Chłopak jest zazdrosny o przyjaciela, co moge zrobic?

Mam 26 lat, 3 dzieci i moje życie to ciągłe problemy.. Po pierwsze wcale nie mogę dogadać się z moim chłopakiem, planowaliśmy ślub, mieliśmy już ustalona datę- 10 września 2011. Jednak wszystkie plany legły w gruzach, jest on zazdrosny o mojego przyjaciela. Prawda jest taka że przyjaciel mnie lepiej rozumie od niego. Pociesza kiedy jest mi smutno, wspiera kiedy maluchy są chore itd., po prostu anioł nie człowiek.. Pawła poznałam 5 lat temu na studiach, oboje wtedy mieszkaliśmy w Poznaniu i układało nam się na naprawdę dobrze, było cudownie- wyjazdy nad morze, wspólne spacery, nasze pierwsze wspólne mieszkanie  Jakoś pod koniec 2008 roku powiedziałam mu że jestem w ciąży, cieszył się, troszczył się o mnie, był cały czas przy mnie. Jednak w lutym wpadłam w depresję, byłam kompletnie do niczego, wszyscy próbowali mnie pocieszać jednak bez skutku, oczywiście leczyłam się ale wiele to nie pomagało. Dopiero gdy w lipcu 2009 urodziłam córeczkę to znowu odzyskałam chęć do życia, mała dawała tyle radości. Paweł tez oczywiście cieszył się, byliśmy wspaniałą rodziną, do czasu.. Do grudnia 2010, kiedy to coraz częściej musiałam wyjeżdżać do taty do Warszawy( są z mamą po rozwodzie), Pawłowi się to nie podobało, po kilku takich wyjazdach zostawił mnie i Zuzie. Dopiero jak w marcu 2010, Zuzia zachorowała to przepraszał za wszystko, mówił, że przerosło go to wszystko, żebyśmy zaczęli wszystko od nowa. Dałam mu szansę ze względu na Zuzie. On chciał mieć jeszcze jedno dziecko, zgodziłam się, znowu było wszystko ok. Aha, zapomniałam dodać, że przyjaciela poznałam jakieś 2 miesiące po urodzeniu Zuzi. Po jakimś czasie zaszłam w ciąże, sprzedaliśmy mieszkanie w Poznaniu, wzieliśmy kredyt, pomogli nam rodzice i kupiliśmy domek pod Warszawą, aby być bliżej taty. Gdy dowiedzieliśmy się, że pod sercem noszę 2 dzieci to zarówno byliśmy szczęśliwi i przerażeni czy damy rade, fizycznie, psychicznie i finansowo. Na dodatek w ciąży źle się czułam, prawie cały czas byłam w szpitalu. Paweł cały czas musiał zajmować się Zuzią, widziałam że chwilami nie było mu to na rękę, ale nigdy nic nie powiedział. Zaczęliśmy się kłócić o pieniądze, co za ile kupować dla bliźniaków. On był zdania aby kupić trochę droższe ale lepsze, ładniejsze, ja byłam innego zdania wolałam zaoszczędzić te kilkanaście złotych i potem w zamian za to kupić coś innego, bo jakie znaczenie ma dla małych dzieci czy będą miały wózek za 900 zł czy za 1250 zł, który różnił się kolorem, i kształtem… Tak też było w kwestii innych sprawach.. Lekarze znaleźli przyczynę mego złego samopoczucia, okazało się że mam nowotwór!! Załamałam się, lekarze nie dawali szans że z dziećmi będzie ok., jedni mówili że maluch urodzą się martwe, inni że będą chore.. Wyobraźcie sobie co musi czuć wtedy matka… Urodziłam w listopadzie 2010, pod koniec 7 miesiąca, dzieci urodziły się chore, mówili ze to cud ze przeżyły. Nieprzespane noce, płacz depresja…. Po 3 miesiącach Amelka i Kubuś byli już w domu z nami, jednak ciągle chorowali, ja musiałam chodzić po lekarzach również z sobą, w tym czasie oddaliliśmy się jakoś z Pawłem, przyjaciel mnie pocieszał… Gdy maluchy już trochę przestały chorować Paweł stwierdził ze jest zazdrosny o Mariusza, mojego przyjaciela… Porozmawialiśmy, było ok., ale on teraz znowu jest zazdrosny, a ja usłyszałam od onkologa że nie wiele czasu mi pozostało. Chcę wziąć ten ślub jak najszybciej aby Paweł nie miał problemów po mojej śmierci z opieką nad dziećmi, z mieszkaniem itd… Jest naprawdę ciężko. Nawet największemu wrogowi nie życzę tego co przeszłam. Pzdr, Maja.

PISZCIE RÓWNIEŻ NA GG: 28693966

Autor: majka031010, 06/07/2011, 18:06

Ten temat to pytanie, jakie autor zadał społeczności MilionPorad.pl. Możliwość zadawania pytań została już wyłączona, ale wciąż możecie czytać porady udzielone przez użytkowników na zadane kiedyś pytania.

Na czym Ci najbardziej zależy?

Muszę przyznać, że to co napisałaś bardziej przypomina scenariusz filmu niż historię z życia wziętą. Sama musisz zdecydować co lub kto jest dla Ciebie najważniejszy. Opieka nad dziećmi czy sprawy mieszkaniowe można załatwić w inny sposób, ślub przecież nie jest do tego konieczny. Zastanów się, czy Ty naprawdę tego ślubu chcesz a jeśli tak, to dlaczego. To Twoje życie, jeśli jesteś chora tym bardziej staraj się wykorzystać ten czas najlepiej jak umiesz: z dziećmi, z ludźmi których kochasz, którzy Cię rozumieją i wspierają. Ślub - i to w takiej atmosferze, niejako wymuszony - to zawsze dodatkowy stres, wysiłek, nakład finansowy i według mnie strata czasu.

    Pokaż komentarze (0)

    Autor: edytaZ 09/07/2011, 10:36

    43 pkt
    oceń pozytywnieoceń negatywnie  zgłoś do usunięcia

    Co on na to?

    Ty chcesz ślubu, a Paweł? Jeśli to tylko Twoja inicjatywa, to daj sobie spokój. Szkoda resztek czasu na takie rzeczy. To on powinien się martwić o swoją sytuację po Twojej śmierci. Kiedy było dobrze był przy Tobie ale jak widać dotąd nie bardzo się sprawdził " na złe". Niech on w końcu stanie na wysokości zadania, to już nie twoja brożka.

      Pokaż komentarze (0)

      Autor: dk21 09/07/2011, 11:06

      29 pkt
      oceń pozytywnieoceń negatywnie  zgłoś do usunięcia

      Chłopak jest zazdrosny....

      ślub,to decyzja dwojga osób.Nie namówisz go jeśli nie chce,nie zazdroszczę Ci też Twojego położenia,nie podejrzewam również,że Twój przyjaciel zaopiekuje się Twoimi dziecmi,jeśli coś by się z Tobą stało,a czy zrobi to Twój "chłopak",jakoś w to nie wierzę.Ale musisz mieć nadzieję,że z Tobą będzie wszystko dobrze.Wszystko jest w rękach Boga,Twoje zdrowie również.

        Pokaż komentarze (1)

        Autor: poradniczka 10/07/2011, 13:22

        41 pkt
        oceń pozytywnieoceń negatywnie  zgłoś do usunięcia

        https://www.milionporad.pl/