Rozstania niestety spotykają każdego z nas. Bywa różnie - jedni przeżywają je bardziej, inni mniej - i jak to w życiu, trudno znaleźć na to uniwersalną radę. Ale wierzę, że na tego typu cierpienie są sposoby, które prawie zawsze skutkują przynajmniej w minimalnym stopniu. Podzielmy się swoimi sposobami, swoim doświadczeniem. Może to, co pomogło nam, pomoże innym zranionym duszom!
Po rozstaniu czasem czujemy się podle. Najważniejsze, żeby nie tracić poczucia własnej wartości: nie wyszło - trudno. Jeśli to nie była Twoja wina, to się nie obwiniaj. A jeśli była - wyciągnij wnioski i pruj dalej!
rozstania bola, i ty masz prawo cierpiec,z doswiadczenia wiem,ze udawanie przed reszta swiata,ze wszytsko jest super, tylko pogarsza sprawe...nie da sie uniknac lez.
Zranione uczucia to poważna sprawa. Nie przejmuj się więc tym, że nie masz nikogo, albo że po rozstaniu nie możesz nikogo znaleźć. Nic na siłę, spróbuj nauczyć się być sam/a, a w odpowiednim czasie znajdzie się ktoś godny Twojego zainteresowania i znowu będzie fajnie! :)
Wybacz sobie też zmarnowany (przepłakany, przeleżany, przesiedziany przed telewizorem) czas - widocznie to Ci było potrzebne, a teraz nadszedł etap żeby pchnąć życie do przodu i wycisnąć z niego co się da!
Klin może Ci się wydawać dobrym pomysłem, ale gwarantuję że będziesz tego żałować... Swoje trzeba niestety przecierpieć. A pocieszyciel, który Cię wysłucha i obejmie męskim ramieniem, albo pocieszycielka która Cię zrozumie i przytuli - na koniec może się w Tobie zakochać i będziesz miał/a kolejny problem... Ważne, żebyś przez swoje pogubienie nie zranił/a osób postronnych, nie związanych z Twoją sytuacją.
Spróbuj myśleć o swoich byłych, może okaże się że ten ostatni (ta ostatnia) wcale nie był taki idealny. Może dojdziesz do jakichś wniosków. Może skontaktuj się ze swoim byłym - oczywiście zależnie od tego, jakie macie stosunki.
Z czasem po związkach zostają głównie dobre wspomnienia, ich ożywienie może Ci pomóc w tym z czym się zmagasz teraz. I wcale nie musisz o tym wspominać, nawet chyba lepiej nie dotykać tego tematu. W końcu masz zapomnieć, a nie rozpamiętywać :)
Filmy to doskonałe zjadacze czasu. Zabiorą Cię w daleką podróż myślową. Możesz lecieć też po serialach, całymi sezonami - aż będziesz miał/a dość i weźmiesz się w garść, czyli osiągniesz zamierzony cel :)
Jeśli zaczynasz za bardzo tęsknić, pomyśl o złych chwilach. Nie o samym rozstaniu, ale o tym co było nie tak jeszcze przed rozstaniem. Na pewno coś Cię denerwowało, na pewno zdarzało się że było Ci przykro... Musisz rozbić piękne wspomnienia i pamiętać o tym, że nie zawsze było różowo. A po latach i tak będziesz pamiętać to co było najwspanialsze, bo choćby nie wiem co, to dobre wspomnienia zostają.
Zmiana środowiska przynajmniej na kilka dni, zobaczenie czegoś nowego, oderwanie się od domu, miejsc które Ci go przypominają, Internetu i telewizora może Ci się przysłużyć. Nawet wspomnienia mogą mieć inny smak!
Najczęściej chcemy, żeby ukochana osoba do nas wróciła, czekamy na jakikolwiek sygnał, ale jednocześnie często wiemy że nie ma na to szans. Najlepiej się odizolować. Nie widujcie się, nie piszcie choćby nie wiem co, unikajcie miejsc gdzie z większym prawdopodobieństwem możecie się na siebie natknąć. To bardzo pomaga sobie poukładać wszystko w głowie i nie podsyca wciąż żywych uczuć, które chce się wygasić.
Najgorzej to siedzieć w domu. Samotność, cztery ściany, Internet - kiepska mieszanka. Nie będzie Ci się chciało, ale daj się wyciągnąć. Nie musisz tańczyć na imprezie, nie musisz się nawet uśmiechać i wcale nie musi być fajnie, ale idź bo przynajmniej znajdziesz się między ludźmi i coś będzie non stop odwracać Twoją uwagę - a nie będziesz siedzieć i się męczyć ze swoimi myślami w domu.