Nie daj się zwariować...

Nie żyjemy w średniowieczu, wiec facet nie musi decydować, ani bynajmniej nie musi mu się podobać, że chcesz zmienić fryzurę...z czasem się przyzwyczai do Twojego nowego wyglądu, a Ty nie powinnaś mu ulegać we wszystkim...Jeśli Cie kocha, to w każdym wydaniu, a Ty masz prawo do swojego własnego image'u...

Autor: grohalah, 31/12/2010, 13:10
Punktów: 43. Oceń tę poradę! oceń pozytywnieoceń negatywnie zgłoś do usunięcia

‹ powrót do tematu

Komentarze (3)

  • już widzę, jak mówisz swojemu facetowi który pragnie zacząć chodzić w podartych ciuchach albo się nie golić, że ma prawo do własnego image'u... Oczywiście, każdy ma, ale związek to sztuka kompromisu: nie będę się ubierać jak chcę, tylko tak jak chcę i jak mojemu partnerowi się będzie podobać. Jak masz w nosie czy mu się podoba, to znaczy że masz go w nosie i jego zdanie też. I to nie będzie jego wina jak cię zostawi po takich numerach, tylko twoja. I nie powiesz "nie był mnie wart, bo zależało mu tylko na moim wyglądzie, a liczy się wnętrze" bo to Twoje wnętrze było nie w porządku. Bo się nie liczyłaś z jego zdaniem. A to że przestaniesz mu się podobać tylko zacementuje jego decyzję.
    marcin, 31/12/2010, 14:24

  • I tutaj się mylisz...nie przeszkadza mi, ze mój facet ma podarte spodnie, brodę, kolczyki w dziwnych miejscach czy afro, czy co tam chce mieć...ja również ubieram się tak, jak chcę..ale widzę, ze Ty myślisz stereotypowo i najwyraźniej uważasz, że niezależność niszczy związek...cóż mylisz się:) Gdybyśmy się nie zmieniali i nie zaskakiwali siebie nieustannie czymś nowym i zupełnie niespodziewanym, już dawno byśmy się sobą znudzili...a nuda zabije każdy związek... Wbrew temu, co sobie myślisz, dbam o mój związek na wiele sposobów, ale nigdy nie zrezygnuję z wolności i niezależności i wiem, ze mój partner także nie pozwoliłby mi ingerować w swoja wolność...Cóż, poznaliśmy się na Woodstocku, więc hipisowski styl życia mamy niejako we krwi;) Wiesz ludzie są różni, różne rzeczy sprawiają, że są szczęśliwi, ale pewnie wiele osób zgodzi się ze mną, że próby podporządkowania sobie drugiej osoby na pewno dobrze na związek nie wpłynie... I to, że masz najwyraźniej inne zdanie na ten temat niż ja, nie znaczy wcale, że musisz mnie obrażać:)to świadczy o Tobie nie najlepiej...współczuję Twojej dziewczynie (o ile ją w ogóle masz-z takim nastawieniem...)- czy ona może w ogóle bez pozwolenia "pana i władcy" zrobić krok???
    grohalah, 31/12/2010, 16:13

  • trochę odwróciłaś kota ogonem :) nie pisałem nic o podporządkowywaniu się czy narzucaniu własnego zdania, ale o tym że należy liczyć się z tym co druga osoba uważa. w jednych związkach granica robienia " co mi się podoba" leży bliżej, w innych dalej. u ciebie pewnie dalej, ale u Misi może niekoniecznie. Powiedz mi jeszcze, w którym miejscu cię obraziłem?
    marcin, 02/01/2011, 01:21

‹ powrót do tematu

https://www.milionporad.pl/