Przeciętny student wybiera swoją uczelnię jak najdalej od pieleszy. Jako że, wcześniej, czy później musimy oddać się w objęcia Morfeusza istotne jest znalezienie lokalu, gdzie poczujemy się jak w domu. Skreślamy dworce i namiot. Pozostają nam zazwyczaj dwie opcje, albo szwedzki stół we wszystkim, czyli akademik, albo 'apartament' na wolnym rynku, czyli stancja. Aby dokonać jedynie słusznego wyboru musimy spojrzeć w głąb siebie i w kieszeń, z naciskiem na to drugie. Typ hedonistyczny, towarzyski będzie się czuł w akademiku jak karp w wannie, natomiast charyzmatyczny samotnik, typ latarnika będzie bardziej optował za skorzystaniem z ogłoszeń o wynajmie. Trzecia droga, to "na waleta", ale ile można? Co by nie było, poszukiwanie własnego "M1", to wędrówka Odyseusza.
Autor: pozytywnewibracje, 15/08/2010, 00:24 Punktów: 35. Oceń tę poradę!