Bieganie zawsze kojarzyło mi się z wyciskaniem "siódmych potów" na zajęciach w-fu z czymś nieprzyjemnym i forsującym. Kilka tygodni temu postanowiłam zadbać o siebie. Zaproponowałam sąsiadce codzienne poranne bieganie, przyjęła moją propozycje bez zastanowienia. Po miesiącu mobilizacji i wspólnych wypadów czujemy się fantastycznie. Dzięki pół godzinnemu bieganiu jesteśmy dotlenione, rozbudzone, zmotywowane oraz doinformowane:), okazuje się, że nawet bieganie potrafi być frajdą, jeśli tylko nie zapomnimy o rozgrzewce, własnym tempie i dobrym towarzystwie, a chwila porannego sportu przynosi uśmiech na cały dzień, bo dzięki wysiłkowi fizycznemu wytwarzane są endorfiny odpowiedzialne za dobre samopoczucie.
0
Pokaż komentarze (0)