czapkę oddałam xD też było bardzo przyjemne spotkanie i w końcu się zgdził iść ze mną na tą studniówkę... i wtedy jak się widzieliśmy .. to zaproponował nmastępne spotkanie ... ale niestety cos mu niby wypadło i nie przyjechał.. i jakoś przstalismy sie widywać i pisanie już nie jest takie jak kiedyś.. Jak tak dawał coś z siebie pisał chciał sie spotkać.. to myślałam ,że już apomniał o tamtej ale teraz to już sama nie wiem .. pogubilam się w tym no niby na studniówkę ze mną idzie ale to dopiero w styczniu .. a przeciez nie powiem mu wprost co się z nim dzieje i ,że mi na nim zależy .. bo wyszłbym na głupią... pewnie jeszcze na nie jednej imprezie sie spotkamy jak zwrócic na siebie jego uwagę ,żeby w końcu dał cos z siebie ? prosze pomóżcie .. 2 PORADY prawie nie widuję, bo pracuje w nocy i wgl?. Ja mam 15lat, a on 19. Mogłabym do niego napisać na naszej-klasie gdybym zdobyła odwagę, ale nie wiem czy by coś odpisał, i takie tam. W końcu mogę mu się wydawać małolatą. My się właściwie nie znamy, wieć nie wiem czy by mnie wgl rozpoznał ze zdjęcia.
POZA TYM PRZEDSTAWIE WAM TO TROCHE BARDZIEJ SZCZEGÓŁOWO:
Rok temu zakochałam się w chłopaku starszym o 4 lata ode mnie. Wtedy tylko raz z nim rozmawiałam, ale tak nie bardzo bo był z deka napity, a później przyszli jego koledzy i się zmyłam, bo nigdy sie z nimi nie zadawałam. Po wakacjach moje zauroczenie minęło i nawet nie chciałam o nim myśleć. Jednak w czerwcu tego roku znów coś do niego poczułam. Widzieliśmy się pare razy tak przelotem, ale nie zamieniliśmy ani słowa. Raz jednak obejrzał się za mną, i jak jechałam samochodem popatrzył się na mnie w szybę. Byc może poprostu chciał zobaczyć kto jedzie w środku i tyle, ale może mu się podobam i pamięta o mnie, bo widywaliśmy się wielokrotnie. Nie wiem tylko czy nie myśli o mnie, że jestem dla niego za młoda, ale tylko rok temu byłm taka niedojrzała. Nie wiem jak mu udowodnić, że dorosłam. Odpisujcie proszę ;) Poza tym brakuje mi okazji, żeby conajmniej się do niego uśmiechnąć. 2 PORADY Czesc...
Słuchajcie..
Mamy chłopaka X i Y.. Pan X zaczyna zachowywac się dziwnie miło, przyjaźnie w stosunku do mnie. Wyraźnie próbuje mnie poderwac różnymi tanimi żarcikami.. Ja, jako dziewczyna, która nigdy nie miała chłopaka czuje się lekko zmieszana, bardzo chce poczuc bliskosc drugiej osoby, lecz z góry zakładam, że to nie bedzie ten chłopak. I właśnie tutaj zaczyna się głowny problem.. Pan X ma kolege- pana Y. Pan Y wcześniej był traktowany przeze mnie jak powietrze, ale nie że go źle traktowałam, po prostu go nie znałam, więc jakby dla mnie nie istniał. Nagle jednak zaczął mnie przekonywac o tym że pan X bardzo mnie lubi i czemu niby bym miała nie spróbowac, przeciez nie mam nic do stracenia.. Jeszcze wtedy wszystko było normalnie... Ale wiadomo, przez to, że pan Y przekonywał mnie i przekonywał zaczelismy wiecej ze soba rozmawiac. Odryłam, że mamy dużo wspólnych tematów, lubimy te same rzeczy, podobnie reagujemy na różne sytuacje.. I właśnie wtedy zaczęłam chyba coś czuc do pana Y. Pan X po wielu usilnych próbach zaimponowania mi w końcu sobie odpuścił, więc miałam o jeden kłopot mniej. Za to pan Y zaczął mnie intrygowac.. Widziałam jak często na mnie spogląda, a gdy ja spojrzałam szybko odwracał wzrok, czasami zdarzało się, że puścił mi oczko.. Nie wiem, czy to tylko moje uczucie do niego sprawia, że wydaje mi sie ze on równiez cos do mnie czuje czy naprawde tak jest. Ale własnie... Ja jestem bardzo nieśmiała jeśli chodzi o chłopaków.. nigdy jeszcze nie miałam zadnego z powodu tego ze strasznie sie ich wstydze i mam kompleksy, które wcale mi nie pomagaja przełamac sie. Opisze jeszcze zachowanie pana Y zeby bardziej naswietlic sytuacje. A wiec pan Y, kurcze nasuwa mi sie tylko słowo kochany.. Próbuje pocieszyc mnie jak widzi ze cos mi nie wychodzi, pomaga mi, czasami zagaduje zupełnie bez sensu, aż sama nie wiem o co chodzi..Gdy mowi zawsze spoglada mi w oczy i robi to tak, ze az po całym ciele przechodza mi dreszcze. Pierwszy raz w zyciu czuje, że to ten chłopak z którym chciałabym byc. Czasami marze o tym żeby mnie przytulił, zeby poczuc jego bliskosc, zapach.. Ale wiem , że ja nigdy nie odważe się żeby mu powiedziec co do niego czuje.. I tutaj własnie nasuwa sie moje pytanie, co mam zrobic, zeby nie mowiac tego pokazac mu ze bardzo mi na nim zalezy, tylko jakos nie tak bardzo nachalnie, nie chce zeby myslał ze jestem jakaś desperatka, tym bardziej ze nie wiem czy on podziela moje uczucia... 2 PORADY Cześć,Mieszkam z chłopakiem od około roku z nim i jego rodzicami (razem jesteśmy ponad 4lata),Zawsze tego chciałam,marzyłam o tym był tym moim wymarzonym .Wszyscy dookoła zawsze byli przeciwko i tak naprawdę do tej pory jestem tą ,,najgorsza,,jednak ja żyłam w przekonaniu że to się zmieni że mnie poznają,polubią jednak tak się nie stało....Jest coraz gorzej i zastanawiam się czemu to tak zabolało ostatnio przecież i tak wiedziałam że nikt mnie tu nie chce.Jestem osobą spokojną,troszkę zamknięta w sobie pracuje,uczę się. Już opisuje o co chodzi.Ten mój jedyny na weselu u swojego brata upił się i kazał mi się wynosić stwierdził że jestem ,,tą najgorszą dodam więcej wiedźmą,,wiele przykrych słów usłyszałam od niego przy całej rodzinie olewał mnie i nie chciał się bawić.Dodam że jest dobrym chłopakiem i nigdy takie sytuacje się nie powtarzały zawsze uważałam że Nasz związek jest najlepszy...Czyżbym się pomyliła???Kocham go bardzo ta cała sytuacja mnie bardzo mocno zabolała nie potrafię nawet tego opisać;((((((((((((((Coś się w Nas zmieniło on jest stanowczy niezgodny a ja nieustępliwa teraz.Jesteśmy zaręczeni w przyszłym roku planujemy ślub a ja zaczynam mnieć wątpliwości...Czasami mam ochotę się wynieść i zostawić wszystko w tyle jednak po chwili zaczynam się zastanawiać czy dam sobie rade przecież go Kocham...Mój świat się powoli wali jak malutki domek z kart co robić w takiej sytuacji???Jak się zachować????Przecież to jest takie trudne...Pomocy! 2 PORADY Pomóżcie błagam was . mam problem kocham bardzo pewnego chlopaka
różnie między nami było od dwoch lat jestem nim zainteresowana ale on wtedy był zajęty a teraz rozstał się z dziewczyną i na razie boi sie kolejnych związków....
między nami relacje były rożne .. wczesniej łączyły nas relacje czysto kol.eżenskie w ostatnim czasie troszkę cześciej ze sobą pislaiśmy i spotykaliśmy w weekendy... pewnego razu poprosił mnie ,zebym poszła z nim na wesele zgodziłam się ... ale i tak wkońcu nie poszliśmy bo miał niestety miał jakies prpblemy w rodzinie a teraz ja poprosiłam go ,żeby pszedł ze mną na studniówke najperw powiedział ,że go zaskoczyłam i się zastanowi .... ale ostanio mi powiedzial ,że nie może ze mną p.ójść ale nie wqiem dlaczego...;/ powiedział ,mi ,że nie może i od tamtej pory jakoś dziwnie się zachowuje..;.;/ jest taki obojętny itd... latam za nim już długo staram się jak tylko mogę ... nie potarfię mu powiedzieć w prost ,że batdzo mi na nim zależy itd chociaz pewnie już się powoli zaczął domyślać ... jak go przekonać do Ciebie jak mu udowodnić ,że mi naparawde na nim zależy .. i jak go przekonąc na tą studniówke ... myśle ,że moglibymy się zbliżyć na niej jezeli by ze mną poszedł.. ale jak go do tego namówić.? on mówi ,że na razie nie chce związków itd... ale już troszkę czau minęlo... od jego rozstania z dziewczyną więc chyba mogłby spróbować czegoś nowego... on mówie ,że się nie potrafi jak na razie zaangażować w nwy związek bo pewnie boi się ,że potem znowu będzie cierpiał... ;/ ale mi naprawde na nim bardzo zależ tylko jak mu to teraz pokażać .. tylko błagam nie pisze mi o szczerej rozmowie z nim bo nie zrobie tego poniewaz boje się ... ,że wyjde na głupią..;/ i ,że całkiem sie ode mnie odwróci bo się wystraszy a ni nie piszcie mi o przyjaźni bo to nie o to mi chodzi ja chce,żeby on sam doszedł do wniosku ,że może warto spróbować... jak mam to zrobić błagam pomocy !!!!!!!!!! 3 PORADY Witam mam jak dla mnie poważny problem ;( . Najlepiej postaram się opowiedzieć wszystko w skrócie .
Mam 18 lat jestem z Dziewczyną (Lat 17) od 7 miesięcy ,zakochałem się w niej na amen ,jak nigdy w żadnej innej .Przez pierwsze 3 miesiące układało nam się bardzo dobrze ,wręcz idealnie , niestety po 3 miesiącach mieliśmy parę lekkich ,ale to banalnych sprzeczek trwających góra 10-15 minut. W 5 miesiąc naszego związku dowiedziałem się ,że ona pisze ze swoim byłym ,zobaczyłem jak piszą ,po treści ich wiadomości wywnioskowałem ,iż dalej jest w nim zakochana , do tego pisali ze sobą znów (przy mnie) normalnie sms-y , uśmiechnięte buźki , buziaczki itd .Ja zerwałem kontakt ze swoją byłą dziewczyną na jej prośbę i ona też miała to zrobić ,czego niestety nie uczyniła :( . Pokłóciła się ze mną , zerwała na 2 tygodnie , powiedziała ,że nie kocha mnie tak jak jego . Po 2 tygodniach wróciła do mnie , powiedziała ,że Kocha mnie na zabój i nie może żyć beze mnie i więcej do niego się nie odezwie , dodatkowo dała mi list ,który jak się okazało pisała wspólnie ze swoim byłym ,wszystkie moje wady , dostosowałem się do tego listu ,dałem jej więcej luzu , swobody ,nie okazywałem już ,aż tak swojej zazdrości. Wczoraj odwiedziłem ją w domu , włączyła komputer i patrze na jej komputerze włączyło się drugie gadu-gadu z innym numerem . Nadeszła po chwili nowa wiadomość ,jak się okazało od jej byłego chłopaka, zajrzałem w archiwum , a tu niespodzianka , okazuje się ,że mnie okłamała i pisała z nim od dawna . Wyczytałem w jej archiwum ,że pisała z nim o mnie ,że po tym jak ze mną zerwała na 2 tygodnie się lekko zmieniłem ,a potem znów byłem taki jak wcześniej . Ja naprawdę się zmieniłem , ustąpywałem jej w każdym kroku , robiła to co chciała. Mój jedyny wymóg był taki ,aby nie utrzymywała kontaktu ze swoim byłym , ponieważ by mnie z nim najpewniej zdradziła o ile jeszcze tego nie zrobiła . Widząc to bardzo się zdenerwowałem , siedziałem jak osłupiały i następnie bez słowa wyszedłem , pytając się kogo bardziej kocha. Ona na to odpowiedziała ,że jak coś jemu zrobię ,to ze mną zrywa . Błagam was o pomoc, bo już w moim dość trudnym życiu nie mam siły jej stracić i nie wiem co teraz zrobić ;( . 3 PORADY hmn..jestem beznadziejnie zakochana w pewnym kolesiu..to juz trwa 2 lataa;/ .Otóż 3 lata temu poznałam pewnego kolesia..nie był ideałem lekko przy kości ale z charakteru bił wszytkich facetów na głowe...był miły , kochany, itd hmn ..byłam wtedy dosyć mloda chcialm imprezować, nie byłam nigdy z nikim... zraniłam go..po roku zrozumilam ze on był inny i moge spróbować sie w nim zakochać. napisałm..wszytklo było oki.. kochał mnie nadal..alee...zmienił się, schudnoł , szpanował przed kolegami, momentami mnie to wkurzało ale sie zakochałam!!! przy mnie był taki jak kiedyś.Obiecał że nigdy mnie nie zrani i byłam tego pewna. I oczywiście jak zawsze zepsułam wszytko..mma swój honor i czasmi mnie ponosi, pokłocilismy sie na osttanim spotkaniu chcialam nim wszytko wyjasnic ale byłam za bardzo honorowa i odeszlam poprostu.na nastepny dzień napisał mi że lepiej zebś my sie rozstali tak bedzie lepiej , ze nie zasluguje na mnie, ze tylko by mnie ranił , że jest beznadziejny itd i nadodatek kawalek od siebie mieszkamy.Powiedział że mnie kocha ale dla mnie bedzie lepiej jak sie rozstaniemy bo zasługuje na kogoś lepszego, nie dam mi nawet dojsc do słowa, usunoł z z gg. DWA DNI POZNIJ DOSTAŁAM ESEMESA ŻE MNIE KOCHA ODPISAŁAM MU TO SAMO..JUŻ NIC NIE NAPISAŁ.i tak sie zerwał nasz kontakt... ale prez ten caly czas widzialm jego opisy na gg . wiedzialam ze jeszcze mysli o mnie.Minoł rok..kolejny a ja nadal myślalamm..o nim chialam to jakos naprawić, chociaz sie zaprzyjaznic.. akimlbo co kolwiek dlatego po roku i pod wplywem alkoholu napisałam do niego.. i znowu sie zaczeło..wszytko bylo dobrze pisał że mnie kocha, że teskni i wogole..że byłam dla niego wszystkim i czy kiedykolwiek mu wybacze.po paru dniach coś mu sie odmieniło napisał ze daleko mieszkam. jakies 1,50 godizny od niego.i że lepiej sie zaprzyjaznic, ale jakk!!!! jak ja go kochamm!!! hmnn... po jakis 2 miesiącach zobaczyłam że zwiazał sie z jakś dziewczyna na facebooku zmienił status na związek.. załamałam się..nadodatek ta dziewczyna ma 16 blatt gówniaraa;/ może chciał zapomnieć i dlatego...jak z nim pisałam..spotykalam sie z jednym gosciem..probowalam ..sie odkochac nicc;/ myślalam tylko o nim..dlatego zerwałam z tamtymm..;/ nie wiem co robićć!!!!! powinnam zapomnieć wiemm..ale wiem tez jkabym sie spotkała z nim a nie przez gg gadała..było by inaczej wtedy przynajmiej mogla bym mu pokazac jak bardzo mi zalezy;/ !!! doradzciee!!! 3 PORADY Opiszę na początek cała sytuację w skrócie, chodź wiem że mało kto ją zrozumie bo jest troche zagmatwana. A więc....
byłaz z facetem, ale niestety pojawiła się dziewczyna która mnie nienawidzi i robiła wszytko abym nie była szczęśliwa...no to niewiadomo skąd zdobyła numer do mojego faceta i wypisywała do niego sms i do mnie... on chciał wyjaśnień, ja nie wiedziałam o co chodzi i tak doszło że się roztaliśmy...po roztaniu było coraz gorzej... miałam włamania na konta i z nich były wypisywane wiadomości do jego rodziny... pojawiały się zdjęcia jego i moje na stronach www... najgorsze w tym wszytkim jest to, że ja tłumacząc się zwaliłam winę na siebie... On mnie NIENAWIDZI, a ja go nadal kocham mimo, że upłynęło 1,5 roku....ma kogoś od ponad 6 miesięcy... wiem, że nadal coś do mnie czuje, ale sam siebie oszukuje i emocje nim kieruja... byłam jego pierwszą prawdziwą miłością...
kocham go nadal, często mi się śni, myślę o nim, nie potrafię sie w nikim zakochać chodź nie szukam miłości na siłę...dużo osob mi mówi, że jestem niedostępna dla innych facetów..
co ja mam mu napisać aby mi uwierzył....jak go przeprosić i dać do zrozumienia że coś nadal między nami jest... 2 PORADY Witam
Mam dość skomplikowaną sytuację. Poznałem dziewczynę mojego bliskiego kuzyna.
Są ze sobą ponad rok. Zaprzyjaźniliśmy się ze sobą w bardzo szybkim tempie. W ciągu tygodnia dowiedzieliśmy się o sobie prawie wszystkiego co najważniejsze, rzeczy których nikt o nas nie wie. Na początku nie myślałem, że sytuacja się tak potoczy. Po niedługim czasie wyznaliśmy sobie miłość.
Ona mieszka jakieś 30 km ode mnie i gdy w czasie wakacji przyjechałem na działkę do tego własnie kuzyna umówiliśmy się na spotkanie po prostu, żeby pogadać. I wtedy wszystko się zaczęło.
Na początku było niewinnie, przytulaliśmy się i to wszystko. Na drugi dzień był pierwszy pocałunek. Gdy byliśmy sami, było tak dobrze i oboje byliśmy szczęśliwi. Niestety gdy widziałem jak mój kuzyn ją dotyka wszystko we mnie wrzało, robiłem się smutny markotny co do mnie jest nie podobne.
Wszystko było by może i dobrze gdyby nie to, że niecały tydzień później zbliżyliśmy się prawie ostatecznie do siebie, o mały włos doszło by do stosunku. Jednak opanowaliśmy się w ostatniej chwili, bo nie chcieliśmy żeby ktoś nas przyłapał. Szybko się ubraliśmy i udawaliśmy, że wszystko jest ok.
To przeważyło szalę i zacząłem naciskać, żeby dokonała wyboru. Mówiła, że chce ze mną być i chciała, ale potem powiedziała, że musiała wrócić do realnego świata i wybrała kuzyna.
To był dla mnie straszny cios. Tak strasznie ją kocham, tyle się wydarzyło w ciągu miesiąca.
Pytałem się dlaczego tak wybrała. Powiedziała, że kocha bardziej obecnego chłopaka, ale ja wiem też, że boi się reakcji rodziny gdyby wybrała mnie. Mówiłem jej, że pomogę i przejdziemy przez to razem, że jestem w stanie poświecić zdanie na mój temat rodziny, ale ona nie chce.
Niestety musiałem wrócić do domu i znowu jesteśmy daleko od siebie, choć nadal utrzymujemy bliski kontakt. Piszemy całe dnie i dzwonimy do siebie. Nadal się kochamy ale to mi nie wystarcza.
Cały czas myślę o niej, od poranku do późnej nocy. Śni mi się codziennie. Nie mogę się pozbierać po tym wszystkim i mówię jej żeby była ze mną. Gdy pisze, że się spotyka z kuzynem od razu łapię doła.
To nie jest jakieś zauroczenie. Kocham ją na zabój i przy niej poznałem czym jest prawdziwe szczęście. Jeszcze nigdy się nie czułem tak jak przy niej.
Ona choć też mnie mocno kocha, lecz po tym wszystkim chce wrócić do przyjaźni, a ja nie potrafię bo chcę ponad wszystko być z nią.
Nie wiem co robić, pomóżcie. 2 PORADY Poznałam ostatnio pewnego chłopaka ,który od razu mi się spodobał,jestem pewna ,że się zauroczyłam cały czas o nim myślę i dzięki temu mam jedno zmartwienie i jeden problem. Mianowicie moja dobra koleżanka sie w nim zauroczyla i ja tez,ona wie ,że on mi się podoba ale od razu dała mi powiedziała ,że jej na nim zależy. Więc nie wiem co mam robić chciałabym z nim się lepiej poznać i moze byc cos z tego wyszło poniewaz ona nawet nie chce do niego zagadac poniewaz sie wstydzi,a mi rowniez bardzo zalezy,nie wiem jak jej to wytlumaczyc. Ale nie wiem jak do niego zagadać ,co napisać jak doprowadzic do spotkania ,co robic zeby mu sie spodobala i zeby mnie polubil a z czasem cos do mnie poczul. proszę o rady (ps mamy 15 lat a on 16) 2 PORADY Miesiąc temu poznałam pewnego chłopka,odnalazł mnie na fb, przyjechał do mnie,zaczął mnie zapraszać na imprezy do swoich kolegów(i moją koleżankę bo zaczęła kręcić z jego kumplem),oddzywał się, flirtowaliśmy.Po imprezie tydz temu stal sie jakis dzwny nie oddzywal sie pierwszy do mnie,(ale bylam dla niego niemila na tej imprezie ignorowalam go) ale widzielismy sie znowu wczoraj, bylo milo.Tylko ja mialam zly humor zaczelam mu narzekac i miec pretensje o to milczenie, grzebalam w jego tel co go bardzo wkurzylo powiedzial ze sie krotko znamy i nie ufam mu i nie szanuje go, (zobaczylam ze pisze jeszcze z jakąś laską flirtuje tez z nią) ale udalam ze tego nie widzialm, przeprosilam go bardzo za to, pozniej zadzwonilam mowil ze ok, ale ze to jest dla niego dziwne i chamskie. Wiem ze zle zrobilam, napisalam mu esa z przeprosinami niby pisze ze mna normalnie, ale nie wiem czy zechce sie ze mna jeszcze spotkac i nie wiem czy jest sens naciskac i co mam zrobic zeby zaczal interesowac sie tylko mna i nie pisal z innymi... zapytalam czy do mnie wpadnie napisal ze nie ma plaiwa, wiem ze maja dzisiaj impreze i nie zaprosil mnie... nie wiem co robic, podoba mi się ale czy on liczy na coś wiecej? co teraz powinnam zrobic? 1 PORADA Mam partnera, z którym mam 2 dzieci i jest ode mnie młodszy o 7 lat. Jesteśmy ze sobą 12 lat. Od ponad pól roku ma w swoim mieszkaniu tzw. lokatorkę (wcześnie wynajmował mieszkanie innym). Jest ona o 22 lata młodsza od niego. Panienka ma dziecko z innym facetem. "Mój" partner wcześniej był żonaty i żona go zostawiła. Twierdzi, że nadal mnie kocha, że nie wyobraża sobie tego żeby mógł nas stracić, chce kontaktu z dziećmi i ze mną, że każdemu facetowi powyrywa nogi jeżeli zbliży się do mnie. Dzieli czas na 2 kobiety i swoje dzieci (3 dni z nami, 5 dni z panienką). Opowiada, że chce ze mną trzymać sztamę, jednak mówi o niej, boi się o nią, że z miłości do niego ona sobie coś zrobi, wychwala jej młodość. Proszę poradźcie co mam zrobić, jestem bliska załamania? 3 PORADY Otoz jestem zakochany ok 10 lat w kobiecie,jak dostawalem kosza potrafilem sie na nia pogniewac,to ona zawsze sie do mnie pierwsza odzywala,teraz na urodziny jak zawsze dostaje odemnie kwiaty,dalej mowi mi ze jestem dla niej tylko kolega,zawsze po czyms takim mam zamiar sie nie odzywac do niej i w koncu o niej zapomniec,tak i tym razem ale za kilka dni po tym napisala czy kilka dni moze sie u mnie zatrzymac,wie ze mnie to boli widzenie jej,oczywiscie nie odmowilem jej,czuje sie okropnie mimo ze bardzo ja kocham mam tego dosc,i czekanie,zastanawiam sie czy to jest zdrowe,wiem ze milosc jest cierpliwa ale ile mam czekac jeszcze i ci mam zrobic aby mnie pokochala.PZ 1 PORADA Jakiś miesiąc temu poznałam wspaniałego chłopaka,podczas imprezy ze znajomymi. Później jakoś spotykaliśmy się taką mniejszą grupką,a mianowicie ja,on,jego znajomy i moja znajoma. Ja mam 17 lat,on 24 jest między nami spora różnica wieku,ale mi to nie przeszkadza. Od dwóch tygodni ciągle ze sobą piszemy i spotkaliśmy się sam na sam dwa razy,raz przyjechał do mnie to siedzieliśmy razem w samochodzie bardzo dobrze nam się rozmawiało,a drugim pojechaliśmy nad jeziora i spędziliśmy cały dzień razem. Nasze relacje są bardziej koleżeńskie,ale myślę że mam szansę na coś więcej,tylko że ten chłopak nie lubi pośpieszać takich spraw i jest bardzo ostrożny,nie ukrywam że trochę mi to przeszkadza. Nie wiem czy angażować się bardziej w tą znajomość,czy dać sobie spokój,a wy co o tym myślicie? 4 PORADY Witam! jestem ze swoim partnerem od trzech lat, znamy się siedem. Zawsze byliśmy przyjaciółmi, możemy o wszystkim porozmawiać. Mój chłopak jest szalenie towarzyski - ma wiele znajomych, ja znacznie mniej - tylko grupkę najlepszych przyjaciół. Jednak od roku rozmawiamy o pewnym problemie i niestety żadnych konkretnych rozwiązań nie mamy. Mój chłopak ma dużo koleżanek, spotyka się z nimi regularnie, sam na sam, poznaje też nowe dziewczyny - chodzą do kina, do restauracji itd. Z jednej strony wiem że mnie nie zdradza, spotkania są o charakterze stricte koleżeńskim... Kiedy myślę o tym na spokojnie chcę żebyśmy mieli wolność i satysfakcjonujące życie towarzyskie. Od ponad roku jednak, bardzo mnie to złości i smuci. Nie akceptuję tego że spotyka się z innymi kobietami, skoro jest w związku. Próbowałam zaciskać zęby i nic nie mówić, ale w którymś momencie wybucham. Nie chcę być zaborczym tyranem, ale nie czuję się szczęśliwa, ani kochana, gdy mój partner widuje się z innymi. Ostatnio zaproponowałam, że będę chodzić z nim na takie spotkania, to nie będę się czuła jak piąte koło u wozu i będę mniej zazdrosna. Nie był zadowolony, twierdząc ze nie byłoby swobodnie, że niektórych koleżanek nie polubiłabym, albo on w końcu miałby tego dość. Boję się że w końcu się rozstaniemy, bo zbyt się różnimy, jednak nie chcemy rezygnować z tej relacji. Co powinniśmy zrobić, abyśmy oboje mogli być szczęśliwi? 3 PORADY Mam 26 lat, 3 dzieci i moje życie to ciągłe problemy.. Po pierwsze wcale nie mogę dogadać się z moim chłopakiem, planowaliśmy ślub, mieliśmy już ustalona datę- 10 września 2011. Jednak wszystkie plany legły w gruzach, jest on zazdrosny o mojego przyjaciela. Prawda jest taka że przyjaciel mnie lepiej rozumie od niego. Pociesza kiedy jest mi smutno, wspiera kiedy maluchy są chore itd., po prostu anioł nie człowiek.. Pawła poznałam 5 lat temu na studiach, oboje wtedy mieszkaliśmy w Poznaniu i układało nam się na naprawdę dobrze, było cudownie- wyjazdy nad morze, wspólne spacery, nasze pierwsze wspólne mieszkanie Jakoś pod koniec 2008 roku powiedziałam mu że jestem w ciąży, cieszył się, troszczył się o mnie, był cały czas przy mnie. Jednak w lutym wpadłam w depresję, byłam kompletnie do niczego, wszyscy próbowali mnie pocieszać jednak bez skutku, oczywiście leczyłam się ale wiele to nie pomagało. Dopiero gdy w lipcu 2009 urodziłam córeczkę to znowu odzyskałam chęć do życia, mała dawała tyle radości. Paweł tez oczywiście cieszył się, byliśmy wspaniałą rodziną, do czasu.. Do grudnia 2010, kiedy to coraz częściej musiałam wyjeżdżać do taty do Warszawy( są z mamą po rozwodzie), Pawłowi się to nie podobało, po kilku takich wyjazdach zostawił mnie i Zuzie. Dopiero jak w marcu 2010, Zuzia zachorowała to przepraszał za wszystko, mówił, że przerosło go to wszystko, żebyśmy zaczęli wszystko od nowa. Dałam mu szansę ze względu na Zuzie. On chciał mieć jeszcze jedno dziecko, zgodziłam się, znowu było wszystko ok. Aha, zapomniałam dodać, że przyjaciela poznałam jakieś 2 miesiące po urodzeniu Zuzi. Po jakimś czasie zaszłam w ciąże, sprzedaliśmy mieszkanie w Poznaniu, wzieliśmy kredyt, pomogli nam rodzice i kupiliśmy domek pod Warszawą, aby być bliżej taty. Gdy dowiedzieliśmy się, że pod sercem noszę 2 dzieci to zarówno byliśmy szczęśliwi i przerażeni czy damy rade, fizycznie, psychicznie i finansowo. Na dodatek w ciąży źle się czułam, prawie cały czas byłam w szpitalu. Paweł cały czas musiał zajmować się Zuzią, widziałam że chwilami nie było mu to na rękę, ale nigdy nic nie powiedział. Zaczęliśmy się kłócić o pieniądze, co za ile kupować dla bliźniaków. On był zdania aby kupić trochę droższe ale lepsze, ładniejsze, ja byłam innego zdania wolałam zaoszczędzić te kilkanaście złotych i potem w zamian za to kupić coś innego, bo jakie znaczenie ma dla małych dzieci czy będą miały wózek za 900 zł czy za 1250 zł, który różnił się kolorem, i kształtem… Tak też było w kwestii innych sprawach.. Lekarze znaleźli przyczynę mego złego samopoczucia, okazało się że mam nowotwór!! Załamałam się, lekarze nie dawali szans że z dziećmi będzie ok., jedni mówili że maluch urodzą się martwe, inni że będą chore.. Wyobraźcie sobie co musi czuć wtedy matka… Urodziłam w listopadzie 2010, pod koniec 7 miesiąca, dzieci urodziły się chore, mówili ze to cud ze przeżyły. Nieprzespane noce, płacz depresja…. Po 3 miesiącach Amelka i Kubuś byli już w domu z nami, jednak ciągle chorowali, ja musiałam chodzić po lekarzach również z sobą, w tym czasie oddaliliśmy się jakoś z Pawłem, przyjaciel mnie pocieszał… Gdy maluchy już trochę przestały chorować Paweł stwierdził ze jest zazdrosny o Mariusza, mojego przyjaciela… Porozmawialiśmy, było ok., ale on teraz znowu jest zazdrosny, a ja usłyszałam od onkologa że nie wiele czasu mi pozostało. Chcę wziąć ten ślub jak najszybciej aby Paweł nie miał problemów po mojej śmierci z opieką nad dziećmi, z mieszkaniem itd… Jest naprawdę ciężko. Nawet największemu wrogowi nie życzę tego co przeszłam. Pzdr, Maja.
PISZCIE RÓWNIEŻ NA GG: 28693966 1 PORADA problem mam taki, że podoba mi się młodszy chłopak. Mam 15 lat, czyli jestem w 2. gim, a on chodzi do pierwszej. Jakiś czas temu byliśmy razem na trzydniowej wycieczce i tak jakoś się nim zainteresowałam. Często razem ze swoim kolegą przychodził do mojego pokoju ( który miałam wraz z przyjaciółkami). No i tak sobie gadaliśmy, z jego kolegą też. Jedna z koleżanek stwierdziła też, że ciągle się na mnie patrzy, ale ja jakoś tego nie zauważyłam... :P Jednak po powrocie do szkoły, przestał się odzywać. Jego kolega zawsze mówi mi "Cześć" i czasami gadamy na korytarzu, ale on nigdy do nas nie podchodzi. Wracając jeszcze do jego charakteru, jest całkiem dojrzały, jak na swój wiek. Zachowuje się lepiej od niektórych moich rówieśników. xD A teraz pytania : Powinnam do niego jakoś zagadać? Tylko się wstydzę, bo on może być totalnie mną niezainteresowany... Czy to normalne, że podoba mi się młodszy chłopak? Nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło... Zawsze zachwycałam się tymi starszymi. A może powinnam o nim zapomnieć? Bardzo proszę o jakąś radę. Z góry dziękuję. pozdrawiam =) 2 PORADY Kręcę z dwoma chłopakami i nie wiem którego wybrać. Są oni od siebie o 180 stopni inni. Z jednym spotykam się ostatnio prawie dzień w dzień, przyjeżdża do mnie i w ogóle, z drugim natomiast nie za bardzo, tylko jeśli jadę do mojej przyjaciółki a jego kuzynki. Pierwszy miał już dziewczyny, poznałam go jak chodzil z jedną ale i tak do mnie zaczął zarywać ale kontakt się urwał miedzy nami, on z tamtą zerwał i od tego czasu około pół roku piszemy ze sobą i spotykamy się najczęściej na imprezach ale ostatnimi czasy zaczęliśmy u mnie w domu, gdy byliśmy sami bardzo zbliżyliśmy się od siebie, były pieszczoty, pocałunki. Moja przyjaciółka nie przepada za nim, ponieważ mówi, że jest cwaniakiem i kobieciarzem. Kiedyś dopóki nie kręciliśmy tak bardziej owszem całował się co imprezę z inna, ja mu się nie dałam nigdy pocałować jako jedyna ale teraz już przestał całować się z innymi na imprezie jest zawsze cały czas przy mnie, cwaniaczkiem tez jest ale tylko przy kumplach bo przy mnie jest całkowicie inny, miły, uprzejmy, czuły... Natomiast drugi chłopak, kuzyn mojej przyjaciółki jest nieśmiały co do uczuć, nie miał nigdy dziewczyny, zawsze mówił, ze on dziewczyny nie chce mieć, bo mu tylko będzie marudzić, mówi tak cały czas lecz od czasu kiedy mnie poznał wszyscy mówią, że się zmienił i ze widać ze ma coś do mnie, wracając ostatnio do domu trzymaliśmy się za rękę i w ogóle i wszyscy mówią, ze on ma coś do mnie. On jest spokojny w porównaniu do tego pierwszego, ten drugi gdzie chce to mnie zawiezie, bo ma juz prawko ona ma 20 lat a ten pierwszy 18 teraz będzie miał ja natomiast będę miała niedługo 16. Nie wiem czy ten drugi nie jest za spokojny jak dla mnie, bo mówią, ze on taki spokojny a ja taka szalona. Proszę pomóżcie 4 PORADY Mam 15 lat. Jest taki jeden chłopak- nazwijmy go Mateusz. Chodzę z nim do klasy,znamy się już jakieś 2,5 roku. Jest fajny,dobrze się uczy,jest szczery,miły i wgl. Ostatnio zbliżyliśmy się do siebie i on chyba też mnie lubi tak jak ja jego. Zależy mi na nim. I on zaczął gadać ze mną,siedzi obok często itd. Chciałabym z nim gdzieś wyjść,ale nie wiem czy jego o to poprosić czy przez przyjaciółkę-że niby ja z ta kumpelą i ona z nami,ale w ostatniej chwili kumapela odmówi i pójdziemy we dwoje. Bo samej to chyba głupio tak go do kina zaprosić...
Dodam tylko ,że przez 2 dni nie zamienił, ze mną zby dużo słów...Może jestm przewrażlwiona,ale...lubię z nim gadać. Tylko,że to zawsze on zaczyna rozmowę. Może teraz ja powinnam przejąć inicjatywę ?? Co o tym myślicie ? |